Agencje pracy tymczasowej w sądach

Solidarność pracowników sądownictwa skierowała dziś do Ministerstwa Sprawiedliwości, NIK, GIODO i Rzecznika Praw Obywatelskich wniosek o podjęcie interwencji w sprawie zatrudniania pracowników tymczasowych w sądach. - Osoby z ulicy mogą swobodnie przeglądać akta sądowe, gdzie znajdują się informacje np. o naszym majątku, sytuacji rodzinnej czy stanie zdrowia. Co więcej,  w naszej opinii ci pracownicy mogą wynieść akta z sądu, zgubić je lub zniszczyć i nie spotka ich za to żadna odpowiedzialność karna - mówi Waldemar Urbanowicz, przewodniczący Rady Międzyregionalnej Sekcji NSZZ Solidarność Pracowników Sądownictwa.

Etatowemu urzędnikowi sądowemu za niewłaściwe korzystanie z akt sądowych grożą surowe kary. Jak tłumaczy Urbanowicz, taki pracownik jest natychmiast zawieszany w czynnościach służbowych, wszczynane jest wobec niego postępowanie dyscyplinarne. - Pracownik agencyjny w naszej ocenie nie podlega takim rygorom, gdyż na mocy obowiązujących przepisów nie jest w ogóle uprawniony do wykonywania tego typu czynności. Jego pracodawcą jest agencja, a nie prezes sądu. Ewentualne konsekwencje nadużyć może ponieść jedynie agencja, ale grozi jej co najwyżej utrata zlecenia i zapłacenie kary umownej, czyli konsekwencje wyłącznie finansowe - podkreśla.

Zdaniem związkowców korzystanie z usług agencji pracy tymczasowej przez sądy narusza nie tylko przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, ale także ustawę o pracownikach sądów i prokuratury czy ustawę o finansach publicznych. Zgodnie z obowiązującym prawem kandydat urzędnika sądowego musi spełnić rygorystyczne kryteria oraz wygrać konkurs. Należy m.in. mieć ukończone co najmniej studia licencjackie oraz odbyć roczny staż zakończony egzaminem sekretarskim. W przypadku pracowników tymczasowych takie obostrzenia nie występują, a wszelkie wymagania wobec przyszłych pracowników są ustalane arbitralnie przez prezesów sądów.

- Pracowników tymczasowych zatrudnia już 11 sądów w kraju i na tym raczej się nie skończy. Decyzję o skorzystaniu z usług APT podejmują prezesi sądów, ale dzieje się to za milczącym przyzwoleniem Ministerstwa Sprawiedliwości, które ignoruje nasze pisma w tej sprawie - zaznacza Urbanowicz.

5 października zakończyła się procedura przetargowa na świadczenie usług pracy tymczasowej w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Stołeczny sąd zatrudnił stu pracowników tymczasowych na stanowiskach pracowników biurowych i koordynatorów prawnych. Jak mówi Urbanowicz, żeby zostać pracownikiem biurowym, który np. zajmuje się archiwizowaniem akt procesowych,  wystarczyło zaledwie  m.in. wykształcenie średnie, umiejętność obsługi komputera oraz zaświadczenie o niekaralności. - Najważniejszym kryterium była cena, która według dokumentacji przetargowej decydowała o wyniku przetargu w 90 proc. Pracownik agencyjny na stanowisku biurowym może liczyć na wynagrodzenie w wysokości 1500 zł brutto. Zamiast dążyć do wyspecjalizowania kadry, aby w sądach pracowali wykwalifikowani godni zaufania pracownicy, bierze się ludzi z łapanki i robi eksperyment, na którym ucierpią obywatele i wizerunek całego wymiaru sprawiedliwości - dodaje szef „S” pracowników sądownictwa.