Zomowiec oskarżony o strzelanie do górników z kop. Wujek skazany

3,5 roku więzienia - taką karę wymierzył 13 grudnia Sąd Okręgowy w Katowicach byłemu członkowi plutonu specjalnego ZOMO Romanowi S., oskarżonemu o strzelanie do górników z kopalni Wujek. Prokurator domagał się 10 lat więzienia. Oskarżony prosił o uniewinnienie. 
 
Jak podkreślił sąd w uzasadnieniu wyroku, działania sił milicyjnych w kop. Wujek były akcją zaczepną. Nie było żadnych podstaw do podjęcia interwencji, tym bardziej z użyciem broni palnej. Zdaniem sądu to nie były przypadkowe strzały. Strzelano nawet do góników, którzy usiłowali udzielić pomocy rannym kolegom. Strzelano po to, żeby zabić, mierząc w newralgiczne części ciała, w głowę i w klatkę piersiową. 
 
Pacyfikacja katowickiej kopalni była największą tragedią stanu wojennego. W wyniku działań plutonu specjalnego ZOMO zginęło 9 górników, a kilkudziesięciu zostało rannych. Roman S., zatrzymany w maju tego roku w Chorwacji, jest jednym z dwóch nieosądzonych dotąd członków plutonu specjalnego ZOMO, którzy 16 grudnia 1981 roku strzelali do górników. Procesu wciąż unika ostatni z członków plutonu specjalnego – przebywający za granicą Jan P. 
 
Większość członków plutonu specjalnego Pułku Manewrowego KW MO w Katowicach, którzy strzelali do górników z Wujka, została prawomocnie osądzona. W czerwcu 2008 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał byłego dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył kary od 3,5 do 4 lat więzienia. Jak ustalił sąd, to Romuald C. dał sygnał do otwarcia ognia. Zmowa milczenia uniemożliwiła wskazanie, kto konkretnie strzelał i zabił górników. W 2009 roku Sąd Najwyższy oddalił wszystkie kasacje od wyroku Sądu Apelacyjnego. Tym samym blisko 28 lat po tragedii wyrok stał się ostateczny. Wszyscy skazani w tamtym procesie zomowcy najpóźniej 2012 roku opuścili zakłady karne. Część z nich już nie żyje.
 
Roman S. na początku lat 90-tych, jeszcze zanim sformułowano wobec niego zarzuty w sprawie pacyfikacji kopalni Wujek, wyjechał na stałe do Niemiec. Przyjął obywatelstwo niemieckie, zrzekając się polskiego. Niemcy odmówiły wydania podejrzanego. W 2012 roku prokurator IPN złożył do sądu wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania byłego zomowca. Sąd Okręgowy w Katowicach 7 stycznia 2013 roku wydał taki dokument. Na tej podstawie w maju 2019 roku Roman S. został zatrzymany w Chorwacji i po ekstradycji trafił do aresztu w Polsce. W dniu pacyfikacji kopalni miał 24 lata, obecnie ma 62 lata. 
 
– Można powiedzieć, że w pewnym sensie sprawiedliwości stało się zadość. Roman S. otrzymał podobny wyrok, jak wszyscy pozostali członkowie plutonu – powiedział Krzysztof Pluszczyk, przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Poległych Górników KWK "Wujek"Poległych 16.12.81. – Z naszego punktu widzenia najważniejsze jest, że wina została sądownie potwierdzona. To ważne, że mimo iż minęło tyle lat, kara została wymierzona. My wielokrotnie powtarzaliśmy, że nie pałamy żądzą zemsty, ale domagamy się wskazania i ukarania winnych tragedii. To się stało, ale nie do końca. To też podkreśliśmy już wcześniej, że skazanie członków plutonu specjalnego to skazanie ręki, która strzelała. Głowa, która strzelać kazała, uniknęła odpowiedzialności – podkreślił Pluszczyk.
 
ny