Zmiany ważne dla nauczycieli

Jak związkowcy z oświatowej Solidarności oceniają zmiany w Karcie Nauczyciela i Ustawie o finansowaniu oświaty, które weszły w życie na początku tego roku?
– Większość nowych zapisów jest korzystna dla nauczycieli, a o ich wprowadzenie oświatowa Solidarność zabiegała od wielu lat. Są jednak i takie, które rodzą pewne obawy.

Zacznijmy od pozytywów...
– Wreszcie uporządkowana została kwestia tygodniowej liczby zajęć dydaktycznych, czyli tzw. pensum dla nauczycieli specjalistów: psychologów, pedagogów, logopedów, doradców zawodowych oraz nauczycieli wspomagających. Od 1 stycznia nie może ono wynosić więcej niż 22 godziny. Do tej pory istniała bardzo duża dowolność. Zdarzały się takie gminy, w których nauczyciele specjaliści prowadzili zajęcia z uczniami przez 40 godzin w tygodniu. Oświatowa Solidarność wskazywała, że jest to nierówne traktowanie pracowników szkół i zabiegała o zmianę tego zapisu. Kolejną ważną sprawą jest ograniczenie możliwości zatrudniania nauczycieli na umowach śmieciowych, co dotyczy przede wszystkim szkół prywatnych. To także był jeden z postulatów Solidarności. Sytuacje, w których dyrektorzy niepublicznych placówek zatrudniali nauczycieli na śmieciówkach, a sami zarabiali po 30 tys. zł miesięcznie, nie były rzadkością.
 
W szkołach podstawowych nie spotkamy już „asystenta nauczyciela”. Dlaczego?
– „Asystent nauczyciela” pojawił się we wrześniu 2014 roku jako drugi wychowawca w klasach, w których naukę rozpoczęły dzieci sześcioletnie. Osoby zatrudnione na tym stanowisku musiały spełniać takie same warunki dotyczące wykształcenia i kwalifikacji, co pozostali nauczyciele, ale nie obowiązywała ich Karta Nauczyciela. Podlegali jedynie zapisom Kodeksu pracy. Nie mieli m.in. możliwości rozpoczęcia ścieżki awansu zawodowego. Teraz „asystentów nauczycieli”, którym wygaśnie umowa o pracę, dyrektor placówki oświatowej będzie mógł zatrudnić na takich samych zasadach, co innych nauczycieli. Inna pozytywna zmiana w Karcie Nauczyciela dotyczy zmian w korzystaniu z urlopów wypoczynkowych przez dyrektorów szkół i kadrę kierowniczą. Te osoby, podobnie jak nauczyciele, miały urlop przypisany do wakacji, ale w ich przypadku było to krzywdzące. W okresie letnim w placówkach oświatowych trwają remonty, organizowane są poprawki dla uczniów. W lipcu oraz w sierpniu szkoły średnie prowadzą nabór. Z tego względu bardzo często w okresie wakacji dyrektor nie mógł skorzystać z całego urlopu i nie miał też możliwości wybrania go w innym terminie.
 
Wśród zmian niekorzystnych dla nauczycieli związkowcy z oświatowej Solidarności wymieniają kwestie związane z kierowaniem nauczyciela na urlop dla poratowania zdrowia.
– Wcześniej na taki urlop kierował nauczyciela lekarz pierwszego kontaktu. Obecnie obowiązek ten został scedowany na lekarza medycyny pracy. Problem polega na tym, że bardzo często jest to osoba, której dyrektor placówki oświatowej zleca wykonanie badań pracowników. Może się więc okazać, że podejmując decyzję, lekarz medycyny pracy będzie ulegał presji dyrektora, któremu skierowanie pracownika na urlop dla poratowania zdrowia w danym momencie może być nie na rękę. Ale jest także pozytywna zmiana. W ramach urlopu dla poratowania zdrowia nauczyciel będzie mógł wyjechać do sanatorium. Dawniej było to możliwe, tylko wówczas, gdy wziął urlop bezpłatny.
 
Nauczyciele nie kryją rozczarowania wysokością podwyżek, które otrzymają w kwietniu tego roku...
– W kwestii podwyżek sukces związku jest połowiczny. Podwyżek w szkołach nie było od kilku lat, a te które wejdą w życie 1 kwietnia są niesatysfakcjonujące. Podniesienie płac nauczycieli o 5 proc. nie spełnia naszych oczekiwań, mimo że podwyżkę w tej samej wysokości nauczyciele otrzymają także w 2019 i w 2020 roku. Domagaliśmy się zwaloryzowania płac o wskaźnik inflacji, który w zeszłym roku wyniósł 2,5 proc. oraz podwyżek wynoszących 15 proc. od stycznia tego roku, a nie dopiero od kwietnia. Mamy nadzieję, że ten temat nie został jeszcze definitywnie zamknięty. Cały czas prowadzimy negocjacje z przedstawicielami resortu edukacji, zabiegamy też o spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim. Takie spotkanie miało się odbyć z udziałem premier Beaty Szydło, ale do niego nie doszło ze względu na zmiany w rządzie.
 
Od 2020 roku nauczyciel dyplomowany, którego praca zostanie pozytywnie oceniona i otrzyma ocenę wyróżniającą, będzie mógł liczyć na specjalny dodatek. To rozwiązanie nie do końca podobało się oświatowej Solidarności już na etapie prac nad projektem ustawy. Czy wątpliwości zostały rozwiane?
– Dodatek dla nauczycieli dyplomowanych ma być stopniowo podwyższany do wysokości 500 zł, którą osiągnie 1 września 2022 roku. Nasze obawy budzi kwestia obligatoryjnej oceny, na podstawie której dodatek będzie przyznawany na okres 3 lat. Mamy wątpliwości, czy dyrektorzy nie będą w sposób nieformalny naciskani przez samorządy, by ocen wyróżniających nie przyznawać zbyt wiele, żeby w ten sposób zaoszczędzić pieniądze. Obawiamy się, że będzie dochodziło do nepotyzmu, albo że np. osoby schlebiające dyrektorom dostaną dodatek, a inne nie. Te wątpliwości są uzasadnione, bo w wielu szkołach takie praktyki mają miejsce, np. przy przyznawaniu nagród dyrektora czy prezydenta miasta. Inną kwestią, którą krytykujemy jest wydłużenie ścieżki awansu zawodowego z 10 do 15 lat. Na podwyżki związane z osiągnięciem kolejnych stopni awansu nauczyciele będą musieli czekać dłużej niż do tej pory.
 
Z Lesławem Ordonem, przewodniczącym Regionalnego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ Solidarność w Katowicach rozmawiała Agnieszka Konieczny