Zbiornik w Goczałkowicach, czyli nasze „śląskie morze”

Zbiornik w Goczałkowicach-Zdroju nie tylko zapewnia wodę pitną mieszkańcom województwa śląskiego, a także chroni przed skutkami powodzi i suszy. Zgromadzone w akwenie zasoby wystarczają nawet na 500 bezdeszczowych dni.
 
Jezioro Goczałkowickie to jeden z największych sztucznych akwenów w Polsce, nie bez powodu nazywane „śląskim morzem”. Z powierzchnią wynoszącą 3200 ha zbiornik jest trzykrotnie większy od Jeziora Żywieckiego. Powstał w połowie ubiegłego wieku w wyniku budowy liczącej blisko 3 km tamy na Małej Wiśle. W tym samym czasie uruchomiony został także Zakład Uzdatniania Wody Goczałkowice.W śląskim systemie wodociągowym pełni wiele ważnych funkcji. Jedną z nich jest zaopatrzenie w wodę pitną mieszkańców województwa śląskiego. Z goczałkowickiej wody korzysta przeszło milion osób. Są to mieszkańcy Pszczyny, Żor, Rybnika, Wodzisława Śląskiego, Tychów, Katowic, Chorzowa oraz Siemianowic Śląskich.
 
Zbiornik ma także za zadanie chronić mieszkańców aglomeracji przed skutkami suszy. Dzięki zgromadzonym w nim zapasom, wody w kranach nie brakuje nawet podczas takich susz, jaką obserwowaliśmy w tym roku. Jak zapewnia Andrzej Siudy, kierownik Zbiornika Wody Goczałkowice, woda w akwenie od wielu lat utrzymywana jest na stałym poziomie i wystarczy jej nawet na 500 bezdeszczowych dni. 
 
Akwen chroni też położone niżej tereny przed skutkami powodzi. – Pojemność zbiornika podzielona jest na część wyrównawczą dla uzdatniania wody oraz stałą rezerwę powodziową, której podczas normalnej eksploatacji nie można naruszyć – wyjaśnia Andrzej Siudy. W praktyce oznacza to, że zbiornik każdego dnia jest przygotowany na przyjęcie fali powodziowej, która w wyniku ulewnych deszczów, czy wiosennych roztopów może powstać na Wiśle zasilanej górskimi potokami. Podczas powodzi w 1997 roku zbiornik obniżył falę powodziową o 170 metrów sześciennych wody na sekundę, a kaskada Soły o 575 metrów sześciennych na sekundę, co pozwoliło na uratowanie przed powodzią Krakowa.
 
W akwenie może się znajdować nawet 180 tys. ton ryb. Jedną z ciekawostek jest wykorzystywanie drapieżnych gatunków w procesie uzdatniania wody. Nigdzie w Polsce nie jest to robione na tak ogromną skalę, jak w Goczałkowicach-Zdroju. Do akwenu każdego roku wpuszczane są drapieżniki, takie jak szczupaki, sandacze i węgorze, które żywią się tzw. rybami spokojnego żeru, uwalniającymi z mułu azot i fosfor, czyli karpiami, karasiami i leszczami. W ten sposób drapieżniki biorą udział w pierwszym, biologicznym, etapie przygotowania wody do spożycia. Następnie trafia ona do stacji uzdatniania, gdzie poddawana jest m.in. filtracji za pomocą filtrów węglowych oraz ozonowaniu.
 
W 2004 roku zbiornik objęty został specjalną strefą ochronną dla ptaków Doliny Górnej Wisły i wpisany do sieci Natura 2000. Można tu spotkać blisko 260 rodzajów ptaków, wśród których znajdują się gatunki rzadkie i zagrożone wyginięciem. Należą do nich podgorzałka, czapla purpurowa, szablodziób, sieweczka obrożna, mewa czarnogłowa, mewa romańska, rybitwa białowąsa i rybitwa czarna. Z kolei podczas suszy kontrolowany odpływ ze zbiornika zasila koryto Małej Wisły, co pozwala ochronić cały tamtejszy ekosystem. 
 
Agnieszka Konieczny
źródło foto: flickr.com/magro_kr