Wolność, ale bardzo niedoskonała

25. rocznica wyborów do tzw. Sejmu kontraktowego spotyka się ze skrajnie różnymi ocenami. Jedni uważają, że 4 czerwca to okazja do świętowania, zdaniem innych data ta wiąże się przede wszystkim z zawiedzionymi nadziejami. O opinię w tej sprawie poprosiliśmy aktywnych uczestników tamtych wydarzeń, zasłużonych działaczy NSZZ Solidarność z naszego regionu internowanych w stanie wojennym i represjonowanych za działalność opozycyjną.

Eugeniusz Karasiński:
W tamtym okresie nie było rozróżnienia między działalnością polityczną i związkową. Wszyscy działacze Solidarności byli bardzo mocno zaangażowani w te wybory. Tak do końca nie wiedzieliśmy, co nas czeka po 4 czerwca. Postanowienia umowy okrągłostołowej nie były w większości znane. Wiedzieliśmy, że musimy wszyscy w zdyscyplinowany sposób pójść do tych wyborów i zrobić pierwszy krok w kierunku odsunięcia komunistów od władzy. Po 4 czerwca przeżyliśmy szok, byliśmy oszołomieni rozmiarami zwycięstwa. Nie byliśmy natomiast zadowoleni z frekwencji. W porównaniu do dzisiejszych standardów była ona oczywiście wysoka, ale wówczas postrzegaliśmy to inaczej. Moim zdaniem, gdyby te wybory zostały przeprowadzone w 1980 roku, przy tamtych emocjach społecznych, do urn poszłoby nie 62, a 90 proc. uprawnionych do głosowania. Lata stanu wojennego zrobiły jednak swoje. Czas działał na niekorzyść, a SB oraz inne służby działające wówczas na terenie Polski prowadziły działania mające na celu urabianie opinii publicznej i dezintegrację środowiska Solidarności. Oceniając cały proces z perspektywy 25 lat, myślę, że było warto, mimo wszystkich perturbacji i słabości. Jesteśmy w NATO i w UE, możemy swobodnie jeździć po świecie. Świętować jednak nie mamy za bardzo czego. Beneficjentami III RP nie zostało nasze środowisko, ale ludzie, których wypromowała Magdalenka i Okrągły Stół. Te niesprawiedliwości i nierówności społeczne frustrują, ale być może one są jak koklusz – choroba okresu dziecięcego, przez którą trzeba po prostu przejść.

Alfred Brzezinka:
Wierzyliśmy wtedy, że nadejdzie lepsza przyszłość dla nas wszystkich. Te nadzieje jednak bardzo szybko prysły. Okazało się, że Sejm kontraktowy to była wielka farsa. Z tych, którzy byli i decydowali przy Okrągłym Stole, większość okazała się karierowiczami, którzy bardzo szybko ułożyli się z komunistami. Z kolei ludzie, którzy walczyli, byli internowani, nadstawiali karku, nic dzisiaj z tego nie mają. Najbardziej boli mnie to, że dzisiaj nie ma już w ludziach tej jedności, która była wtedy, widać to nawet w naszej Solidarności. 4 czerwca to będzie dla mnie zwykły dzień.

Stanisław Kiermes:
To była przede wszystkim olbrzymia praca. Na kopalni Halemba do Solidarności należało ponad 7 tys. osób. To była bardzo duża organizacja. Nie zaprzestaliśmy działalności po wprowadzeniu stanu wojennego. Na początku funkcjonowaliśmy w wielkiej konspiracji, później było łatwiej. Ogromną rolę odegrało tu Duszpasterstwo Ludzi Pracy. W 1989 roku, gdy tworzyliśmy Komitet Obywatelski byliśmy bardzo dobrze zorganizowani. Przy wyborach Halemba wystawiła 160 osób do kontroli przebiegu głosowania i obsługi wyborców. Wierzyliśmy, że jeśli chcemy coś zmienić, musimy wziąć sprawy we własne ręce.

Franciszek Noras:
Razem z kolegami tworzyliśmy Komitet Obywatelski w Imielinie, gdzie mieszkam. Później byłem w komisji wyborczej. Pamiętam te ogromne nadzieje, które wtedy mieliśmy. Marzyliśmy, że nareszcie przyjdzie czas przemian, że nareszcie będziemy mogli godnie żyć. Po ogłoszeniu wyników my dorośli mężczyźni, górnicy płakaliśmy ze szczęścia. Nikt by wówczas nie pomyślał, że przyjdą lata tych wszystkich zawirowań i tak wielu rozczarowań, że ci na których postawiliśmy, zawiodą te wielkie nadzieje. Jednak dzisiaj, gdy moi rówieśnicy pytają, czy warto było się angażować, zawsze odpowiadam, że tak. I ja i koledzy zrobiliśmy coś dla naszego kraju i dzisiaj nie musimy się niczego wstydzić.Przed 1989 rokiem żyliśmy zamknięci jak w klatce, karmieni tym, co władza mówiła i pisała w gazetach. Dzisiaj jesteśmy wolni i to jest wielkie osiągnięcie. Ale ta wolność jest niedoskonała w wielu aspektach. Przemiany przyniosły również wiele krzywdy ludzkiej. Poupadały zakłady pracy, za to powstały całe strefy biedy i bezrobocia. Przecież wolność nie może polegać na tym, żebyśmy wszyscy wyjechali za chlebem za granicę. Mamy tutaj budować i cieszyć się naszą Ojczyzną.

zebrał łk