W pokucie odkrywamy miłość Boga

Jaki sens nadaje życiu chrześcijan Wielki Tydzień?
– To jeden z najpiękniejszych i najważniejszych tygodni w roku. Jego wydarzenia sięgają korzeni chrześcijaństwa; tego, kim jesteśmy jako wierzący w Chrystusa. Przeżywając ostatnie dni ziemskiego życia Jezusa, stajemy się świadkami miłości, którą obdarzył nas Bóg. Centrum Wielkiego Tygodnia jest Triduum Paschalne, które rozpoczyna Liturgia Ostatniej Wieczerzy. Wtedy to Chrystus, który sam był bez grzechu, klęknął i obmył nogi swoim uczniom, ciągle nieprzekonanym, który z nich jest najważniejszy. Ta Jego najniższa posługa, którą kiedyś wykonywali niewolnicy, uczy nas, że jesteśmy, aby sobie nawzajem służyć, aby umieć klęknąć przed drugim człowiekiem, umieć zauważyć to, co jest w nim najważniejsze. Uczy, że to my na co dzień mamy być znakiem miłości Boga.

Bez ofiary Chrystusa nie byłoby zmartwychwstania?
– W śmierci na krzyżu Chrystus z miłości oddaje się nam do końca. W Wielki Czwartek Jezus powiedział: „Ojcze oddal ode mnie ten kielich”, ale zaraz dodał: „lecz nie będzie jako ja chcę, ale jako Ty”. Przyjął wolę Boga i wypełnił ją aż po krzyż, aż po śmierć, aż po oddanie wszystkiego – z miłości do człowieka i Ojca. Maryja była jedyną, która ufała, że na grobie nie kończy się historia jej syna. Rozradowała się w wielkanocny poranek, kiedy okazało się, że Chrystus już żyje na wieki. Swoją ofiarą na krzyżu zbawił nas wszystkich i pojednał z Bogiem.

Refleksje nad Zmartwychwstaniem Pańskim są szansą na lepsze i mądrzejsze życie, bez grzechów i słabości?
– Wiele rzeczy nas przygniata i zabija. Uginając się pod ich ciężarem potrzebujemy nadziei zmartwychwstania. Zbawcza ofiara Chrystusa daje nam pewność, że nawet za ciemnym tunelem jest światło, jest życie. Możemy powstać i iść dalej ze świadomością, że w naszym cierpieniu, a nawet śmierci nie jesteśmy sami. Słabości bowiem doświadczamy bezustannie. Skłonnymi do grzechu pozostajemy ciągle. Ale Jezus Chrystus poprzez swoje zmartwychwstanie daje nam nadzieję, że na żadną słabość nie jesteśmy skazani, ani w niej bezwolni. Moc Łaski Bożej pozwala nam stać się silniejszymi od grzechu.

Jak najpełniej przeżywać radość z Cudu Wielkiej Nocy?
– Radujmy się, że moc Boża okazała się większa od ludzkich knowań i słabości. Bo ta moc pozwala nam powstawać z martwych. Radujmy się, że Chrystus każdego z nas zaprasza na drogę od śmierci do życia, która jest tajemnicą Jego Paschy. Umacnia nas, byśmy na tej drodze wytrwali. Chrystus nadaje zbawczy sens ludzkim cierpieniom. Jest pierwszym, który dźwiga krzyż, dźwiga ludzkie grzechy, aby je odkupić. Abyśmy mogli przy konfesjonale usłyszeć: „ja odpuszczam tobie grzechy”. Nasza radość niech płynie stąd, że razem z Chrystusem zmierzamy ku światłości, ku nadziei. Bo to On pozwala nam skutecznie zmagać się ze słabościami i mimo upadków, wciąż powstawać i zmierzać do celu. 

Z o. Robertem Jasiulewiczem, paulinem z Jasnej Góry rozmawiała Beata Gajdziszewska