W Niemczech Lidl szanuje pracowników. A w Polsce?

Lidl stosuje podwójne standardy w stosunku do swoich pracowników. Zdecydowanie lepiej niż w Polsce traktuje ich w Niemczech. Udało się nam porozmawiać z kilkoma Polakami, którzy kilka miesięcy temu zostali zatrudnieni w jednym z niemieckich centrów dystrybucyjnych tej sieci. Młodzi ludzie zwracali uwagę na satysfakcję finansową, jaką ta praca im daje oraz na poprawne relacje z przełożonymi.

Praca bez nadgodzin
Joanna i Kamil wyjechali z Polski w listopadzie ubiegłego roku. Zakaz pracy w nadgodzinach i obowiązkowe przerwy w trakcie każdej dniówki - to była pierwsza rzecz, na którą zwrócili uwagę po rozpoczęciu pracy w centrum dystrybucyjnym Lidla. - Kierownicy bardzo pilnują żebyśmy nie pracowali w nadgodzinach, sprawdzają też, czy w trakcie pracy robimy obowiązkowe przerwy. Jak wcześniej uda nam się zrealizować wszystkie zamówienia, możemy iść do domu - mówi Joasia.

Michał i Daria są zatrudnieni w magazynie sieci Lidl od początku roku. Pracują na zmiany nocne i popołudniowe, nie dłużej niż 10 godzin na dobę. Rozpoczynają pracę o godz. 16 lub 18. Pracodawca nie godzi się na zostawanie po godzinach. - Nawet gdybyśmy chcieli dłużej pracować, to nie ma takiej możliwości. Niemcy wolą zatrudnić dodatkowych pracowników, niż płacić za nadgodziny - mówi Michał. Podkreśla, że standardem tam jest dowożenie pracowników do pracy. On sam pełni dodatkowo obowiązki kierowcy. W drodze do pracy zabiera koleżanki i kolegów ze zmiany. Po jej zakończeniu odwozi ich do domu.

Pracodawca zapewnił mieszkanie
Po przyjeździe do Niemiec Polacy zamieszkali w mieszkaniach wynajętych od pracodawcy. Nie były to luksusy, ale własny kąt na początek. - Mieliśmy gdzie spać, przygotować jedzenie, wykąpać się - zaznacza Joasia. Po kilku miesiącach razem z Kamilem zaczęli się starać o mieszkanie komunalne. W załatwieniu wszystkich formalności pomógł im kierownik zmiany. Michał i Daria jeszcze korzystają z mieszkania wynajmowanego od pracodawcy, ale za kilka dni wyprowadzą się do komunalnego. Im w znalezieniu nowego lokum pomogli koledzy z pracy, a pracodawca wspiera usamodzielnienie się. - Za to, że idziemy na swoje, firma będzie nam dopłacała 100 euro do rachunku - mówi Michał.

Godne zarobki
Różnica w zarobkach w Polsce i w Niemczech jest ogromna. - Po odliczeniu kosztów mieszkania wynajmowanego od pracodawcy, każde z nas dostaje w granicach 5,5 tys. zł, w przeliczeniu na złotówki - mówi Michał. - Po kilku miesiącach pracy stać cię na kupienie mebli i sprzętów do nowego mieszkania. Z każdej wypłaty możesz odłożyć pieniądze, ale nie musisz sobie niczego odmawiać - dodaje Daria. - Zobaczyłam, jakie życie może być. Można zarobić i godnie żyć. A jakbym miała wrócić do Polski? Znów zarabiałabym niewiele ponad 1200 zł i musiałabym zastanawiać się, jak za to przeżyć - mówi Asia. Podkreśla, że pracując w Niemczech, może pomóc rodzicom i młodszemu bratu. Co jakiś czas wysyła im pieniądze, a jak ktoś ze znajomych jedzie do Polski, to przekazuje paczki ze słodyczami i środkami czystości.

Szacunek przełożonych
Kamil zwraca uwagę na sposób, w jaki kierownicy zachowują się w stosunku do zwykłych pracowników. - Masz poczucie, że ktoś szanuje ciebie i twoją pracę. Kierownicy chodzą po magazynie, rozmawiają z ludźmi. Pod żadnym względem nie czuję się gorzej traktowany niż inni - mówi. Michał podkreśla, że właśnie zaczęła się reorganizacja pracy w jego magazynie. Po niej może być redukcja zatrudnienia, ale jak ktoś uczciwie pracuje, to nie musi się obawiać. Zostanie przeniesiony do innego magazynu, takiego, w którym brakuje ludzi. - Tutaj jak jesteś sumienny i menedżerowie widzą, że zależy ci na pracy, to nie musisz drżeć, że zostaniesz zwolniony - podkreśla.

Edyta Odyjas, Agnieszka Konieczny

Imiona bohaterów tekstu zostały zmienione

źródło foto: wikipedia.org/Ralf Roletschek