W marcu nas wielbiono, dzisiaj jesteśmy na marginesie

Jak wygląda praca ratowników medycznych podczas pandemii?
– Na Zespoły Ratownictwa Medycznego spadło wiele dodatkowych zadań. Oprócz tego, że wykonujemy swoje dotychczasowego obowiązki, to pracujemy za przychodnie rejonowe, które w obawie o zdrowie lekarzy, odmawiają wizyt. Pacjent, który czuje się coraz gorzej i nie wie, co się z nim dzieje, a nie jest w stanie się dodzwonić lub dostać do swojej poradni, wzywa pogotowie. W dodatku cały system ochrony zdrowia, delikatnie mówiąc, nie najlepiej działa, czego doświadczamy niemal na każdym kroku. Czekanie z pacjentem w karetce przez kilka, a nawet kilkanaście godzin, czy jeżdżenie od miasta do miasta i szukanie wolnego miejsca w szpitalu to nie są odosobnione przypadki. 
 
Co jest najtrudniejsze, jak sobie radzicie psychicznie i fizycznie?
– Pewnych sytuacji osoby, które nie mają kontaktu z chorymi na Covid-19, nie są sobie w stanie wyobrazić. No bo jak ma się czuć ratownik medyczny, który musi poinformować rodzinę, że najlepszym rozwiązaniem będzie pozostawienie pacjenta w domu ze względu na brak wolnych miejsc w izolatoriach. Albo co zrobić w sytuacji, gdy stan pacjenta jest tak ciężki, że nie możemy zagwarantować, że zdążymy mu znaleźć wolne miejsce w szpitalu i go do niego dowieźć. Nie spodziewaliśmy się, że na ratowników medycznych spadnie takie obciążenie i taka odpowiedzialność. W zamian nie chcemy wiele, tylko odrobinę empatii. Wiele osób, nie zdaje sobie sprawy z tego, co czujemy i przez co przechodzimy. Przecież jesteśmy tylko ludźmi, a słowa typu: „to nasza praca, za to nam płacą”, są po prostu słabe. Niejeden ratownik, czy pielęgniarka po skończonym dyżurze nie ma ochoty wracać do pracy. Wyobraź sobie, że przez parę godzin jesteś w kombinezonie, masce, zaczyna brakować ci tlenu, na przemian jest ci ciepło i zimno, nie możesz się napić, ani nic zjeść, nie mówiąc o pójściu do toalety. W marcu nas wielbiono przynoszono nam jedzenie na stacje, a teraz jesteśmy zepchnięci na margines.
 
Wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak groźną chorobą jest koronawirus, powiedz proszę, co się dzieje z pacjentami?
– Pacjenci z niepotwierdzonym Covid-19 trafiają do izolatoriów, w których mają pobierane wymazy. Osoby, u których wyjdzie wynik dodatni, są przewożone do szpitali jednoimiennych. Jeżeli pytasz o stan pacjentów, to jest on różny, od osób, które mają lekkie objawy grypowe i powinny być leczone w Podstawowej Opiece Zdrowotnej, a nie przez Zespoły Ratownictwa Medycznego, po pacjentów w bardzo ciężkim stanie, którzy nie mogą oddychać samodzielnie. Niestety, tak bardzo wykpiwane przez wielu, choroby współistniejące rzeczywiście wpływają na pogorszenie stanu pacjentów covidowych. Walka o życie tych ludzi jest naprawdę bardzo trudna.
 
Wiele znanych osób, wśród nich Edyta Górniak, kwestionuje fakt istnienia Covid-19, twierdząc, że w szpitalach leżą statyści. Gdy słyszysz tego typu bzdury, to...
– Szkoda czasu na komentowanie wypowiedzi ludzi, którzy żyją w bańce mydlanej. A pani Edycie Górniak i jej rodzinie życzę zdrowia i oby na swojej drodze nie musiała spotkać tych „statystów” lub co gorsza nie była jednym z nich.
 
Z Łukaszem Ficą, przewodniczącym „Solidarności” w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach, rozmawiała Agnieszka Konieczny