W co drugiej firmie łamane jest prawo pracy

Państwowa Inspekcja Pracy opublikowała raport dotyczący legalności zatrudnienia, na podstawie kontroli prowadzonych od 2007 do 2013 roku, Wyniki raportu są zatrważające. Przepisy prawa pracy złamane zostały w co drugiej firmie. Zarzuty postawione pracodawcom dotyczyły nielegalnego zatrudnienia oraz zawierania umów terminowych i umów cywilnoprawnych w warunkach, gdy spełnione zostały warunki do podpisania stałej umowy o pracę. W sumie inspekcja prześwietliła ponad 146 tys. firm, w których zatrudnionych było ok. 6 mln ludzi. Najwięcej kontroli przeprowadzono w handlu, budownictwie i w przetwórstwie.

Oprócz niezgodnej z prawem formy zawierania umów o pracę, PIP ujawniła też nieprawidłowości dotyczące zgłaszania pracowników do ubezpieczenia społecznego. Ten problem pojawił się w co czwartym skontrolowanym podmiocie i dotyczył blisko 313 tys. pracowników. Kwota nieodprowadzonych składek wyniosła ponad 77 mln zł.

PIP jest bezradna?
Kontrola PIP dotyczyła także legalności zatrudnienia imigrantów. Zdaniem inspektorów 4359 obcokrajowców wykonywało w Polsce pracę nielegalnie. Ujawnione nieprawidłowości najczęściej dotyczyły braku wymaganego zezwolenia na pracę. Takiego dokumentu nie miało 57,6 proc. cudzoziemców. PIP przyznała, że sankcje nakładane na pracodawców nie są dostatecznym hamulcem powstrzymującym przed naruszaniem przepisów. - Z powyższego wynika, że poprzez swoją działalność PIP nie jest w stanie w istotny sposób zmniejszyć skali zjawiska nielegalnego zatrudnienia i powierzania innej pracy zarobkowej, a tym samym usunąć jego przyczyn - czytamy w raporcie.

Zmiana prawa
Jak podkreślili inspektorzy, aby skutecznie walczyć z nielegalnym zatrudnieniem, trzeba zmienić przepisy. Zdaniem Bożeny Borys-Szopy obszarów prawa pracy wymagających poprawy jest kilka. Przede wszystkim należy zdjąć z inspekcji obowiązek powiadomienia pracodawców o planowanej kontroli. - Inspektor idzie na teren zakładu pracy, który został już „posprzątany”, a wszyscy pracownicy zatrudnieni na czarno w dniu kontroli mają wolne. To kuriozalna sytuacja  zaznacza Bożena Borys-Szopa. Dlatego, jej zdaniem, skala naruszeń przepisów dotyczących legalności zatrudnienia, może być znacznie większa, niż w raporcie PIP. - W innych krajach UE inspektor ma prawo wejść na teren zakładu pracy bez uprzedzenia o każdej porze dnia i nocy - dodaje.

Umowy cywilnoprawne
Najwięcej kontrowersji wywołują przepisy dotyczące umów cywilnoprawnych. Państwowa Inspekcja Pracy nie może nakazać pracodawcy, by zawarł umowę o pracę w miejsce umowy cywilnoprawnej, gdy spełnione są przesłanki do podpisania takiej umowy. - PIP wielokrotnie wnosiła do parlamentu o nadanie takich uprawnień, ale członkowie Rady Ochrony Pracy, reprezentujący koalicję rządzącą wnioskowali, by te projekty odrzucać. Te same osoby na posiedzeniach ROP popierały tego typu rozwiązania, a w Sejmie zachowywały się zupełnie inaczej - dodaje Borys-Szopa.

Podkreśla, że w rozstrzyganiu przed sądem sporów dotyczących umów cywilnoprawnych pierwszeństwo ma zasada prawa cywilnego dotycząca swobody zawierania umów. - Tak nie powinno być, jeśli spór dotyczy Kodeksu pracy, który wyraźnie mówi o tym, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy - dodaje.

Borys-Szopa zaznacza, że zawieranie umów cywilnoprawnych jest obejściem przepisów prawa pracy. - W ten sposób pracodawcy pozbawiają ludzi wielu uprawnień wynikających z Kodeksu pracy. Pracownicy nie mogą pójść na zwolnienie, nie mają urlopu. Trudno jednak się im dziwić, że podejmują pracę na takich zasadach, skoro nie mają innej możliwości, by zarobić na swoje utrzymanie. Kolejne zmiany wprowadzane do prawa pracy doprowadziły do tego, że rynek pracy w Polsce stał się rynkiem patologicznym. Niestety niewiele osób chce z tymi patologiami walczyć - podkreśla Bożena Borys-Szopa.

Agnieszka Konieczny