To bardzo ważne wybory

16 listopada zdecydujemy o tym, jak będzie nam się żyć w naszych miejscowościach w najbliższych czterech latach. Zdecydujemy też, kto i na co będzie wydawał ogromne pieniądze będące w dyspozycji samorządów. To bardzo ważny wybór, dlatego powinien być w pełni świadomy.

- Wybory samorządowe są blisko nas. To w nich decydujemy o wyborze ludzi, którzy będą zarządzać naszą najbliższą okolicą. To oni będą podejmować decyzję w sprawie budowy chodnika czy placu zabaw koło naszego domu, to ich działania będą miały wpływ np. na jakość transportu publicznego w naszej miejscowości - mówi Rafał Górski, prezes Instytutu Spraw Obywatelskich w Łodzi.

O ogromnej roli samorządu w kształtowaniu naszej codziennej rzeczywistości świadczą liczby. W ubiegłym roku łączne wydatki wszystkich jednostek samorządu terytorialnego wyniosły prawie 184 mld zł, z czego wydatki w budżetach gmin to ponad 80 mld, a miast na prawach powiatu 64 mld. To z gminnych i miejskich budżetów utrzymywane są szkoły, ośrodki pomocy społecznej, biblioteki i instytucje kulturalne. Z nich finansowane jest łatanie gminnych dróg i budowanie nowych, a także inne inwestycje infrastrukturalne, jak np. wodociągi czy kanalizacja.

A kogo to obchodzi?
Zgodnie z ostatnim sondażem CBOS 64 proc. Polaków docenia wagę wyborów samorządowych oraz uznaje, że mają one większe znaczenie od wyborów parlamentarnych czy prezydenckich. Tyle w sferze deklaracji. W rzeczywistości samorządowa elekcja nigdy nie budziła zbyt dużego zainteresowania wyborców. Frekwencja jest tu z reguły o kilka punktów procentowych niższa niż w przypadku innych wyborów.

Co ciekawe, przy okazji wyborów samorządowych Polacy stosunkowo niechętnie korzystają zarówno z czynnego, jak i z biernego prawa wyborczego. O ile w 2010 roku w dużych gminach powyżej 20 tys. mieszkańców i w miastach na prawach powiatu przypadało przeciętnie od 10 do 12 chętnych na jeden mandat, to w małych gminach radnym zostawał co trzeci kandydat startujący w wyborach. Co więcej, jak podaje Fundacja Batorego, w ostatnich wyborach 1180 osób objęło mandat radnego bez walki z konkurencją.

Służba czy interes?
Zdaniem Rafała Górskiego niski poziom zainteresowania obywateli samorządem to wina samych polityków, czy raczej pseudopolityków. - Polityka to służba i troska o dobro wspólne, a pseudopolityka, której mamy w Polsce bardzo dużo, to działalność na rzecz takiej czy innej grupy interesu, najczęściej partyjnej czy korporacyjnej. Pseudopolitycy sprowadzili politykę tylko do wojny, do gry, służby nie ma tam wcale. Słowo „polityka” zostało kompletnie zawłaszczone przez grupy partyjne, którym zależy na tym, żeby przeciętny wyborca kojarzył je z czymś złym, a to przecież absurd. Polityka powinna być dobra. Polityka to nie tylko partie polityczne. Kiedy ja u siebie w Łodzi idę do sklepu i kupuję kefir z Pabianic, a nie z Francji przywieziony do Polski TIR-em, to także jest polityka. O tym powinniśmy pamiętać i mówić przy każdej okazji - podkreśla prezes INSPRO.

Test dla JOW
Tegoroczne wybory samorządowe mają jeszcze jeden ciekawy aspekt. Po raz pierwszy radnych do rad gmin nie będących miastami na prawach powiatu wybierzemy w jednomandatowych okręgach wyborczych. JOW-y dotąd funkcjonowały w polskim systemie politycznym jedynie w wyborach do Senatu. Tam jednak ze względu m.in. na duże okręgi i centralnie prowadzoną kampanię wyniki głosowania nie różniły się zasadniczo od rezultatu wyborów do Sejmu, gdzie obowiązuje ordynacja proporcjonalna. 16 listopada przekonamy się, czy jednomandatowe okręgi będą promować niezależnych kandydatów, jak twierdzą zwolennicy tego rozwiązania, czy też przyczynią się do jeszcze większej dominacji największych partii.

Świadomy wybór?
Przy wielu zaletach wybory samorządowe w obecnym kształcie mają jednak znaczącą wadę. Wada ta jest obecna również na szczeblu parlamentarnym, ale w samorządzie jest ona szczególnie mocno widoczna. Chodzi o brak rzetelnej i pełnej informacji na temat kandydatów. – Nie mamy w ogóle narzędzi do weryfikowania kompetencji, doświadczenia czy umiejętności osób startujących w wyborach. Bardzo często jedyna informacja o danym kandydacie to ulotka czy plakat, gdzie przecież zbyt dużo treści nie ma. Przyjmując człowieka do pracy, zaczynamy od sprawdzenia jego CV. Tak samo powinno być w przypadku polityków. Bo przecież oni są naszymi pracownikami, a my, obywatele ich pracodawcami - zaznacza Rafał Górski.

Dość olewania
Właśnie weryfikacji i rozliczeniu polityków poświęcona jest akcja INSPRO „Dość Olewania” prowadzona w ramach kampanii „Obywatele Decydują”. Na stronie internetowej obywateledecyduja.pl możemy wypełnić gotowy formularz zawierający pytanie do wójta, burmistrza lub prezydenta w naszej miejscowości. Brzmi ono następująco: „Szanowny Polityku, jako Pana/Pani pracodawca chcę rozliczyć Pana/Panią z obietnic wyborczych. Chcę wiedzieć, co Pan/Pani obiecał/-a w 2010 r., a co faktycznie zrealizował/-a?” Po wpisaniu naszych danych osobowych list zostanie automatycznie przesłany drogą elektroniczną do odpowiedniego samorządowca.

Ułatwić obywatelom podjęcie świadomej decyzji wyborczej ma również stworzony przez NSZZ Solidarność serwis sprawdzampolityka.pl, znany z wyborów do Parlamentu Europejskiego. Z uwagi na zbliżające się wybory w serwisie pojawiła się zakładka „samorząd”, gdzie wyszczególniono wszystkich obecnych parlamentarzystów ubiegających się o urząd prezydentów miast. Klikając na nazwisko danego polityka, możemy się dowiedzieć, jak głosował on w Sejmie lub w Senacie w ważnych dla obywateli sprawach.

- Jako wyborca chciałbym np. wejść na serwis Państwowej Komisji Wyborczej i tam móc przeczytać kompletne CV kandydata w wyborach. Fetujemy 25 lat wolności, a przez te ćwierć wieku nie potrafiliśmy wypracować kompleksowych narzędzi pozwalających rozliczyć polityków z ich roboty. Sytuacja, w której organizacje społeczne czy związki zawodowe muszą tworzyć takie narzędzia, jest chora - podkreśla Rafał Górski.

Łukasz Karczmarzyk