Telewizory w rolkach

Piszę dla Was ten felieton, naciskając guziczki z namalowanymi literkami, na składanym pudełku zwanym komputerem. Gdy naciskam guziczek, odpowiednia literka wyświetla się na ekranie. Nie mam pojęcia, jak to się dzieje. Potrafię komputer włączyć, a później go wyłączyć. W CV mogę śmiało wpisać standardową formułkę: „znajomość pakietu MS Office”. Potrafię też obsłużyć kilka innych mniej lub bardziej przydatnych programów. I tyle. Moje rozumienie technologii zatrzymało się mniej więcej na silniku spalinowym. Dalej to już czarna magia. Im bardziej jestem uzależniony od różnego rodzaju urządzeń elektronicznych, tym mniejsza jest moja wiedza o sposobie ich działania. Jeśli kiedyś, jak prognozują niektórzy, w wyniku wybuchu na słońcu powstanie na Ziemi burza magnetyczna, która na trwałe wyłączy wszelkie urządzenia elektryczne, będę musiał wrócić na drzewo, z którego zeszli nasi przodkowie. Oczywiście pod warunkiem, że potrafiłbym się jeszcze na nie wdrapać. Łażenia po drzewach nie ćwiczyłem od podstawówki. 
 
Im szybciej galopuje postęp technologiczny, tym ja bardziej zostaje z tyłu z szeroko rozdziawioną ze zdziwienia japą. Kilka dni temu jedna z firm produkujących sprzęt RTV AGD zaprezentowała telewizor, który po wyłączeniu można zwinąć w rolkę i schować np. do stojaka na parasole. Wyobrażacie sobie? Ja widziałem na własne oczy, a nadal przychodzi mi to z trudem. Nie jestem na tyle stary, aby pamiętać jakim szokiem dla przeciętnego człowieka było wejście na nasz rynek pierwszych telewizorów kolorowych. Pamiętam za to, że pierwsze tzw. „płaskie” odbiorniki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Byłem przekonany, że tego przez długie lata nie da się przebić. A tu proszę. Telewizor można zwinąć w poręczny rulonik, włożyć pod pachę, zabić nim muchę albo zdzielić psa za to, że narobił na dywan. Można też przyłożyć nim w łeb człowiekowi, ale to akurat telewizja robi od dawna, tylko mniej dosłownie. Za to równie boleśnie.
 
Ostatnio np. bezustannie i bezlitośnie okłada nas po głowach historią o kilku idiotach z Wodzisławia Śląskiego, którzy upiekli sobie tort ze swastyką i świętowali urodziny Hitlera. Choć to, że powtórzę, tylko kilku imbecyli, paru półgłówków kompletnie bez znaczenia dla kogokolwiek i wpływu na cokolwiek, w telewizji młócą o nich na okrągło. W ich sprawie wypowiedział się już prezydent, premier, ministrowie, liderzy opozycji, tabun publicystów, ekspertów maści wszelakiej i Bóg wie kto jeszcze. Komentują, analizują, potępiają, wyciągają wnioski, dając nam po głowach kolejne razy. 
 
Pogodziłem się z myślą, że już nigdy nie zrozumiem współczesnej technologii, nie nadążę za postępem, z którego owoców codziennie korzystam i bez których nie byłbym już chyba w stanie samodzielnie funkcjonować. Pozostaje mi się tylko z nich cieszyć, a z telewizorów sprzedawanych na rolki cieszę się niezmiernie. Z niecierpliwością czekam aż pojawią się w sklepach. Wtedy sobie taki kupię i w razie potrzeby będę mógł go zwinąć, a następnie odstawić do kąta. Za karę. 
 
Trzecią z Czwartą:)