Szyneczka ofiarą polityki klimatycznej?

No i się zaczęło. Parlament Europejski debatuje o wprowadzeniu podatku od mięsa. Propozycja, która leży na stole, to 20 zł podatku za kilogram wołowiny, 15 zł za kilogram wieprzowiny i 7 zł za kilogram kurczaka. Celem mięsnego podatku ma być ograniczenie emisji CO2 w ramach unijnej polityki klimatycznej. Idę o zakład, że części z Was Drodzy Czytelnicy właśnie szczęki opadły do samej podłogi. Bo jak to? Co ma CO2 do mojej szyneczki w kanapeczce? Przecież w unijnej polityce klimatycznej chodzi o to, żeby przestać palić kopciuchami, żeby nie było smogu i żebyśmy mogli oddychać czystym powietrzem, prawda? 
 
Smog i CO2 to jednak zupełnie dwie różne rzeczy, choć większość jest przekonana, że to jedno i to samo. Z kolei w unijnej polityce klimatycznej nie chodzi tylko o to, żeby zamknąć kopalnie i elektrownie węglowe, ale żeby wywrócić nasze życie do góry nogami w każdym jego aspekcie. Debata o mięsnym podatku to jeden z pierwszych, ale na pewno nie ostatni dowód na potwierdzenie tej tezy. 
 
Żeby się o tym przekonać wystarczy pobieżna lektura opracowań Komisji Europejskiej dotyczących tzw. Europejskiego Zielonego Ładu, czyli „zielonej rewolucji”, w której mamy uczestniczyć w charakterze królików doświadczalnych. Na pierwszy ogień pójdą silniki spalinowe, których już niedługo nie będzie można ani produkować, ani używać. Następnie zabiorą się za każdy przemysł, który emituje CO2. Wraz z hutnictwem, czy przemysłem cementowym pożegnamy się z materiałami, z których dziś budujemy nasze domy, bo przecież stali czy cementu nie da się wyprodukować bez emisji CO2. Później przyjdzie czas na rolnictwo, a w szczególności współczesne nawozy, dzięki którym rolnicy są w stanie dzisiaj wyprodukować tyle żywności, ile potrzebujemy, za cenę, którą jesteśmy w stanie zapłacić. 
 
Na pierwszy rzut oka powyższa wyliczanka wygląda absurdalnie. Trzeba jednak pamiętać, że w chwili, gdy powstawała ona na ekranie mojego komputera, europosłowie debatowali o tym, czy administracyjnym prikazem podwoić cenę mięsa. 
 
Niestety, nie wiem, do jakich wniosków doszli szanowni europarlamentarzyści. Musiałem złożyć felieton do druku przed zakończeniem debaty w Brukseli. Pewnie nie zdecydowali się na wprowadzenie mięsnego podatku w takiej wysokości już teraz. Na razie badają grunt. Potem będą podnosić cenę mięsa powoli. Stopniowo nas przyzwyczajać. W tym czasie potężna propaganda napędzana miliardami euro będzie nam wtłaczać do głowy, że tak trzeba, że nie ma innego wyjścia. Aż w końcu stuprocentowy podatek na schabowego przestanie być dla nas absurdem, który powstał w umyśle kompletnego wariata. 
 
Niemożliwe, żebyśmy dali aż tak się ogłupić? No to spójrzcie. Obecnie każda elektrownia węglowa, żeby wyprodukować 1 MWh energii elektrycznej musi zapłacić za emisję CO2 praktycznie tyle samo, co za zakup węgla z kopalni. 20 lat temu słysząc coś takiego, puknęlibyście się w czoło. A dzisiaj?
 
Trzeci z Czwartą:)
Źródło foto: Marco Verch Professional