Szkoda, że to nie Sasin organizował epidemię

Z tym odwracaniem uwagi od pandemii, politycy osiągnęli level master. I ci, co rządzą i ci, co chcą to wszystko przeczekać w opozycji. Zamiast o strachu przed covidem, ludzie gadają o piątce dla zwierząt, aborcji, hierarchach kościelnych, ulicznych zadymach i milionowych dotacjach dla celebrytów. Trudno nie odnieść wrażenia, że wielu fałdy na mózgu wypłaszczają się znacznie szybciej niż krzywa zachorowań.
 
Gdy już pierwsza fala pandemii wścieklizny wywołanej przez prezesa wicepremiera zaczęła się wypłaszczać, ster w swoje ręce wziął premier z tabletu. W kilka godzin zaorał inicjatywę wsparcia pracowników szeroko pojętej sfery kultury i sztuki, bo wyszło na to, że pomoc z publicznych pieniędzy otrzymają kolesianki i kolesie, dla których bieda oznacza, że nie mogli w ciągu ostatnich kilku miesięcy zarobić tyle, ile inni nie zarobią nawet przez dekadę. Winien podobno jest jakiś algorytm. My jesteśmy przekonani, że to co innego. Brak wyobraźni i oderwanie od rzeczywistości. Może tableta to zdziwi, ale zdecydowana większość ludzi nie współczuje kolesiom, którym zabrakło na urlop na Malediwach, bo muszą spłacić raty za trzystumetrowy pałacyk.
 
Na wsparcie dla zubożałych celebrytów rząd przeznaczył 5,71 sasina, czyli 400 mln zł. Przypominamy, że jeden sasin to 70 mln zł, bo tyle inny wicepremier, niejaki Jacek Sasin wydał wiosną na tzw. wybory kopertowe, które się nie odbyły. Nawiasem mówiąc, Sasinek znów będzie miał okazję sprawdzić się na niwie organizacyjnej. Właśnie został pełnomocnikiem rządu ds. koordynacji działań przygotowawczych do organizacji III Igrzysk Europejskich 2023. Gospodarzem igrzysk ma być Kraków i Małopolska, czyli region, którego mieszkańcy słyną z tego, że nie tylko każdego sasina, ale każdy grosik oglądają ze cztery razy, żeby potem i tak nie wydać. Szykuje się ciekawa konfrontacja postaw.
 
W tym tygodniu nie piszemy nic o zdalnym nauczaniu, ani zdalnym leczeniu, bo to już nawet nie jest śmieszne. Na temat blamażu Polaków z Włochami też nie będziemy się rozwodzić. O klęsce oraz wstydzie to niech sobie Niemcy piszą i czytają po 0:6 z Hiszpanią. Najchętniej byśmy napisali o końcu pandemii, ale w tym numerze jeszcze niestety nie możemy.
 
Podróżny&Gospodzki