Środki ostrożności w autobusach i tramwajach

Ze względu na zagrożenia związane z koronawirusem w środkach komunikacji publicznej wprowadzone zostały ośrodki ostrożności. Autobusy i tramwaje są codziennie dezynfekowane, a kierowcy zostali oddzieleni od podróżnych specjalnymi strefami bezpieczeństwa. 
 
W związku z zawieszeniem pracy wszystkich placówek oświatowych, od żłobków po wyższe uczelnie, przewoźnicy wprowadzili rozkłady jazdy obowiązujące w dni wolne od nauki szkolnej. W praktyce oznacza to zmniejszenie liczby połączeń. W ocenie związkowców kierowcy autobusów powinni czuć się w miarę bezpiecznie. – Oczywiście obawy zawsze istnieją, ale ryzyko zarażenia zostało zminimalizowane, zwłaszcza dzięki oddzieleniu kierowców od podróżnych – mówi Jan Baran, wiceprzewodniczący „Solidarności” w PKM Sosnowiec. Jak wyjaśnia, we wszystkich autobusach wprowadzone zostały tzw. strefy bezpieczeństwa, uniemożliwiające bezpośredni kontakt kierowców z pasażerami. Zrezygnowano ze sprzedaży biletów przez kierowców, a przednie siedzenia i przednie drzwi pojazdów zostały wyłączone z użytku. – Pracodawca zadbał też o pracowników zajezdni, którzy mają do dyspozycji środki czystości oraz rękawiczki – zaznacza Baran. Oprócz tego autobusy są dezynfekowane każdego dnia po powrocie do zajezdni.
 
Identyczne procedury obowiązują w Tramwajach Śląskich. – Kiedy to wszystko się zaczęło, pracownicy byli zaniepokojeni, ale w miarę wprowadzania kolejnych zabezpieczeń nastroje się uspokajały – mówi Antoni Krzęciesa, przewodniczący „S” w Tramwajach Śląskich. Dodaje także, że przedstawiciele organizacji związkowych są w stałym kontakcie z pracodawcą. – Jesteśmy zapraszani na każde spotkanie i przedstawiamy swoje uwagi – podkreśla przewodniczący.
 
PKM Sosnowiec i Tramwaje Śląskie świadczą usługi przewozowe dla Zarządu Transportu Metropolitalnego, który odpowiada za organizację komunikacji autobusowo-tramwajowej na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. To oznacza, że większość decyzji dotyczących środków bezpieczeństwa zostało podjętych przez ZTM.
 
Podobne procedury wprowadzili też inni przewoźnicy odpowiedzialni za transport zbiorowy w miastach województwa śląskiego, np. PKM Jaworzno. Tomasz Fidziński, przewodniczący zakładowej „S” w jaworznickim PKM podkreśla, że zdecydowana większość połączeń w dalszym ciągu jest obsługiwana przez przewoźnika, ale liczba pasażerów drastycznie się zmniejszyła. W wielu pojazdach można spotkać zaledwie 2 lub 3 osoby, a zdarzają się też zupełnie „puste” kursy na całej trasie. – Nieco większy ruch zaczyna być widoczny w tych godzinach, w których ludzie muszą się dostać do pracy lub z pracy do domu, czyli ok. 6.00, 14.00 i 22.00. Pracodawca zrobił wszystko, co możliwe, by zminimalizować zagrożenie, ale pewne ryzyko mimo wszystko istnieje. Z drugiej strony musimy pracować, bo zawieszenie całej komunikacji jest przecież niemożliwe – dodaje Tomasz Fidziński.
 
aga