Sprawy ważne i ważniejsze

Wiecie już jakiego zapachu był wunderbaum w seicento, które zderzyło się z rządową kolumną wiozącą premier Beatę Szydło? Jeśli nie, to na pewno się dowiecie. Jak nie dziś, to jutro. Być może posłowie opozycji zwołają na ten temat konferencję prasową z udziałem sąsiada nieszczęśnika, który feralnego dnia zasiadł za kierownicą fiata w Oświęcimiu. Oczywiście zaraz potem będzie briefing prasowy posłów ekipy rządzącej, którzy z kolei wystąpią w towarzystwie kioskarki, u której prowadzący rządową limuzynę oficer BOR zawsze kupuje papierosy 
i gumę do żucia. Na facebooku powstaną kolejne dziesiątki fanpejdży, na których różni śmieszkowie będą wrzucać obrazki z pancernym seicento. Z kolei w głównym wydaniu Wiadomości wyemitowany zostanie obszerny materiał o tym, że 21-latkowie w ogóle nie powinni mieć prawa do prowadzenia samochodów, skuterów, ani innych pojazdów zaopatrzonych w silnik.
 
Już dawno przywykłem do tego, że polityczno-medialne postrzeganie rzeczywistości przez tzw. warszawkę diametralnie różni się od tego, jak tę samą rzeczywistość postrzegają normalni ludzie. Przyzwyczaiłem się też, że politycy wszelkiej maści do bieżącej międzypartyjnej nawalanki są w stanie wykorzystać bez cienia skrupułów absolutnie wszystko. Nawet wypadek samochodowy, w którym mogli zginąć ludzie, bez względu na to, czy jechali rządową audicą, czy prywatnym fiacikiem.
 
Wypadek samochodowy jednej z najważniejszych osób w państwie to oczywiście sprawa ważna i naturalnym jest, że politycy i dziennikarze wypowiadają się na ten temat. Można by się jednak spodziewać, że ta dyskusja będzie dotyczyć poziomu bezpieczeństwa najwyższych państwowych urzędników w kraju i tego, jak to bezpieczeństwo poprawić. Zamiast tego obie strony od razu zaczęły ferować wyroki, podgrzewać emocje i opowiadać piramidalne bzdury mające co najwyżej luźny związek z całym wydarzeniem.
 
I tylko nadziwić się nie mogę, że to wciąż jest skuteczne. Większość z nas daje się wciągnąć w ten teatrzyk, nie zdając sobie sprawy, że z teatrzykiem ma do czynienia. Udzielają nam się kreowane sztucznie emocje. Zażarcie dyskutujemy o tym, czy linia na drodze była ciągła, czy przerywana. Większość z nas jest święcie przekonana, że nic ważniejszego na świecie się nie dzieje. Chłoniemy każde słowo z telewizora i literkę z gazety. Inne wydarzenia kompletnie nam umykają.
 
Tymczasem w środę Parlament Europejski zatwierdził kontrowersyjną umowę CETA. Oznacza to, że de facto jej zapisy już zaczęły obowiązywać. Już niebawem sklepowe półki mogą zapełnić się genetycznie modyfikowaną żywnością, wszelkie usługi publiczne mogą zostać przymusowo sprywatyzowane, a którejś z wielkich korporacji może przyjść fantazja, aby pozwać Polskę za to, że np. płaca minimalna jest u nas zbyt wysoka. Przez to korporacja musi płacić pracownikom w Polsce więcej i nie może zarobić tyle, ile by chciała. To wcale nie są żarty, ale kogo to obchodzi. Porozmawiajmy lepiej o tym, czy kogut na rządowej limuzynie tylko migał światełkami, czy robił też „ijo” „ijo”.
 
Trzeci z Czwartą:)