Spotkanie bez rozstrzygnięć

Piątkowe spotkanie związkowców z sądów i prokuratury z przedstawicielami resortu sprawiedliwości nie przyniosło żadnych konkretnych ustaleń. Najważniejszym tematem spotkania miały być dysproporcje płacowe wśród pracowników sądów i prokuratury. Ich zarobki wahają się od 1,1 tys. do 1,7 tys. zł netto. Przedstawiciele Solidarności opuścili gmach ministerstwa z mieszanymi uczuciami.

W trakcie rozmów ministra sprawiedliwości reprezentowali m.in. sekretarz stanu Stanisław Chmielewski i podsekretarz stanu Grzegorz Wałejko. - Wszyscy zachowywali się tak, jakby nabrali wody w usta i czekali na wynik wyborów parlamentarnych. Najbardziej zabolało nas to, że urzędnicy z ministerstwa zdają sobie sprawę z nierówności płacowych w sądach i prokuraturze, ale zamiast podjąć jakiekolwiek działania, zasłaniają się wdrażaniem ustawy o ustroju sądów powszechnych i przygotowaniem rozporządzeń - mówi Waldemar Urbanowicz, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność Pracowników Sądownictwa.

Jego zdaniem ze strony ministerstwa sprawiedliwości brakuje woli przyjęcia związkowych postulatów.  - Otrzymaliśmy tylko klarowną informację, że uwolnienie naszych płac zależy od premiera i ministra finansów. Do tej pory myśleliśmy, że nasze postulaty powinniśmy kierować do ministra sprawiedliwości - dodaje Urbanowicz. Związkowcy zapowiadają więc, że niezwłocznie rozpoczną starania o spotkanie z premierem i ministrem finansów.

Podczas dyskusji poruszony został problem nowego systemu oceniania pracowników sądownictwa, który jest już wdrażany w niektórych sądach, mimo że nie powstały jeszcze żadne akty prawne lub rozporządzenia, które by tę kwestię regulowały. Strony dyskutowały też o konieczności uregulowania zasad przyznawania urlopu szkolnego pracownikom sądów i administracji. W tej chwili jego przyznanie jest uzależnione od decyzji prezesa sądu.