Smaganie smogiem

Od paru tygodni jednym z głównych tematów pogaduszek, które słyszę tu i ówdzie, jest smog. Mądrzą się na ten temat młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, blondynki i brunetki. Zachorował ktoś na grypsko, winien smog. Paru kierowców zaliczyło dzwony – wiadomo, smog. Gospodyni przesoliła zupę, bo smog zakłócił funkcjonowanie jej kubków smakowych. A wzmożone pragnienie po nadmiernym spożyciu to nie kac, to smog. Wysiada pańcia z auta na zawalonym samochodami parkingu przed marketem i napiera do koleżanki, że straszny smród w powietrzu, że strach z domu wyjść, do auta wsiąść i pojechać do sklepu, bo taki smog. Emeryt z emerytem rozmawia przed blokiem i narzeka, że kiedyś, owszem, było zanieczyszczone powietrze, ale o smogu nikt nie słyszał, a teraz, panie, się porobiło. Gazeta, której nie jest wszystko jedno, zamiast wigilijnego sianka, maski przeciwpyłowe w gratisie dodawała. 
 
Kabaret? Tak można by to skwitować, ale po czasie nasuwają się refleksje zgoła niewesołe. I mniejsza już o stan umysłu dających się tak łatwo otumanić ludzi. Człowiek już tak jest skonstruowany. Wystarczy mu wskazać jednego, uniwersalnego wroga, sprawcę wszystkich nieszczęść i od razu czuje ulgę, bo wreszcie ma poczucie, że żyje w uporządkowanym świecie. Wiadomo, kto jest tym dobrym, a kto k… złym.
 
Tyle że ta akcja nie skończy się na wskazaniu smogu jako winnego wszystkiemu złu. Teraz trzeba będzie dopaść tego, kto smoga do naszej bajkowej krainy sprowadził. Polowanie z nagonką czas zacząć. Na pierwszy strzał wystawić tych okropnych górników, kopalnie im pozamykać i po sprawie. Nie będą wydobywać węgla, to ludzie nie będą nim palić w piecach, prawda? A ta emerytka, co węglem ogrzewa swoje mieszkanko? Co z nią? Zakazać palić węglem, niech se założy piec na gaz. Znajomy taki ma, wiesz, ten, co tym Lexusem jeździ, ten właśnie. No, i on sobie ten gazowy chwali.
 
I tak po kolei się wyłuska winnych. A że rachunki za prąd podrożeją? A że miejsca pracy znikną? E tam, jakoś to będzie. Najbardziej otumanieni opamiętają się dopiero wtedy, gdy przyjdą po ich samochód. Na przykład ten, w którym nie wiedzieli, że kazali wyciąć filtr cząstek stałych. Wtedy dopiero zaczną się zastanawiać, co to jest ten smog i dlaczego się pojawił, skoro np. dane Wojewódzkiego Instytutu Ochrony Środowiska w Katowicach wskazują, że w ciągu dekady emisja zanieczyszczeń pyłowych z zakładów przemysłowych w naszym regionie spadła o połowę. I może przyjdzie im do głowy, że brak miejsc parkingowych na osiedlu i coraz dłuższe korki wskazują, że to może mieć coś wspólnego z samochodami. Oczywiście nie ich igiełkami, tylko tymi złomami sąsiadów. I może zaświta im w główkach refleksja, że to chyba nie węgiel był winny, tylko, cytując odkurzone niegdyś przez Prezesa Całej Polski słowa poety: „inni szatani tam byli czynni”.
 
Jeden z Drugą;)