Segregując śmieci, chronimy środowisko

W całej Polsce rosną opłaty za wywóz śmieci. Stawki za odbiór odpadów nieposegregowanych są nawet kilkukrotnie wyższe niż w zeszłym roku. Jedyny sposób na obniżenie rachunków, to segregowanie śmieci, na czym zyskują nie tylko domowe budżety, ale i przyroda.
 
W ciągu ostatnich dwóch lat opłaty za wywóz śmieci podniosło 60 proc. gmin, a kolejne zaplanowały podwyżki na 2020 rok. Od 1 stycznia nowa taryfa obowiązuje m.in. w Katowicach, gdzie za odbiór śmieci nieposegregowanych trzeba zapłacić 42,6 zł od osoby, czyli dwa razy więcej niż w 2019 roku. Natomiast opłata za wywóz śmieci posegregowanych jest dwukrotnie niższa i wynosi 21,3 zł od osoby. W Rybniku od nowego roku wywóz śmieci nieposegregowanych kosztuje aż 66 zł od osoby, posegregowanych trzykrotnie mniej. Stawki wprowadzone w Sosnowcu, to analogicznie 34 zł i 17 zł.
 
W zeszłym roku opłaty za odbiór odpadów komunalnych wzrosły m.in. w Jaworznie i Dąbrowie Górniczej, a od marca więcej za wywóz śmieci będą płacić m.in. bytomianie. Nowe taryfy to skutek nowelizacji tzw. ustawy śmieciowej, która weszła w życie 6 września zeszłego roku. Zmiany mają m.in. doprowadzić do wypełnienia unijnych wymagań dotyczących recyklingu odpadów komunalnych. Zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej już w tym roku ponownie przetworzonych powinno zostać 50 proc. odpadów odebranych z gospodarstw domowych. W 2035 roku odsetek ten w każdym z państw członkowskich ma wynieść 65 proc.
 
Statystyczny Polak produkuje ponad 300 kg śmieci w ciągu roku. W 2017 roku z gospodarstw domowych odebrano 7,1 mln ton odpadów, z czego do recyklingu trafiło 34 proc. To znacznie mniej od średniej unijnej, która wynosi blisko 47 proc. Wysokie opłaty za odbiór odpadów nieposegregowanych mają więc motywować do selekcji śmieci, które powinny trafiać do 5 pojemników. Osobno metale i tworzywa sztuczne, osobno papier, oddzielnie szkło, odpady zmieszane, i odpady biodegradowalne. Tak staranna segregacja wymaga sporego zaangażowania, ale to jedyny sposób, na to by nasze śmieci mogły zyskać nowe życie. Do ponownego wykorzystania nadają się m.in. szkło i aluminium, które w 100 proc. podlegają recyklingowi i można je przetwarzać w nieskończoność. Z kolei większość tworzyw sztucznych powstaje z pochodnych ropy naftowej. Zamiast więc zużywać ropę, której zasoby są ograniczone, a wydobycie bardzo drogie, można wykorzystywać tworzywa sztuczne jako surowce wtórne.
 
Do recyklingu ma skłaniać także podwyższenie tzw. opłaty marszałkowskiej, co również wpłynęło na wzrost stawek za wywóz śmieci. Jest to opłata, jaką trzeba uiścić za umieszczenie 1 tony odpadów na składowisku. Jeszcze w 2017 roku wynosiła ona niespełna 121 zł, a obecnie jest to już 270 zł. Składowanie odpadów, to najgorszy ze sposobów na ich zagospodarowanie. Śmieci na wysypiskach rozkładają przez wiele lat, uwalniając szkodliwe substancje do gleby, wód gruntowych i atmosfery. Na szczęście, świadomość dotycząca skutków składowania odpadów jest coraz większa i z roku na rok coraz więcej śmieci trafia do recyklingu. Jak poinformował Polski Instytut Ekonomiczny, jeszcze w 2008 roku do ponownego wykorzystania oddano niespełna 7 proc. odpadów komunalnych. Dziś ten odsetek jest już niemal pięciokrotnie większy.
 
Wzrost stawek za wywóz śmieci został też wymuszony przez rosnące koszty ponoszone przez spółki zajmujące się gospodarką odpadami, którym gminy zleciły odbiór śmieci z gospodarstw domowych. Wynikają one m.in. z podwyżek cen prądu i coraz droższego transportu.
 
Agnieszka Konieczny