Rynek pracownika?

Nawet najniższa kategoria zwykłych robotników powinna zarobić co najmniej dwa razy tyle, ile potrzebuje na własne utrzymanie, aby każdy był w stanie wychować dwoje dzieci” – pisał Adam Smith, ikona współczesnych liberałów, proponując, jako pierwszy, wysokość minimalnego wynagrodzenia. Był rok 1776. Dzisiaj liberałowie raczej niechętnie przyznają się do tego poglądu swojego guru. Za to przy każdej okazji cytują je ci, którzy liberałami gospodarczymi nie są w żadnym wypadku. Innymi słowy świat stanął na głowie. I nie trzeba odchodzić zbyt daleko od poruszonych przez Adama Smitha kwestii pracowniczych, aby znaleźć kolejne przykłady na potwierdzenie tej tezy.
 
Jakiś czas temu – i nie było to 1 kwietnia – brytyjskie media obiegła informacja, że w tym kraju osoby zajmujące się zawodowo wyprowadzaniem psów na spacer zarabiają więcej od pielęgniarek, policjantów i początkujących nauczycieli. Brytyjski specjalista od spacerowania z czworonogami zarabia średnio 26,5 tys. funtów, czyli w przeliczeniu na złotówki prawie 122 tys. zł. Mnie i Was pewnie też od małego uczono, że żeby dobrze zarabiać, trzeba się pilnie uczyć, zdobyć dyplom i kwalifikacje. Tłuczono nam do głowy, że trzeba mieć w ręku fach. Tymczasem okazuje się, że wystarczy w niej trzymać smycz z psem przymocowanym do drugiego końca.
 
A teraz przykład kolejny. Jedna z włoskich firm galanteryjnych wymyśliła jak znaleźć nowych pracowników i za jednym zamachem zwiększyć sprzedaż swoich produktów. Wykorzystując fakt, że wśród młodych ludzi w tym kraju bezrobocie wynosi 35 proc., ruszyła z kampanią „kup torebkę i wygraj staż”. W świecie, który stoi na nogach, a nie na głowie firma zatrudnia pracowników za odpowiednie wynagrodzenie po to, żeby produkowali różne rzeczy, względnie świadczyli usługi dla klientów tejże firmy. W świecie postawionym na głowie, to potencjalny pracownik, musi kupić produkt, żeby mieć szansę na zatrudnienie, na dodatek nie na normalną robotę, ale na „staż”, czyli robotę za darmo lub pół-darmo.
 
U nas na szczęście nikt jeszcze nie płaci za wyprowadzanie psów więcej niż za leczenie ludzi, czy uczenie w szkole. Nikt nie każe też kandydatom do pracy kupować torebek. U nas bezrobocie jest rekordowo niskie, a zamiast rynku pracy postawionego na głowie mamy rynek pracownika, tak przynajmniej twierdzą rządzący i prorządowe media. I tylko nikt nie dodaje, że gdyby wszyscy, którzy wyjechali za pracą w ostatnich latach nagle wrócili mielibyśmy nie milion ale 3 miliony bezrobotnych. Nikt też nie dodaje, że choć rzeczywiście dzisiaj łatwiej znaleźć robotę, niż jeszcze kilka lat temu, ale jest to zazwyczaj robota znacznie różniąca się od wyobrażeń przytoczonego wyżej Adama Smitha.
 
Już za kilka tygodni w Sosnowcu światowy gigant z branży sprzedaży wysyłkowej otworzy ogromne centrum logistyczne, w którym zatrudni kilka tysięcy osób. Na billboardach chwali się, że oferuje 15 zł brutto za godzinę pracy przy 10-godzinnych dniówkach. Nie ma wątpliwości, że tych pracowników znajdzie. Bezrobocie znowu spadnie, a politycy ogłoszą rynek pracownika do kwadratu. Z tym, że ten pracownik chętnie oddałby ten rynek z powrotem w zamian za możliwość wyprowadzania psów w Londynie.
 
Trzeci z Czwartą:)