Razem jest po prostu łatwiej

Nie każdy czuje się na siłach, żeby zostać liderem związku zawodowego. Czasem, zwłaszcza w mniejszych zakładach, rozpoczęcie działalności związkowej jest bardzo trudne. W takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem jest przyłączenie się do Solidarności już istniejącej w innym zakładzie pracy i utworzenie międzyzakładowej organizacji związkowej. Na początek wystarczy do tego nawet jedna osoba. 
 
W czerwcu w firmie Maflow w Tychach do Solidarności w ciągu kilku dni zapisało się ok. 250 osób. Pracowników Maflow zasięgiem swojej działalności obejmuje Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ Solidarność Nexteer Automotive Poland. – Ludzie zapisali się do nas, bo zobaczyli, że to działa, że mają z tego wymierne korzyści. Również w czerwcu wynegocjowaliśmy w tej firmie porozumienie płacowe, na mocy którego wynagrodzenia zasadnicze pracowników wzrosły w zależności od stażu od 6,6 tys. zł do niemal 11 tys. zł rocznie. Tego porozumienia nie byłoby bez Solidarności – mówi Grzegorz Zmuda, przewodniczący Solidarności w Nexteer. 
 
Wystarczy 1 osoba
Pracownicy Maflow zwrócili się do Solidarności w Nexteer o objęcie ich działalnością w 2015 roku. Przystąpienie do związku działającego w innym zakładzie w formie MOZ jest często najlepszym rozwiązaniem dla osób, które chcą, aby w ich firmie działał związek zawodowy, ale z różnych powodów nie chcą lub nie czują się na siłach, aby stworzyć samodzielną organizację związkową i stanąć na jej czele. – Żeby założyć samodzielną organizację, trzeba zebrać co najmniej 10 osób, co na samym początku często wcale nie jest takie proste. Potem trzeba w bardzo krótkim czasie nauczyć się mnóstwa nowych rzeczy, żeby móc zacząć działalność związkową. Z kolei, żeby przystąpić do MOZ, wystarczy jedna osoba, a uprawnienia obu typów organizacji związkowych w zakładzie pracy są praktycznie identyczne – tłumaczy Zmuda. 
 
W pracy lidera związkowego bardzo ważne jest doświadczenie. Biegłości w prawie pracy i przepisach regulujących uprawnienia związków zawodowych nie da się zdobyć z dnia na dzień. Pracownicy, którzy zdecydują się założyć samodzielną organizację Solidarności w swojej firmie, mogą liczyć na bezpłatne szkolenia oraz pomoc związkowych prawników i ekspertów. Jednak przystępując do MOZ-u, zyskują też opiekę doświadczonych działaczy. – Doświadczenia nikt nas nie nauczy. Trzeba je zdobyć samemu, a to wymaga czasu. Przystępując do MOZ na początku związkowej działalności, jest po prostu łatwiej – podkreśla Grzegorz Zmuda. 
 
Większa szansa 
Zakład Nexteera w Tychach oraz Maflow sąsiadują ze sobą. Obie firmy leżą na terenie tyskiej części Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i obie działają w branży automotive. Jak podkreśla Grzegorz Zmuda, to kolejny argument przemawiający za wspólnym działaniem w ramach międzyzakładowej organizacji związkowej. – W strefie pracodawcy obserwują się nawzajem, zwłaszcza w kwestii kształtowania wysokości wynagrodzeń pracowników. Działa to na zasadzie: jeśli zakład „za płotem” nie daje podwyżek, to ja też nie muszę ich dawać. Gdy pracownicy sąsiadujących firm działają razem, mają większą szansę coś wywalczyć – wyjaśnia.
 
Przystąpienie do MOZ jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla pracowników mniejszych zakładów pracy, gdzie założenie związku, a następnie prowadzenie działalności jest często bardzo trudne. Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ Solidarność ArcelorMittal Poland w Sosnowcu obejmuje zasięgiem działania kilka zakładów w tym m.in. firmę Bowim w Sosnowcu, zajmującą się handlem wyrobami stalowymi oraz sosnowieckie Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami. Pracownicy obu tych firm próbowali wcześniej działać samodzielnie, jednak ostatecznie zdecydowali się przystąpić do Międzyzakładowej Organizacji Związkowej. – Bowim i MPGO zatrudniają po sto kilkadziesiąt osób. W mniejszym zakładzie, gdy nie ma się oddelegowania, ani nawet pomieszczenia z telefonem i komputerem, działalność związkowa nie jest prostą sprawą. Jeśli lider takiej organizacji pracuje np. na linii produkcyjnej lub w systemie zmianowym, szybkie reagowanie na problemy zgłaszane przez pracowników jest bardzo trudne. W ramach MOZ-u prowadzonego przez dużą organizację związkową takich problemów jest znacznie mniej – mówi Mieczysław Czarnecki, do niedawna przewodniczący, a obecnie wiceprzewodniczący Solidarności w AMP w Sosnowcu.
 
Konkretne osiągnięcia
Zarówno w Bowimie, jak i w MPGO Solidarność może pochwalić się konkretnymi osiągnięciami, co sprawiło, że w obu firmach do związku należy obecnie ok. 1/3 pracowników. – Początki były trudne, ale z czasem udało się wynegocjować z pracodawcami ważne dla pracowników dokumenty, jak np. regulaminy wynagradzania, premiowania, czy Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. W Bowimie w ubiegłym roku podpisaliśmy porozumienie, dzięki któremu wynagrodzenia pracowników wzrosły w odczuwalny sposób. W MPGO właśnie finalizujemy rozmowy dotyczące porozumienia płacowego – wylicza Mieczysław Czarnecki. 
 
Łukasz Karczmarzyk