Ratunek dla Siemianowic Śląskich i innych samorządów

Ponad 28,7 mln zł będzie kosztowała utylizacja niebezpiecznych odpadów pozostawionych w jednym z magazynów w Siemianowicach Śląskich. Większość środków będzie pochodziła z Narodowego i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Katowicach. Rozbrojenie bomby ekologicznej stało się możliwe dzięki działaniom rządu, które doprowadziły do zmian w prawie i uruchomienia wparcia finansowego.
 
W poniedziałek 7 października prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech, doradca premiera Mateusza Morawieckiego Paweł Jabłoński, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach Tomasz Bednarek, wojewoda śląski Jarosław Wieczorek i prezes spółki Orlen Eko Krzysztof Iwanicki podpisali umowę dotyczącą utylizacji 3 tys. ton niebezpiecznych odpadów. Zawarcie tego dokumentu umożliwiły zmiany wprowadzone 6 września do ustawy o utrzymaniu czystości w gminach. Wraz ze zmianą przepisów uruchomiono program wsparcia finansowego realizowany ze środków Narodowego i Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska. Pomoc Siemianowicom i innym samorządom, które znalazły się w podobnej sytuacji, obiecał premier Mateusz Morawiecki podczas lipcowej wizyty w tym mieście. – Bez interwencji premiera nie udźwignęlibyśmy finansowo likwidacji tej eko-pułapki. Taki wydatek mógłby zrujnować inwestycje zaplanowane przez samorząd na przyszły rok – mówi Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich.
 
Już działają
Zgodnie z podpisaną umową, ponad 23 mln zł na utylizację uciążliwych odpadów przeznaczy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Przeszło 3,74 mln zł będzie pochodziło z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, natomiast wkład własny gminy wyniesie 2 mln zł. – Firma Orlen Eko już rozpoczęła prace na składowisku. Specjalny zespół zajął się identyfikacją poszczególnych odpadów, co pozwoli na dobranie odpowiednich metod ich utylizacji, tak by były one zgodne z obowiązującymi standardami i bezpieczne dla ludzi i środowiska – podkreśla Piotr Kochanek, rzecznik prasowy prezydenta Siemianowic Śląskich. 
 
Mafia śmieciowa
3 tys. ton niebezpiecznych odpadów odkryto w dzielnicy Siemianowic, Michałkowicach w maju tego roku. Znajdują się one w kilku naczepach ciężarowych oraz w jednej z hal magazynowych. Są to m.in. pozostałości po farbach i lakierach, a od najbliższych zabudowań mieszkalnych dzieli je zaledwie 200 metrów. Niebezpieczne substancje zostawiła po sobie jedna z firm. – To stała praktyka, z którą samorządy w Polsce borykają się od kilkunastu lat. Wyspecjalizowane firmy, które wprost można nazwać mafią śmieciową, wykorzystują luki w prawie. Wynajmują od osoby prywatnej lub innej spółki część terenu, załatwiają legalne pozwolenie np. na zbiórkę makulatury, następnie zwożą do tego miejsca inne odpady, a po jego zapełnieniu znikają – wyjaśnia Piotr Kochanek.
 
Uszczelnienie systemu
Wrześniowa nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości w gminach to istotny krok w kierunku uszczelnienia gospodarki odpadami i eliminacji nieuczciwych firm z rynku. Jeden z najważniejszych zapisów nowej ustawy – ten, z którego skorzystały Siemianowice Śląskie – uprawnia prezydenta miasta do podjęcia decyzji o likwidacji odpadów, jeżeli w jego ocenie są one niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi oraz środowiska. Taka decyzja może zapaść pod warunkiem, że wcześniej 4 organy równocześnie wydadzą zbieżne opinie dotyczące szkodliwości składowiska. Są to: Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, Sanepid, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska oraz Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej. – Od wejścia nowych przepisów w życie minął niewiele ponad miesiąc. W tym czasie udało się zebrać wszystkie opinie potrzebne prezydentowi do podjęcia decyzji o utylizacji składowiska i rozpocząć prace. Zajęło to kilka tygodni, czyli tyle, ile powinno trwać w cywilizowanym świecie. Wcześniej podjęcie takiej decyzji przez prezydenta było niemożliwe, bo brakowało odpowiednich przepisów. Z kolei gdyby likwidacja składowiska miała zostać sfinansowana ze środków gminy, mogłoby to trwać nawet kilkanaście lat – podkreśla rzecznik prasowy prezydenta Siemianowic Śląskich.
 
Równocześnie prowadzone jest śledztwo prokuratorskie w sprawie odpadów. Po jego zakończeniu i wskazaniu firmy odpowiedzialnej za pozostawienie niebezpiecznych substancji, miasto będzie mogło wystąpić o zwrot kosztów utylizacji. Jednak odzyskanie tych pieniędzy w praktyce może okazać się bardzo trudne. Nieuczciwa firma może zakończyć działalność lub zasłaniać się brakiem środków.
 
Agnieszka Konieczny
źródło foto: UM Siemianowice Śląskie