Publiczne zadania wymagają publicznego wsparcia

14 czerwca pracownicy Poczty Polskiej z całego kraju protestowali przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. Solidarność domaga się podwyżek płac o 500 zł brutto oraz takiego wsparcia ze strony państwa, na jakie od lat mogą liczyć pocztowcy w krajach zachodniej Europy. 
 
W pikiecie przed KPRM wzięło udział kilkaset osób. Delegacja protestujących złożyła petycję z postulatami w kancelarii premiera. Związkowcy zostali przyjęci przez ministra w KPRM Pawła Szrota i wiceministra infrastruktury Rafała Webera. – Otrzymaliśmy zapewnienie, że rozmowy z nami rozpoczną się niezwłocznie – powiedział do uczestników demonstracji po wyjściu z KPRM Bogumił Nowicki, przewodniczący Solidarności w Poczcie Polskiej. 
 
Głównym postulatem Organizacji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej jest żądanie podwyżki płac zasadniczych o 500 zł brutto. Spór zbiorowy w firmie trwa od kwietnia i obecnie znajduje się w etapie mediacji z udziałem mediatora wyznaczonego przez resort pracy. Jeśli zakończą się one fiaskiem, kolejnym etapem będzie referendum strajkowe. 
 
Nie tylko podwyżki
Postulaty pocztowej Solidarności dotyczą jednak nie tylko kwestii płacowych. Część z nich jest skierowana do właściciela spółki, czyli Skarbu Państwa. Dlatego też pikieta została przeprowadzona przed KPRM, a nie przed siedzibą zarządu spółki. Związkowcy oczekują wsparcia państwa dla Poczty Polskiej, na wzór tego, które od lat funkcjonuje w państwach zachodniej Europy. 
 
Poczta Polska jest tzw. operatorem wyznaczonym do świadczenia publicznej usługi pocztowej. To oznacza, że musi dostarczać listy w każdy punkt kraju przez pięć dni w tygodniu. Świadczenie usługi powszechnej, choć bardzo ważne ze społecznego punktu widzenia, w wielu miejscach jest nierentowne. Dlatego też w krajach zachodniej Europy jej świadczenie jest bezpośrednio lub pośrednio dotowane ze środków publicznych. – Poczty narodowe w Europie nie byłyby w stanie zbudować swojej silnej pozycji bez wsparcia za strony państwa. Dodatkowe środki przeznaczone są zwykle na rekompensatę z tytułu realizacji usługi powszechnej, której realizacji na terenach wiejskich jest zwykle deficytowa. Podobnie wygląda sytuacja z utrzymaniem placówek pocztowych w tych rejonach, szczególnie na obszarze o mniejszej gęstości zaludnienia – czytamy w raporcie Instytutu Pocztowego, pozarządowego think tanku zajmującego się polskim i europejskim rynkiem pocztowym. 
 
Tak jest w Europie
W raporcie „Sytuacja na rynku pocztowym w Europie. Wyzwania i szanse dla operatorów” opisano jak świadczenie usługi powszechnej jest rekompensowane w poszczególnych krajach. We Francji wartość rekompensaty dla państwowego operatora La Poste w latach 2018-2022 wyniesie 900 mln euro. Nie będzie ona wypłacona w formie bezpośredniej dotacji, lecz pośrednio za pomocą ulgi w podatkach. Brytyjska spółka Post Office będąca częścią grupy Royal Mail otrzymała za lata 2018-2021 370 mln funtów rekompensaty. Rekompensata dla włoskiej Poste Italiane tylko w 2017 roku wyniosła 262 mln euro. 
 
W Polsce dotowanie usługi powszechnej nie funkcjonuje. Warto tutaj przypomnieć, że jedną z obietnic wyborczych PiS przed poprzednimi wyborami było ponowne otwieranie w małych miejscowościach urzędów pocztowych, które zostały zamknięte w czasach koalicji PO-PSL. Rządzący dotrzymują słowa W 2017 roku Poczta Polska otworzyła ponad 100 nowych placówek. Podobną liczbę urzędów pocztowych, głównie w małych miejscowościach, utworzono w 2018 roku.
 
Będzie gorąca jesień?
Urzędy pocztowe wróciły do wielu małych miejscowości, w których w poprzednich latach były likwidowane. To dobra wiadomość dla ich mieszkańców, ale dla budżetu Poczty Polskiej już niekoniecznie, bo do znacznej części tych placówek trzeba dopłacać. Z doniesień medialnych wynika, że w Poczcie Polskiej wszyscy mają świadomość, że już w przyszłym roku firma na świadczeniu usługi powszechnej wygeneruje pokaźną stratę. – Nie może być tak, że mamy z jednej strony pełnić misje wobec obywateli, z drugiej strony mamy wykonywać usługi na rzecz instytucji państwowych często poniżej, a z trzeciej strony mamy być przedsiębiorstwem biznesowym. Bez odpowiedniej zmiany prawa pocztowego będziemy mieli kłopoty – mówił podczas pikiety Bogumił Nowicki. Dodał, że jeśli rozmowy z przedstawicielami rządu nie przyniosą oczekiwanych efektów, jesień w Poczcie Polskiej może być bardzo gorąca. 
 
Łukasz Karczmarzyk
źródło foto: tysol.pl/M. Żegliński