Przepracowany nie oznacza wydajny

Bez inwestycji w nowoczesne technologie przepaść między Polską i bogatymi państwami Europy Zachodniej będzie się pogłębiać. Nie zasypiemy jej tylko i wyłącznie ciężką pracą.

Jak wynika z najnowszych danych GUS, wydajność pracy w przemyśle w styczniu wzrosła o 5,6 proc. w porównaniu ze styczniem ubiegłego roku. Ten trend utrzymuje się od wielu lat. Z roku na rok produktywność polskich pracowników jest coraz większa. Mimo to wydajność pracy w naszym kraju stanowi zaledwie ok. 60 proc. średniej unijnej. Takich potęg jak Niemcy, Dania czy Szwecja wciąż nie jesteśmy w stanie dogonić.

Wydajność pracy to nic innego, jak wartość produkcji jaką pracownik wytwarza w ciągu godziny. W skali globalnej oblicza się ją dzieląc wielkość PKB przez liczbę godzin przepracowanych w danym kraju. – Mimo wysokiej dynamiki wzrostu wydajności pracy w Polsce, w dalszym ciągu mamy wiele do nadrobienia. Jest to związane m.in. z zapóźnieniami względem państw wyżej rozwiniętych – mówi prof. Anna Skórska z Katedry Prognozowania Rynku Pracy Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.

Montownie nie wystarczą
Największy wpływ na wydajność pracy mają inwestycje w nowoczesne technologie, podnoszenie kwalifikacji pracowników oraz sposób zarządzania firmami, przy czym kluczowe znaczenie ma stopień zaawansowania technicznego, komputeryzacji przedsiębiorstw czy nowoczesnej organizacji pracy. – Należałoby zadać pytanie: czy w strukturze polskiej gospodarki dynamicznie rośnie udział przemysłu i usług wysokiej techniki, czy też w dalszym ciągu koncentrujemy się na mniej zaawansowanych technologicznie, mniej innowacyjnych działach gospodarki? – dodaje ekonomistka.

Podkreśla, że w latach 90-tych ubiegłego wieku w Polsce nastąpił boom inwestycyjny, ale w tej chwili zmiany technologiczne nie mają już tak przełomowego charakteru. – Z tego względu jesteśmy postrzegani jako montownia podzespołów lub półproduktów. Jeżeli chcemy zmienić ten wizerunek musimy starać się przyciągać inwestycje o określonym charakterze, które poskutkują tworzeniem wysokiej jakości miejsc pracy, a w konsekwencji będą wpływać na wzrost produktywności – dodaje prof. Skórska. W jej ocenie, jeżeli rządzący nie przemyślą i nie sprecyzują kierunku rozwoju gospodarczego, to Polska straci szansę na dogonienie lepiej rozwiniętej części Europy.

Przepracowany jak Polak
Potęgę gospodarczą buduje się poprzez jakość pracy. Pracować dużo i pracować wydajnie, to wcale nie to samo. Jak wynika z raportu OECD, Polacy należą do jednych z najbardziej zapracowanych narodów na świecie. Średnio w miejscu pracy spędzamy prawie 1930 godzin w ciągu roku. Niemcy, którzy są znacznie wydajniejsi, pracują 1360 godzin rocznie, Duńczycy 1410, Norwegowie 1424, a Holendrzy 1430. – Jest to raczej powód do wstydu niż chwały, gdyż liczby te należy interpretować z punktu widzenia zacofania technologicznego i instytucjonalnego gospodarki. Fakt, że trzeba przepracować więcej godzin, gdyż nie ma się dostępu do najnowszych rozwiązań technologicznych, nie posiada się odpowiednich umiejętności, a praca jest źle zorganizowana, to powód do niepokoju. Ideałem jest nie to, żeby pracować dużo, ale dobrze – dodaje prof. Jacek Pietrucha z Katedry Ekonomii UE w Katowicach. Innymi słowy ogromne znaczenie ma nie to, ile godzin spędza się w pracy, ale to co się produkuje. Jeżeli w dalszym ciągu będziemy wytwarzać np. więcej komponentów do samochodów, niż samych samochodów, to nigdy nie osiągniemy takiej wydajności pracy i poziomu PKB, jak bogate kraje UE.

Zdaniem ekonomistów, nie ma innej drogi do poprawy produktywności jak poprzez wprowadzanie innowacji i inwestowanie w edukację oraz w badania i rozwój. Tymczasem pod względem wielkości inwestycji w badania i rozwój Polska znacznie odstaje od innych państw Unii Europejskiej. Jak wynika z raportu Eurostatu, w 2016 roku Niemcy na ten cel wydały przeszło 93 mld euro, a Polska zaledwie 4,1 mld euro, czyli 1,57 proc. nakładów wszystkich państw UE. Najwięcej w badania i rozwój, obok Niemców, zainwestowali Francuzi 48,6 mld euro, Włosi 21,6 mld euro oraz Szwedzi, przeszło 15 mld euro. W pierwszej dziesiątce znalazły się także m.in. takie kraje jak Holandia, Austria i Belgia.

Barierą niskie płace
Chociaż wydajność pracy w naszym kraju jest niższa niż średnia unijna, Polacy w innych państwach europejskich są postrzegani jako najbardziej produktywni. Takie wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez firmę ADP w całej Unii Europejskiej. Wzięło w nim udział 10 tys. pracowników, w tym 1300 pracowników pochodzących z Polski. Tylko 6 proc. Polaków wskazało w badaniu, że ma problemy z wydajnością pracy. W ich ocenie było to związane m.in. ze złym zarządzaniem i brakami kadrowymi. – Sposób zarządzania, obok inwestycji w nowoczesne technologie, ma wpływ na wydajność pracy. W Polce mamy głównie małą i średnią przedsiębiorczość, a w mniejszych firmach kwestie związane z kierowaniem pracownikami i motywowaniem ich, mają istotne znaczenie – zaznacza ekonomistka.

Zwraca też uwagę, że wydajność pracy powiązana jest z wysokością zarobków. – Pracownik najlepiej jest motywowany wówczas, gdy jego praca jest odpowiednio wynagradzana, a zarobki w Polsce znacznie odbiegają od wynagrodzeń w krajach Europy Zachodniej – dodaje.

Agnieszka Konieczny
wykres: opracowanie własne na podstawie danych OECD