Protest pracowników katowickiego samorządu

Ok. 100 osób pikietowało 10 września przed siedzibą Urzędu Miasta w Katowicach. Protest zorganizowali pracownicy jednostek i instytucji podległych tutejszemu samorządowi. Związkowcy domagają się podwyżek wynagrodzeń.

- Pensje pracowników, którzy służą miastu Katowice i dbają o jego rozwój, oscylują w okolicach 1400 - 1600 zł na rękę. Marzeniem większości z nas jest płaca na poziomie 2 tys. zł netto. Dla porównania radni Katowic dostają 2-2,5 tys. zł za to, że raz w miesiącu pojawią się na sesji Rady Miasta - mówił podczas demonstracji Mariusz Sumara, przewodniczący Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ Solidarność Pracowników Samorządowych w Katowicach.

MKK reprezentuje kilka tysięcy pracowników zatrudnionych w instytucjach należących lub zależnych od katowickiego magistratu. Są to m.in. pracownicy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Biblioteki Miejskiej, Domu Pomocy Społecznej „Przystań” czy Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów. Solidarność w tych zakładach domaga się m.in. podwyżek płac w wysokości 200 zł, jednorazowej rekompensaty za brak wzrostu wynagrodzeń w latach poprzednich w wysokości 600 zł oraz przedstawienia przez samorząd drogi dojścia najniższego wynagrodzenia w jednostkach mu podległych do poziomu 2 tys zł netto.

- Dbamy o 550 km dróg. Jeżeli zdarza się wypadek czy klęska żywiołowa, wzywa się nas o każdej porze dnia i nocy. Jeżeli trzeba przygotować drogi przed jakąś duża imprezą sportową, też my jesteśmy za to odpowiedzialni. Dobry wizerunek Katowic, z którego korzysta pan prezydent i radni, to zasługa naszej pracy - podkreślał Jerzy Kędzior szef „S” w Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów w Katowicach.

Z kolei jak wskazywał Stefan Jendryszczyk, przewodniczący związku w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji znaczna cześć pracowników tej instytucji, mimo pracy na pełen etat musi zgłaszać się po pomoc do opieki społecznej. - Niemal dwie trzecie pracowników zatrudnionych w MOSiR zarabia poniżej 2 tys zł brutto. Blisko jedna czwarta jest zmuszona do korzystania z opieki społecznej - wskazywał Jendryszczyk.

W czasie, gdy przed budynkiem katowickiego magistratu protestowali pracownicy jednostek podległych samorządowi, we wnętrzu gmachu rozpoczynała się sesja Rady Miasta Katowice. Uczestnicy pikiety wręczyli przewodniczącemu rady Jerzemu Forajterowi petycję ze swoimi postulatami. Przewodniczący zapewnił ich, że dokument zostanie udostępniony radnym. Delegacja Solidarności zwróciła się również do Forajtera z prośbą o rozpoczęcie negocjacji na temat systemowych rozwiązań w sferze płac. Jerzy Forajter podkreślił, że decyzje płacowe podejmuje prezydent miasta i to do niego przede wszystkim powinno być skierowane zaproszenie do takich rozmów. - Projekt budżetu przygotowuje prezydent. Nie jest rzeczą rady, żeby narzucać pewne rozwiązania w kwestiach płacowych. Do stołu negocjacyjnego owszem, ale najpierw pan prezydent a dopiero później przedstawiciel rady - powiedział przewodniczący Rady Miasta Katowice.

łk