Prawdziwe poświęcenie

16 grudnia z inicjatywy Śląskiej Izby Lekarskiej pod kopalnią Wujek w Katowicach odsłonięta zostanie tablica upamiętniająca bohaterską postawę lekarzy i pielęgniarek oraz wszystkich, którzy ratowali górników rannych podczas pacyfikacji tej kopalni.

Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach, dr n. med. Jacek Kozakiewicz podkreśla, że lekarze i pielęgniarki, którzy zaangażowali się w ratowanie rannych górników, musieli bardzo szybko podejmować decyzje. - To nie były decyzje, które można było przekalkulować. Oni wiele rzeczy musieli rozstrzygać we własnych sumieniach, nie wiedząc, co się stanie z nimi i z ich rodzinami. Ta tablica jest także przypomnieniem, że w trudnej historii Polski środowisko lekarskie nie raz wykazało się odwagą, postawą solidarną i zgodną z przysięgą Hipokratesa - mówi dr Kozakiewicz.

Na tablicy będzie widniał napis „Lekarzom, pielęgniarkom oraz wszystkim, którzy ofiarnie nieśli pomoc bohaterskim górnikom rannym 16 grudnia 1981 roku podczas przeprowadzonego w czwartym dniu stanu wojennego zbrodniczego ataku ZOMO na kopalnię Wujek z wdzięcznością za ich odwagę i poświęcenie”. Dr Kozakiewicz zwraca uwagę, że pod słowem „wszystkim” Śląska Izba Lekarska rozumie społeczeństwo polskie tamtego okresu. - W przeciwieństwie do współczesności, chyba było to społeczeństwo bardziej zdolne do ogromnych poświęceń w trudnych warunkach - dodaje.

Pacyfikacja kopalni Wujek była największą tragedią stanu wojennego. Od kul zomowców na miejscu zginęło 6 górników, trzech kolejnych zmarło w szpitalach. Brutalna interwencja milicji i plutonu specjalnego ZOMO zakończyła się też ranieniem kilkudziesięciu osób. Zgodnie z zamiarem ówczesnej władzy ranni górnicy mieli być przewożeni do dwóch zmilitaryzowanych szpitali - szpitala Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Szpitala Górniczego na Ochojcu. Znajdujący się najbliżej kopalni Centralny Szpital Kliniczny (CSK) w ogóle nie był brany pod uwagę. Te plany skutecznie pokrzyżował dr Marek Rudnicki z Solidarności w Śląskiej Akademii Medycznej, który z izby przyjęć CSK nadał komunikat, by wszystkich poszkodowanych przewozić do tej placówki. Pierwsze karetki z rannymi górnikami podjechały pod CSK już kilka minut później. Lżej rannych opatrywano i odsyłano do domów, pozostałych hospitalizowano, wielu wymagało natychmiastowych operacji. Pacjentom z obawy o ich bezpieczeństwo zakładano podwójną dokumentację.

Podziw budzi też postawa Zbigniewa Mazana, lekarza pogotowia, który na własną rękę przedarł się przez kordon milicji i wojska do kopalnianego punktu medycznego, aby nieść pomoc rannym. Podobnie postąpiła lekarka Urszula Wenda z przychodni rejonowej w Katowicach Ligocie. Wśród lekarzy, o których nie sposób nie wspomnieć są prof. Grzegorz Opala, ówczesny przewodniczący Solidarności w Śląskiej Akademii Medycznej oraz prof. Andrzej Łępkowski, który podczas operacji wyciągnął z ciała jednej z ofiar kulę i schował przed SB. W 1994 roku stała się ona dowodem na to, że w kopalni Wujek użyto ostrej amunicji.

aga