Poczekamy, zobaczymy

Od pierwszego października kierowcy samochodów nie muszą już wozić ze sobą dowodów rejestracyjnych i kartonika potwierdzającego posiadanie polisy OC. Hurra! – chciałoby się zawołać. Jeden obowiązek mniej do zapamiętania, dwa papierki mniej do noszenia w portfelu. Policja podczas kontroli sama se wszystko sprawdzi w komputerze. Dwudziesty pierwszy wiek pełną gębą, technika w służbie człowieka innymi słowami rzec można. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że dokumenty samochodu, jak potocznie nazywamy dowód rejestracyjny i kartonik OC, są potrzebne nie tylko podczas policyjnych kontroli. 
 
Niestety, czasem na drodze zdarza się stłuczka. Dotychczas po niegroźnej kolizji kierowcy mogli bezproblemowo i kulturalnie załatwić sprawę między sobą bez konieczności wzywania policji. Wystarczyło, że sprawca stłuczki przyznał się do winy, napisał oświadczenie, że przydzwonił w samochód pokrzywdzonego, a tenże pokrzywdzony spisał sobie wszelkie dane zawarte w dokumentach samochodu sprawcy.
 
Teraz już się tak nie da. Od 1 października zamiast papierka w dowodzie jest komputer i teraz jest dużo łatwiej. Zupełnie jak w „Misiu” Barei. Otóż gdy sprawca przydzwoni w samochód poszkodowanego i nie ma przy sobie dokumentów samochodu, pokrzywdzony musi wejść na stronę Ubezpieczeń Funduszu Gwarancyjnego, na której wpisując numery rejestracyjne samochodu sprawcy, może sprawdzić, gdzie i czy w ogóle jest on ubezpieczony. Z kolei jeśli stłuczka miała miejsce w szczerym polu, gdzie nie ma internetu lub po prostu nie jesteśmy posiadaczami smartfona, możemy zadzwonić do swojego ubezpieczyciela, a on nam wszystko posprawdza i potwierdzi. Każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z infolinią firmy ubezpieczeniowej, wie, że to czysta przyjemność. Skutki ułatwienia zafundowanego nam przez Ministerstwo Cyfryzacji będą łatwe do przewidzenia. 
 
Stłuczka drogowa jest zdarzeniem bardzo stresującym. Nie tylko ze względu uszkodzenie samochodu i zagrożenie zdrowia jej uczestników. Do tego dochodzi obawa, że właśnie trafiliśmy na jakiegoś cwaniaka i kombinatora, który będzie chciał uniknąć odpowiedzialności, jeśli jest sprawcą kolizji, lub naciągnąć nas, jeśli to my jesteśmy winni. W takiej sytuacji zamiast wertować strony internetowe, czy dobijać się do konsultanta infolinii ubezpieczalni, większość z nas będzie wolała zadzwonić na policję. Na wszelki wypadek i dla świętego spokoju. Innymi słowy, ułatwienie skończy się tym, że policja zamiast łapać bandytów, będzie jeździć do każdej najdrobniejszej nawet stłuczki. Z kolei wszyscy sprawcy tychże stłuczek, również ci uczciwi i nieuchylający się od odpowiedzialności, poza utratą zniżek na OC na dokładkę będą dostawać mandaty. 
 
Minister cyfryzacji obwieszczając koniec obowiązku noszenia przy sobie dokumentów samochodu, stwierdził, że jest to zmiana, „na którą czekało wielu kierowców”. A ja odpowiem: Panie Ministrze, poczekamy, zobaczymy. 
 
Trzeci z Czwartą:)
źródło foto:pixabay.com/CC0