Odejścia dobrowolne tylko z nazwy?

Program Dobrowolnych Odejść realizowany w Hucie Pokój w Rudzie Śląskiej zamiast rozwiązać problemy zakładu, jeszcze je pogłębi – ocenia zakładowa Solidarność. Większość pracowników, którzy wyrazili chęć odejścia, nie dostała na to zgody pracodawcy. Część z tych osób zwolniła się z pracy na własną rękę. – W ten sposób tracimy najlepszych fachowców. Pracodawca nie zgodził się, aby skorzystali z PDO, ale jednocześnie nie przedstawił im żadnej oferty, która mogłaby zatrzymać ich w firmie – mówi Joachim Kuchta, przewodniczący Solidarności w Hucie Pokój.
 
Program Dobrowolnych Odejść w Hucie Pokój i spółkach zależnych: Euroserwis, Euroblacha i Huta Pokój Konstrukcje ruszył 2 października. Ma on objąć ok. 90 osób, czyli ponad 10 proc. załogi. Pracownicy, którzy przystąpili do programu, oprócz trzymiesięcznej odprawy otrzymają dodatkowe świadczenie równe pięciokrotności miesięcznego wynagrodzenia. Jak informuje Joachim Kuchta, PDO spotkał się z dużym zainteresowaniem wśród pracowników. - Zgłosiło się ponad 100 osób, jednak tylko niespełna połowa z nich otrzymała od pracodawcy zgodę na odejście. W przypadku pozostałych pracodawca uznał, że są oni niezbędni dla funkcjonowania zakładu. Szkoda tylko, że nie wiąże się to np. z większym wynagrodzeniem – dodaje przewodniczący.
 
To jednak nie koniec zamieszania wokół Programu Dobrowolnych Odejść w Hucie Pokój. Do Solidarności zgłaszają się pracownicy, którzy zostali wezwani do działu kadr, gdzie sugerowano im,  aby przystąpili do PDO. – Te osoby nie miały zamiaru odchodzić z firmy, ale w kadrach usłyszały, że jeśli teraz nie zrezygnują z pracy, przy okazji następnej restrukturyzacji i tak stracą zatrudnienie, ale już bez dodatkowej odprawy. Takie zachowanie można odebrać jako zastraszanie pracowników. To już nie jest program dobrowolnych, ale sugerowanych odejść – zaznacza Joachim Kuchta. 
 
Program Dobrowolnych Odejść jest częścią planu naprawczego realizowanego w Hucie Pokój. Zakład razem ze spółkami zależnymi przynosił w ostatnich latach straty. 
 
W środę 31 października z zarządem i pracownikami rudzkiej huty spotkał się premier Mateusz Morawiecki. Podczas wizyty w Hucie Pokój szef rządu przypomniał, że większościowym udziałowcem zakładu jest kontrolowany przez Skarb Państwa Węglokoks. – Poprzez Węglokoks mamy pewne propozycje, pewne plany dalszego rozwoju, razem ze zmianami, które usprawnią obniżą koszty. Rozmawiamy o tym m.in., w jaki sposób te produkty, które tutaj powstają, wzbogacić, żeby marże sprzedawanych produktów były wyższe, żeby dochody Huty Pokój były jak najwyższe – powiedział Mateusz Morawiecki w rudzkiej hucie. 
 
Jak podkreśla Joachim Kuchta, choć wizyta premiera Morawieckiego w Rudzie Śląskiej była związana z ostatnimi dniami kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich w tym mieście, deklaracje szefa rządu są bardzo istotne dla pracowników huty. – Słowa o pomocy dla naszego zakładu padły z ust premiera rządu. Dlatego oczekujemy, że za tą deklaracją pójdą konkretne działania – zaznacza przewodniczący. 
 
Huta Pokój wraz ze spółkami zależnymi zatrudnia ok. 850 pracowników. Jest największym po kopalni Ruda pracodawcą w Rudzie Śląskiej. Przedsiębiorstwo zajmuje się produkcją m.in. konstrukcji stalowych, kształtowników i profili zimnowalcowanych.
 
kar