Nowy wspaniały świat?

Mieszkaniec „neutralnej klimatycznie” Europy będzie przymierającym głodem jaroszem, pozbawionym możliwości swobodnego przemieszczania się. Przyjdzie mu żyć w zimnym, ciasnym i starym mieszkaniu, a jeśli uda mu się znaleźć jakąkolwiek pracę, to będzie się mógł uważać za szczęśliwca – wynika z raportu „Absolute Zero” opracowanego na zlecenie brytyjskiego rządu.
 
W kwestii tzw. Europejskiego Zielonego Ładu machina propagandowa Unii Europejskiej jest bardzo skuteczna. Z teorii o decydującym wpływie człowieka na zmiany klimatu zdołano uczynić niepodważalny dogmat, a naukowcy, którzy go kwestionują, zostali skutecznie zepchnięci na margines publicznej debaty. Ponadto zdecydowana większość społeczeństwa w Polsce i innych krajach UE jest święcie przekonana, że aby nasz kontynent zmienić w ekologiczny raj, wystarczy pozamykać kopalnie i zlikwidować elektrownie węglowe. Prąd będzie z wiatraków, samochody będziemy podłączać do gniazdka, zamiast wlewać do nich benzynę. Reszta zostanie po staremu, tylko będzie czyściej, nowocześnie i ekologicznie. 
 
Najwyżsi rangą unijni politycy skrzętnie powtarzają frazesy o tym, że Europejski Zielony Ład będzie epokowym wydarzeniem na miarę XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej, która zmieni na lepsze każdy aspekt naszego życia. Co to właściwie tak naprawdę znaczy? Odpowiedzi na to pytanie próżno szukać w komunikatach Komisji Europejskiej, czy wypowiedziach prominentnych unijnych polityków. Można ją za to znaleźć w opublikowanym niedawno raporcie „Absolute Zero” opracowanym w ramach finansowanego przez brytyjski rząd projektu badawczego „UK FIRES”. Wielka Brytania, mimo że pożegnała się z Unią Europejską zamierza kontynuować unijną politykę klimatyczną i w 2050 roku osiągnąć tzw. „neutralność klimatyczną”.
 
Sielanka czy horror?
Co bardzo ważne, autorzy raportu będącego owocem współpracy tak szacownych uczelni jak University of Cambridge czy University of Oxford są entuzjastami „zielonej rewolucji”. Nie sposób postawić zarzutu, że opracowanie powstało na zamówienie i za pieniądze koncernów paliwowych, ani innych przedstawicieli złowrogiego węglowego lobby. Warto o tym pamiętać, bo wizja tego, jak ma wyglądać nasza „neutralna klimatycznie” rzeczywistość w niczym nie przypomina sielanki opisywanej przez unijnych dygnitarzy. Bardziej kojarzy się ze scenariuszem filmu science fiction opowiadającego o postapokaliptycznej rzeczywistości. 
 
Wedle narracji Unii Europejskiej dojście do „neutralności klimatycznej” ma być możliwe, dzięki przełomowym technologiom w energetyce, transporcie czy przemyśle. Technologiom, które nie zostały jeszcze wymyślone lub dopiero raczkują. Autorzy raportu „Absolute Zero” wskazują, że takie podejście, choć atrakcyjne z punktu widzenia polityków, jest całkowicie nieuprawnione. Słusznie zauważają, że każda przełomowa technologia potrzebuje wielu lat na przejście od fazy pomysłu do wykorzystania na masową skalę i zdobycie dominującej pozycji na rynku.
 
Tymczasem, żeby móc realnie myśleć o realizacji celu neutralności klimatycznej do 2050 roku należy podjąć radykalne działania już teraz, opierając się na dostępnych obecnie technologiach. W praktyce oznacza to przemodelowanie całej gospodarki, tak aby jedyną wykorzystywaną energią była energia elektryczna produkowana z bezemisyjnych źródeł oraz wyeliminowanie wszystkich branż i metod produkcji, które wiążą się z emisją CO2. W kolejnych rozdziałach raport opisuje, jak zielona rewolucja wpłynie na poszczególne sfery gospodarki i ludzkiej aktywności. 
 
Energetyka
Raport przewiduje, że przy maksymalnych inwestycjach w rozwój energetyki odnawialnej Wielka Brytania w 2050 roku będzie produkować z OZE 60 proc. więcej energii niż dzisiaj wytwarza cały brytyjski system energetyczny. Problem jednak w tym, że pełna elektryfikacja gospodarki spowoduje kilkukrotnie wyższe niż obecnie zapotrzebowanie na energię elektryczną. W efekcie zarówno przemysł, jak i gospodarstwa domowe będą miały do dyspozycji zaledwie 60 proc. energii, którą wykorzystują obecnie.
 
Transport 
Aby osiągnąć cel „neutralności klimatycznej”, należy – jak czytamy w raporcie – natychmiast zaprzestać produkcji silników spalinowych. Kolejnym krokiem miałoby być obniżenie, średniej wagi samochodów do 1000 kg. Mówiąc bardziej obrazowo, największy dopuszczony do użytku samochód (zarówno osobowy, jak i dostawczy) byłby wielkości dzisiejszego Fiata Pandy. Autorzy raportu postulują, aby do 2050 roku ograniczyć transport drogowy o 40 proc. Dotyczy to zarówno przewozu ludzi jak i towarów. 
 
W przypadku transportu lotniczego recepta zwolenników „zielonej rewolucji” jest znacznie mniej skomplikowana. Jako że obecnie poza prototypowymi awionetkami nie istnieją samoloty elektryczne i nic nie zapowiada, aby w bliskiej przyszłości było możliwe ich skonstruowanie, transport lotniczy należy zlikwidować. W raporcie czytamy, że w ciągu najbliższych 9 lat trzeba zamknąć wszystkie lotniska w Wielkiej Brytanii poza trzema największymi. Jednak i one mają zostać zlikwidowane po 2030 roku, co wiąże się z całkowitą eliminacją transportu lotniczego. 
Podobna przyszłość ma czekać transport morski, który już teraz powinien zacząć się radykalnie kurczyć, aby ostatecznie przestać funkcjonować po 2030 roku. W ocenie autorów raportu, aby zaspokoić potrzeby transportowe, Brytyjczykom musi wystarczyć kolej. To dosyć śmiała teza, jak na wyspiarski kraj, który dzisiaj importuje ponad połowę żywności. 
 
Rolnictwo i żywność 
W „Absolute Zero” napisano, że neutralność klimatyczna wymaga jak najszybszej rezygnacji z jedzenia wołowiny i popularnej na Wyspach Brytyjskich jagnięciny. Hodowla bydła przyczynia się do znacznej emisji metanu, który jest gazem cieplarnianym. Ponadto wycinka lasów pod pastwiska ogranicza naturalne pochłanianie CO2 przez drzewa. W ocenie autorów opracowania jedynym rozwiązaniem jest przejście na dietę wegetariańską. Jednocześnie jednak wskazują na konieczność rezygnacji z produkcji i stosowania większości nawozów sztucznych. Innymi słowy żywności wytwarzanej lokalnie będzie mniej, a jej cena będzie znacznie wyższa. Z kolei ograniczenie transportu towarowego spowoduje zanik importu produktów spożywczych. Raport nie wskazuje, w jaki sposób pogodzić troskę o klimat z koniecznością zapewnienia społeczeństwu odpowiedniej ilości jedzenia w cenie, na którą stać będzie przeciętnego obywatela. 
 
Przemysł i budownictwo
Prawdopodobny niedobór i horrendalne ceny żywności to jedna strona medalu. Druga to masowe bezrobocie spowodowane przez „zieloną rewolucję”. Brytyjski raport wskazuje jednoznacznie, że wszystkie gałęzie przemysłu związane z emisjami CO2 czeka likwidacja lub radykalny spadek produkcji. Jeśli ktoś nadal myśli, że chodzi wyłącznie o górnictwo i energetykę konwencjonalną, bardzo się myli. Zniknie przemysł petrochemiczny, ograniczenie transportu dotknie branżę motoryzacyjną i logistyczną, znacząca część produkcji branży chemicznej nie będzie możliwa w gospodarce zeroemisyjnej. Produkcja m.in. szkła, ceramiki, papieru, tworzyw sztucznych wymaga dużych ilości energii, więc w zielonej gospodarce albo będzie mocno ograniczona, albo nie będzie jej wcale. 
 
Osobny rozdział autorzy raportu poświęcają cementowi i stali. Wytwarzanie cementu jest energochłonne i powoduje znaczną emisję CO2. W związku z powyższym w neutralnej klimatycznie Europie nie będzie dla niego miejsca. Produkcja stali ma być ograniczona wyłącznie do przetopu złomu. Wytapianie „nowej” stali z rudy żelaza będzie nielegalne. Autorzy raportu wprost piszą, że będzie się to wiązać z zaprzestaniem budowy nowych dróg, co jednak nie powinno być problemem, skoro jeździć po nich będą mogły wyłącznie małe, elektryczne samochodziki i to w bardzo ograniczonej liczbie. Z kolei zamiast stawiać nowe budynki, będziemy musieli skupić się na remontowaniu i modernizacji tych już istniejących. 
 
Życie codzienne
W raporcie „Absolute Zero” czytamy, że ograniczenia w budownictwie sprawią, że będzie ono bardzo drogie. Musimy spodziewać się „presji na ilość miejsca, której używa jedna osoba”. Tłumacząc to na ludzki język, należy oczekiwać, że mieszkania będą coraz mniejsze i mniej komfortowe. Autorzy opracowania zalecają również m.in. ograniczenie ogrzewania mieszkań. W zimie mają nam wystarczyć cieplejsze ubrania. Ograniczenia w transporcie będą oznaczać dla przeciętnego zjadacza chleba nie tylko rezygnację z wyjazdów na wakacje, ale również brak możliwości pracy poza miejscem zamieszkania. O ile oczywiście uda mu się znaleźć jakiekolwiek zatrudnienie, po likwidacji większości przemysłu, budownictwa czy transportu. 
 
Podsumowując, według raportu opracowanego na zlecenie brytyjskiego rządu mieszkaniec „neutralnej klimatycznie” Europy anno domini 2050, będzie przymierającym głodem jaroszem, pozbawionym możliwości swobodnego przemieszczania się na dalsze odległości. Przyjdzie mu żyć w zimnym, ciasnym i starym mieszkaniu, a jeśli uda mu się znaleźć jakąkolwiek pracę i tak będzie się mógł uważać za szczęśliwca. 
 
Na szczęście autorzy „Absolute Zero” znaleźli też dobre strony. Jak piszą, formy spędzania czasu, które według sondaży przysparzają obywatelom najwięcej przyjemności takie jak m.in. spotkania towarzyskie, czytanie, słuchanie muzyki czy spanie, nie powodują znaczących emisji CO2 więc będzie je można uprawiać do woli. O to, aby te „luksusy” wystarczyły ludziom do szczęścia, ma zadbać odpowiednia edukacja. Jednym z jej filarów według autorów raportu ma być wpajanie społeczeństwu „rozumienia dobrobytu jako możliwości samorealizacji, a nie konsumpcji czy posiadania”. Czytając powyższe zdanie, trudno uniknąć skojarzeń z inżynierią społeczną rodem z czasów słusznie minionych. 
 
Nastolatkowie, którzy dzisiaj protestują razem z Gretą Thunberg w 2050 roku będą po „czterdziestce”. Ciekawe, czy ich marzenia i plany dotyczące dorosłego życia przypominają świat opisany w raporcie „Absolute Zero”.
 
Łukasz Karczmarzyk