Nie na takie rozwiązania czekali pracownicy służby zdrowia

W ocenie związkowców z Solidarności ustawa regulująca sposób ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych może doprowadzić do jeszcze większych dysproporcji płacowych w służbie zdrowia. 20 lipca ustawę przygotowaną przez rząd podpisał prezydent RP Andrzej Duda.
 
Zgodnie z jej zapisami najniższe wynagrodzenia zasadnicze pracowników medycznych będą stopniowo podwyższane do końca 2021 roku. Na podstawie m.in. prognozy przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej ministerstwo zdrowia przedstawiło szacunkowe wyliczenia dotyczące docelowej wysokości minimalnych wynagrodzeń w poszczególnych grupach zawodowych. 
 
Wynika z nich, że za 4 lata pielęgniarka posiadająca wyższe wykształcenie i specjalizację będzie zarabiała 5,3 tys. zł brutto, natomiast pielęgniarka ze średnim wykształceniem tylko 3,2 tys. zł brutto. - Nie potrafimy zrozumieć dlaczego grupę pielęgniarek podzielono ze względu na wykształcenie. To krok do tyłu. W praktyce, pielęgniarki z magistrem i ze średnim wykształceniem medycznym wykonują te same obowiązki i mają takie same zadania – mówi Halina Cierpiał, przewodnicząca Regionalnego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność w Katowicach. 
 
Podkreśla, że w podobny sposób potraktowano pracowników innych grup zawodowych: farmaceutów, fizjoterapeutów oraz diagnostów laboratoryjnych. - Podzielenie pracowników na lepszych i gorszych, posiadających lub nieposiadających wyższego wykształcenia, w sytuacji, gdy jedni i drudzy wykonują identyczną pracę, doprowadzi do ogromnego niezadowolenia – dodaje Halina Cierpiał.
 
Wątpliwości budzą także podwyżki dla lekarzy. Z początkiem 2022 roku minimalne wynagrodzenie specjalisty ma wynosić wynosić 6,4 tys. zł brutto, lekarza z pierwszym stopniem specjalizacji niespełna 5,9 tys. zł brutto, bez specjalizacji 5,3 tys. zł, a stażysty 3,7 tys. zł. Jednak w ocenie przewodniczącej RSOZ zdecydowana większość lekarzy już teraz posiada podobne stawki i nie odczuje poprawy zarobków.
 
Halina Cierpiał zaznacza, że w ustawie pominięci zostali pracownicy niemedyczni, czyli m.in. sanitariusze, sekretarki medyczne, rejestratorki oraz osoby zatrudnione w administracji i działach technicznych. - Mieliśmy nadzieję, że ta ustawa usatysfakcjonuje wszystkie grupy zawodowe, a okazuje się, że doprowadzi do jeszcze większych dysproporcji płacowych. Osoby, których wynagrodzenia od lat są najniższe, w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę. Większość z nich dopiero z wysługą lat dostaje 2 tys. zł brutto, czyli tyle, ile obecnie wynosi płaca minimalna – dodaje przewodnicząca.
 
aga
źródło foto: pixabay/CC0