Nie ma porozumienia, będą mediacje

Nie ma porozumienia w sprawie podwyżek płac w Polskiej Grupie Górniczej. 26 marca w ramach procedury sporu zbiorowego odbyła się pierwsza runda rokowań pomiędzy zarządem spółki a stroną społeczną w obecności ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego i jego zastępcy Grzegorza Tobiszowskiego. Spotkanie zakończyło się spisaniem protokołu rozbieżności. Do końca marca ma zostać wskazany mediator, który po zaakceptowaniu przez obie strony sporu przystąpi do pracy. Mediacje mają ruszyć po świętach. 
 
– Wbrew temu, co się opowiada, naszych żądań nie można nazwać wygórowanymi. Przedstawiliśmy naprawdę wyważoną propozycję. Według naszych wyliczeń zwiększenie wydobycia we wszystkich kopalniach PGG w sumie o 650 tys. ton pozwoliłoby spokojnie sfinansować proponowaną przez nas podwyżkę. To jest realne i osiągalne, i tak naprawdę wymaga jedynie poprawy sposobu zarządzania niektórymi kopalniami w spółce – ocenia Bogusław Hutek, przewodniczący Solidarności w PGG. Dodaje, że zarząd spółki w oficjalnym komunikacie po rozmowach podał nieprawdziwą informację dotyczącą sumy, jaką trzeba by przeznaczyć na postulowane podwyżki. – Zarząd wylicza, że chodzi o 429 mln zł. To nieprawda. Mówimy o sumie 380 mln zł. Nie wiem, dlaczego zarząd podaje opinii publicznej takie informacje – dodaje Hutek. Przedstawiciele związków zawodowych zwracają też uwagę, że 27 marca już o piątej rano w kopalniach pojawiły się ulotki informujące o propozycjach zarządu, które oficjalnie przekazano reprezentantom strony społecznej raptem dziesięć godzin wcześniej. To zdaniem związkowców świadczy o tym, że zarząd podczas rokowań wcale nie chciał osiągnąć porozumienia, ani nawet nie dążył do zbliżenia stanowisk i taka postawa nie wróży dobrze na przyszłość.
 
W komunikacie wydanym po spotkaniu 26 marca zarząd PGG podkreślał, że jest gotów przeznaczyć na podwyżki płac górników maksymalnie 200 mln zł do końca roku, czyli nieco ponad połowę sumy, o jaką występują związki zawodowe. – Takie kwoty wyglądają na ogromne, wręcz astronomiczne, ale w gruncie rzeczy nikomu nic nie mówią. Trzeba to przeliczyć na jednego pracownika – podkreśla Bogusław Hutek. Strona społeczna wnioskuje, aby podwyżka dla górnika pracującego w wyrobisku wyniosła miesięcznie netto 585 zł, 439 zł dla pozostałych pracujących pod ziemią, 366 zł dla pracowników przeróbki i 292 zł dla pozostałych pracowników powierzchni. Zarząd proponuje o połowę niższe kwoty. – Ja tylko dodam, że górnicy w innych spółkach węglowych zarabiają nawet o 1200 zł więcej, niż ich koledzy na takim stanowisku wykonujący taką samą pracę, tyle że w kopalni PGG. I teraz proszę sobie odpowiedzieć samemu na zarzuty, jakoby nasze żądania były wygórowane – mówi Hutek. Zwraca też uwagę, że w mediach reprezentanci rządu i Ministerstwa Energii chwalą się wynikami sektora. – Ludzie słyszą, że jest „super” i chcą trochę tego „super” odczuć, tymczasem tu się opowiada, że nie mogą. To budzi zrozumiały sprzeciw – zaznacza przewodniczący Solidarności w PGG. 
 
Spór zbiorowy pomiędzy centralami związkowymi a zarządem PGG rozpoczął się 14 marca. Reprezentanci związków zawodowych zwracają uwagę, że zarobki w kopalniach PGG znacząco odbiegają od płac w innych spółkach węglowych. Podkreślają, że z tego powodu firma przestała być atrakcyjnym pracodawcą dla młodych ludzi i coraz trudniej będzie jej znaleźć fachowców. Z kolei zarząd PGG argumentuje, że ze względu na potrzeby inwestycyjne oraz obowiązek spłaty zadłużenia nie może zwiększyć zarobków w stopniu proponowanym przez stronę społeczną.
 
ny
źródło foto: commons.wikimedia.org/Marcin Szala/CC BY-SA 3.0