Nie będzie pieca, nie będzie pracy

Arcelor Mittal Poland najprawdopodobniej nie zdecyduje się na generalny remont wielkiego pieca w Dąbrowie Górniczej. To oznacza ryzyko utraty nawet kilku tysięcy miejsc pracy oraz ogromne kłopoty dla innych zakładów przemysłowych zaopatrujących się w stal w AMP. 
 
Wielki piec nr 2 w Dąbrowie Górniczej w obecnym stanie technicznym może funkcjonować jedynie do połowy przyszłego roku. O konieczności jego gruntownego remontu mówi się od lat. Jednak kilka tygodni temu zarząd ArcelorMittal Poland poinformował związki zawodowe działające w spółce, że zamiast kapitalnego remontu, przeprowadzi jedynie częściową modernizację, która przedłuży funkcjonowanie wielkiego pieca zaledwie o 2-5 lat. – Dla pracowników to bardzo zła wiadomość. Jeśli po tym okresie piec miałby zostać wygaszony, pracę stracą nie tylko osoby zatrudnione bezpośrednio przy jego obsłudze. Likwidacji ulegną również miejsca pracy przy instalacjach powiązanych z wielkim piecem oraz w firmach zewnętrznych działających na rzecz AMP. Łącznie jest to kilka tysięcy miejsc pracy – mówi Jerzy Goiński, przewodniczący Solidarności w dąbrowskim oddziale AMP.
 
Jak podkreśla, coraz bardziej realna groźba wygaszenia wielkiego pieca nr 2 w dąbrowskiej hucie stanowi również poważny kłopot dla innych zakładów z branży hutniczej w naszym regionie oraz dla całego polskiego przemysłu. – Zmniejszenie produkcji stali w Dąbrowie może spowodować problemy z dostarczeniem wsadu dla innych hut. Pod znakiem zapytania stanie np. promowany przez rząd projekt powołania Śląskich Hut Stali, które byłyby w zasadzie skazane na wsad pochodzący z naszej huty – wskazuje Jerzy Goiński. 
 
Jedną z głównych przyczyn rezygnacji AMP z inwestycji w generalny remont wielkiego pieca w Dąbrowie Górniczej, jest procedowana obecnie reforma unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) w kształcie niekorzystnym dla przemysłu energochłonnego. Nowe regulacje z jednej strony zmuszą przemysł energochłonny do kupowania uprawnień na giełdzie, a z drugiej podniosą kilkakrotnie cenę tych uprawnień. Oba te elementy spowodują ogromny wzrost kosztów funkcjonowania dla branży hutniczej i spadek konkurencyjności europejskich hut wobec zakładów spoza Unii Europejskiej, gdzie nie obowiązują żadne obostrzenia dotyczące emisji gazów cieplarnianych.
 
O kluczowym znaczeniu kształtu reformy ETS dla planów inwestycyjnych koncernu ArcelorMittal w Polsce mówił już w styczniu tego roku prezes AMP Sanjay Samaddar podczas zorganizowanego w Dąbrowie Górniczej posiedzenia Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ Solidarność. – W oczekiwaniu na dobre rozwiązania przyszłej formy ETS zdecydowaliśmy się zainwestować pół mld zł w przyszłość naszej produkcji stali w Krakowie. Gdybyśmy wiedzieli o planowanych zmianach w ETS, być może byśmy tych inwestycji nie podejmowali. Teraz stoimy naprzeciw tego samego pytania, bo piec nr 2 w Dąbrowie Górniczej dochodzi do cyklu życia i w 2018 roku musiałby być także remontowany. W sytuacji, kiedy kwestia przyszłego modelu ETS się pojawia, musimy się zastanowić, czy ten remont ma uzasadnienie ekonomiczne – powiedział wówczas prezes Samaddar. 
 
W ocenie związkowców kolejną przyczyną rezygnacji AMP z planów generalnego remontu wielkiego pieca nr 2 w Dąbrowie Górniczej jest zakup przez koncern ArcelorMittal huty Ilva we Włoszech, która docelowo ma osiągnąć dwa razy większe moce produkcyjne od dąbrowskiego zakładu. – Włoska huta wymaga jednak potężnych inwestycji. Widzimy wyraźnie, że środki inwestycyjne są przesuwane w tamtą stronę kosztem innych europejskich zakładów koncernu – zaznacza przewodniczący. – Te decyzje zapadają ponad AMP, na poziomie europejskich władz ArcelorMittal. To ogranicza nam jako stronie społecznej pole manewru. Naszym zdaniem, aby zachęcić koncern do inwestowania w polskie zakłady, niezbędna jest aktywność rządu. Rządzący przespali negocjacje dotyczące reformy systemu ETS. Miejmy nadzieję, że nie prześpią niepokojących sygnałów płynących ze strony zarządu AMP – mówi Jerzy Goiński.
 
Łukasz Karczmarzyk
źródło foto:commons.wikimedia.org/Borvan53