Największe gospodarki wspierają wydobycie paliw kopalnych

Kraje z grupy G20, czyli najpotężniejsze gospodarki świata na potęgę dotują wydobywanie paliw kopalnych. Rocznie subsydia na ten cel sięgają nawet 88 mld dolarów. W Polsce jest odwrotnie. Z górnictwa co roku drenuje się ponad 7 mld zł.

Jak wynika z raportu przygotowanego przez brytyjski think thank Overseas Development Institute (ODI) we współpracy z amerykańskim Oil Change International (OCI), publiczne finansowanie projektów w sektorze paliw kopalnych rośnie w grupie państw G20 z roku na rok. W 2009 roku miało ono wynosić niecałe 60 mld dolarów, dzisiaj ma to być nawet 88 mld.

Najbogatsi inwestują
Autorzy opracowania podzielili tę kwotę na trzy kategorie. Pierwsza z nich to środki przeznaczane na inwestycje przez państwowe firmy z branży wydobywczej. W ten sposób kraje G20 przeznaczają na przemysł związany z eksploatacją paliw kopalnych 49 mld dolarów rocznie. Drugą kategorią wydatków wyszczególnioną przez ekspertów ODI są wszelkiego rodzaju subsydia. Średnia dla całej G20 pod tym względem wynosi 23 mld dolarów rocznie. Najwięcej wydają rządy USA (5,1 mld USD), Australii (3,5 mld USD), Rosji (2,4 mld USD) oraz Wielkiej Brytanii (1,2 mld USD). Przy czym w kwotach tych nie zostały uwzględnione subsydia pochodzące od władz regionalnych. Ostatnia grupa rządowych wydatków to środki przyznawane przez państwowe banki i międzynarodowe instytucje finansowe. Sięgają one 16 mld dolarów rocznie.

W Polsce drenują
W naszym kraju proporcje są odwrotne. To przemysł eksploatacyjny zasila ogromnymi pieniędzmi budżet państwa oraz kasy samorządów lokalnych. Łącznie branża górnicza odprowadziła w ubiegłym roku do budżetu państwa ponad 7 mld zł. Z kolei, jak wynika z danych Ministerstwa Gospodarki oraz Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (GIPH), wsparcie dla branży z budżetu i z programów operacyjnych sięga 1,1 mld zł rocznie. Z tej kwoty jedynie niewielki ułamek jest przeznaczany na nakłady inwestycyjne spółek węglowych. Zdecydowana większość trafi a na pokrycie kosztów przeprowadzanych w przeszłości likwidacji kopalń, zabezpieczenie sąsiednich kopalń przed zagrożeniami, szkodami górniczymi powstałymi w wyniku reaktywacji starych pustek oraz na pokrycie części świadczeń byłych pracowników.

Nieuczciwe wyliczenia
W mediach w ostatnich miesiącach pojawiło się wiele nierzetelnych wyliczeń dotyczących kwot, które rzekomo dopłaca się do górnictwa. W zestawieniach tych pojawiają się np. wydatki takie, jak np. rekultywacja terenów po byłych kopalniach, czy nawet wydatki na leczenie chorób układu oddechowego wśród Polaków, które tylko przy wyjątkowo złej woli można zakwalifikować jako dotacje dla branży górniczej.

Podobną manipulacją jest traktowanie kosztów emerytur górniczych jako formy państwowego wsparcia dla sektora wydobywczego. Spółki węglowe, podobnie jak wszyscy inni przedsiębiorcy w kraju, funkcjonują w określonym systemie emerytalnym, nie mając na niego żadnego wpływu. W tym roku Fundusz Ubezpieczeń Społecznych otrzymał dotację z budżetu państwa w wysokości ponad 30 mld zł. Kolejne 2,5 mld zł zostały przekazane do systemu emerytalnego z Funduszu Rezerwy Demografi cznej. Łączne wsparcie budżetu dla FUS w tym roku wyniesie ok. 70 mld zł, z których wypłacane będą bieżące świadczenia emerytalne dla wszystkich grup zawodowych. Tak więc dotowane z budżetu są nie tylko emerytury górników, ale również świadczenia fryzjerów, kominiarzy czy hydraulików.

34 różne podatki
Górnictwo jest branżą obłożoną chyba największymi obciążeniami fiskalnymi pośród wszystkich gałęzi gospodarki. Spółki węglowe są obecnie zobowiązane do opłacania 34 podatków i innych opłat o charakterze podatkowym. Z tego aż 9 obciążeń dotyczy wyłącznie branży wydobywczej. Warto zaznaczyć, że te 9 „specjalnych” obciążeń podatkowych górnictwa nie wynika z implikacji przepisów unijnych. Są one ustanowione wyłącznie przez prawodawstwo krajowe, a więc mogą być zniesione lub zawieszone w każdej chwili.

Najwyższy VAT w Europie
Problemem jest nie tylko liczba, ale również wysokość danin publiczno-prawnych ponoszonych przez górnictwo. Samego VAT-u fi rmy górnicze zapłaciły w ubiegłym roku prawie 2 mld zł. Sprzedaż węgla kamiennego w Polsce jest obłożona najwyższą stawką podatku VAT spośród wszystkichkrajówprodukujących węgiel w Unii Europejskiej. W Polsce stawka ta wynosi 23 proc. Dla porównania w Czechach i Hiszpanii jest to 21 proc., w Niemczech 19 proc., a w Wielkiej Brytanii 20 proc. Nadmierne, rozdęte do granic możliwości obciążenie górnictwa różnego rodzaju daninami bezpośrednio przekłada się na konkurencyjność polskiego węgla. Jak wynika z danych GIPH, opodatkowanie jednej tony węgla w Polsce w 2000 roku wynosiło 35 zł i 45 gr. W 2013 roku było to już ok. 95 zł i 15 gr, czyli niemal 3 razy więcej. Nie ma chyba na świecie branży, która wytrzymałaby tak ogromny ciężar fiskalny, zachowując przy tym rentowność.

Łukasz Karczmarzyk