Zapłaci energetyka, zapłacą obywatele

18 lipca Sejm przyjął kontrowersyjną ustawę Prawo wodne. Rządzący zapewniają, że nowe przepisy nie będą oznaczać podwyżek cen wody dla obywateli, choć wielu ekspertów twierdzi inaczej. Pewne są natomiast koszty dla energetyki, które mogą wynieść wiele miliardów złotych.
 
Wprowadzenie nowego Prawa Wodnego wynika z konieczności dostosowania polskich przepisów do wymogów Unii Europejskiej. Zmiana przepisów pozwoli spełnić warunki wstępne Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW) przyjętej przez Parlament Europejski w 2000 roku. Dostosowanie polskiego prawa do wymogów RDW umożliwi naszemu krajowi wykorzystanie 3,5 mld euro z funduszy europejskich m.in. na inwestycje przeciwpowodziowe. Jak wskazano w komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu wydanym 18 lipca po głosowaniu w Sejmie, jeśli prace legislacyjne nad ustawą nie zakończą się do 31 lipca, Komisja Europejska skieruje do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawę o nałożenie na Polskę dotkliwych kar finansowych. 
 
Większe rachunki za wodę?
Właśnie ewentualnymi karami ze strony UE rządzący tłumaczą pośpiech w procedowaniu ustawy budzącej ogromne kontrowersje. 18 lipca podczas głosowań nad projektem premier Beata Szydło zapewniła z sejmowej mównicy, że wdrożenie Prawa wodnego nie spowoduje wzrostu opłat za wodę dla odbiorców indywidualnych oraz zapowiedziała, że podczas prac nad projektem w Senacie wprowadzone zostaną poprawki zabezpieczające przed możliwością niekontrolowanych podwyżek cen. Innego zdania jest opozycja i wielu ekspertów. Np. wg wyliczeń Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie podwyżek rachunków za wodę rzędu 40 zł rocznie na osobę w rodzinie można spodziewać się od razu po wejściu w życie nowych przepisów. Z kolei Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego szacuje, że nowe przepisy spowodują dla mieszkańców naszego regionu podwyżkę cen hurtowych wody o 20 proc. 
 
Koszty dla energetyki
Pewne natomiast jest, że wejście w życie Prawa wodnego wiąże się z kosztami dla branży energetycznej. Towarzystwo Gospodarcze Polskie Elektrownie (TGPE), organizacja branżowa zrzeszająca największe polskie koncerny energetyczne, wyliczyło, ile może kosztować energetykę wdrożenie Prawa wodnego w optymistycznym i pesymistycznym wariancie. W pierwszym, wysokość opłat dla branży wynikających z nowych przepisów wyniesie 95 mln zł. Jednakże według drugiego, skrajnie niekorzystnego wariantu koszty mogą wynieść nawet 18 mld zł. Jak wskazują eksperci TGPE, rozbieżność w powyższych szacunkach wynika z faktu, iż sposób naliczania opłat za usługi wodne zawarty w ustawie jest niezwykle skomplikowany i w dużej mierze uzależniony od interpretacji poszczególnych zapisów.
 
Wyższe koszty dla elektrowni to droższy prąd, zarówno dla gospodarstw domowych jak i odbiorców przemysłowych. Może się więc okazać, że Prawo wodne spowoduje nie tylko podwyżki cen wody, ale również większe rachunki za energię elektryczną, a w konsekwencji podwyżki cen wielu innych produktów i usług. Droga energia to również jedna z największych barier rozwoju przemysłu, a co za tym idzie konkurencyjności całej gospodarki. Warto tutaj zaznaczyć, że koszty energii dla przemysłu w Polsce już dzisiaj należą do najwyższych w Europie.
 
Wymóg UE?
Bez względu na to, ile będą wynosić rzeczywiste obciążenia wynikające z nowych przepisów dla energetyki, tak naprawdę mogłoby się obyć bez żadnych podwyżek. Choć rządzący twierdzą, że konieczność wprowadzenia opłat za usługi wodne dla energetyki wymuszają przepisy unijne, w rzeczywistości ta kwestia wygląda nieco inaczej.
 
Unijna Ramowa Dyrektywa Wodna, na którą powołuje się rząd nie obliguje bowiem krajów członkowskich do stosowania opłat za usługi wodne wobec konkretnych gałęzi gospodarki. Kwestię tę rozstrzygnął w 2014 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyrokiem w sprawie wytoczonej Republice Federalnej Niemiec przez Komisję Europejską. KE zaskarżyła Niemcy za decyzję dotyczącą wyłączenia z systemu odpłatnych usług wodnych spiętrzania wód w celu produkcji energii elektrycznej, żeglugi i ochrony przeciwpowodziowej. TSUE orzekł, że państwa członkowskie mogą pod pewnymi warunkami odstąpić od stosowania zasady zwrotu kosztów za usługi wodne, jeśli nie podważa to celów zawartych w Ramowej Dyrektywie Wodnej. Mówiąc prościej, kraje UE mają pełną swobodę wyboru środków, za pomocą których osiągną cel zawarty w RDW, jakim jest racjonalna i zrównoważona gospodarka wodna. To rządy poszczególnych krajów decydują kogo i w jakim stopniu obciążyć opłatami za usługi wodne.
 
To nie jest dobre rozwiązanie
W chwili obecnej trudno jest jednoznacznie określić, jakie konsekwencje spowoduje wdrożenie Prawa wodnego. Wiele zależy od ewentualnych poprawek zgłoszonych w Senacie oraz przede wszystkim od rozporządzeń wykonawczych do ustawy. Pozostaje mieć nadzieję, że rządzący zrealizują swoje deklaracje i maksymalnie złagodzą skutki ustawy. Nakładanie kolejnych obciążeń na energetykę na pewno nie jest dobrym rozwiązaniem. Ani dla obywateli, którym prędzej czy później przyjdzie za to zapłacić z własnej kieszeni, ani dla gospodarki. 
 
Łukasz Karczmarzyk
źródło foto: pixabay.com/CC0