Najlepiej płacą tam, gdzie są silne związki

Jak wynika z danych GUS, wynagrodzenia w szeroko rozumianym sektorze publicznym są znacznie wyższe niż w firmach prywatnych. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest bardzo prosta. Tam gdzie działają silne związki zawodowe, warunki pracy i płacy są znacznie lepsze. 
 
Z raportu Głównego Urzędu Statystycznego: „Zatrudnienie i wynagrodzenia w gospodarce narodowej w I półroczu 2017 roku” wynika, że w przedsiębiorstwach państwowych i podmiotach publicznych wynagrodzenia są wyższe niż w firmach prywatnych. Reguła ta dotyczy większości sektorów gospodarki. Są to m.in. przemysł, budownictwo, przetwórstwo przemysłowe oraz placówki oświatowe, placówki służby zdrowia, spółki zajmujące się dostarczaniem wody i gospodarowaniem ściekami, a także firmy prowadzące działalność finansową i ubezpieczeniową. – W pierwszym półroczu tego roku średnia płaca w sektorze publicznym wyniosła przeszło 4771 zł brutto, w sektorze prywatnym niespełna 4093 zł 
– czytamy w raporcie GUS. Różnica między przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze publicznym i prywatnym wyniosła ok. 678 zł. 
 
Patrzą pracodawcom na ręce
Z kolei z szacunków GUS dotyczących poziomu uzwiązkowienia wynika, że dwie trzecie związków zawodowych działa w sektorze publicznym. Sektor ten stanowią zarówno spółki należące do Skarbu Państwa jak i będące własnością jednostek samorządu terytorialnego oraz stanowiące tzw. „własność mieszaną”, w której przeważa kapitał publiczny.
 
Prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych w Warszawie podkreśla, że silne związki w instytucjach publicznych pilnują interesów pracowników, co przekłada się na poziom wynagrodzeń zatrudnionych w nich osób. – Związki zawodowe dbają o pracowników i patrzą na ręce pracodawcom. To wpływa na poprawę warunków pracy i płacy nie tylko członków związków zawodowych, ale wszystkich pracowników danej firmy – mówi ekonomista. 
 
Więcej nie zawsze znaczy lepiej
Zaznacza, że wyższe płace gwarantują różnego rodzaju porozumienia podpisywane przez organizacje związkowe z pracodawcami. W wielu państwach europejskich stosunki pracy regulowane są właśnie za pomocą tego typu układów, a zbiorowe prawo pracy w ogóle nie funkcjonuje. W Polsce celem układów zbiorowych pracy jest zapewnienie pracownikom lepszych rozwiązań, niż te, które zostały przyjęte w Kodeksie pracy. Część organizacji związkowych w tych dokumentach zagwarantowała sobie także coroczne negocjacje podwyżek wynagrodzeń. – Te porozumienia były wypracowywane latami. W wielu przedsiębiorstwach państwowych funkcjonują zakładowe układy zbiorowe pracy, które zostały podpisane nawet ponad 20 lat temu, gdy związki zawodowe były silniejsze i było ich mniej. Dwóm lub trzem dużym centralom związkowym łatwiej jest prowadzić rozmowy niż kilkunastu organizacjom. Rozdrobnienie związków nie służy pracownikom, ale sprzyja pracodawcom – mówi dr Bogdan Pliszka, socjolog z Katedry Stosowanych Nauk Społecznych Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Zaznacza, że wprawdzie państwo przestało już być tak potężnym pracodawcą, jakim było jeszcze 20, 30 lat temu, ale przedsiębiorstwa państwowe wciąż należą do największych podmiotów gospodarczych na rynku, a wielkość firm także przekłada się na 
wysokość zarobków.
 
W co czwartej dużej firmie
Jak wynika z raportu GUS dotyczącego wynagrodzeń w pierwszym półroczu tego roku, przeciętna płaca brutto w firmach przemysłowych wynosi 4653 zł brutto. Jednak wyższe płace oferuje pracownikom tylko 25 proc. średnich i dużych przedsiębiorstw przemysłowych. To ok. 2,3 tys. zakładów spośród blisko 8,5 tys. tego typu podmiotów działających na rynku. 
W pozostałych zarobki są zdecydowanie niższe, w ponad 150 nie przekraczają płacy minimalnej, a w ponad 1300 wynoszą co najwyżej 
2,5 tys. zł brutto.
 
Fałszywy obraz wynagodzeń
Badania GUS nie obejmują firm, które zatrudniają mniej niż 10 pracowników, w których wynagrodzenia bardzo często są zbliżone do poziomu płacy minimalnej. Gdyby takie podmioty były w analizach brane pod uwagę wówczas poziom przeciętnego wynagrodzenia w naszym kraju byłby znacznie niższy.
 
W ocenie prof. Mieczysława Kabaja nie oznacza to, iż pracownicy małych firm są skazani na kiepskie wynagrodzenia. Skutecznym sposobem na upominanie się przez nich o poprawę warunków pracy i płacy jest założenie związku zawodowego lub przystąpienie do organizacji działającej w większym przedsiębiorstwie i utworzenie międzyzakładowej organizacji związkowej. Ekonomista zwraca uwagę, że zmieniły się przepisy dotyczące podpisywania regulaminów pracy. Od tego roku pracodawca zatrudniający od 20 do 50 pracowników nie ma już obowiązku tworzenia regulaminu pracy i regulaminu wynagradzania. Zobligowany do przyjęcia takich dokumentów może zostać jedynie przez związki zawodowe działające w zakładzie.
 
Agnieszka Konieczny
Źródło foto: pixabay.com/CC0