Minister dotrzyma słowa? Cierpliwość górników się kończy

Ministerstwo Energii zobowiązało się, że w najbliższych dniach przekaże związkom zawodowym zestawienie wydatków w ramach notyfikowanego przez Komisję Europejską programu wsparcia dla górnictwa. Dotychczas resort trzymał szczegóły programu w tajemnicy, co rodzi obawy, że środki mają zostać przeznaczone na likwidację kolejnych kopalń. 
 
W lutym tego roku Komisja Europejska wyraziła zgodę na przedłużenie pomocy publicznej dla górnictwa do 2023 roku, o co wnioskował resort energii. 2 października rząd przyjął projekt nowelizacji tzw. ustawy górniczej umożliwiający wydłużenie okresu wsparcia. Przez cały ten czas związki zawodowe bezskutecznie domagały się przedstawienia szczegółów notyfikowanego w Brukseli programu, jednak resort energii konsekwentnie się od tego uchylał. Dopiero 12 października podczas obrad Zespołu Trójstronnego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zobowiązał się, że w ciągu tygodnia udostępni stronie społecznej szczegółowy wykaz wydatków w ramach programu. Przed rozpoczęciem obrad wiceminister Tobiszowski powiedział dziennikarzom, że rząd nie planuje przekazywania w przyszłym roku kolejnych kopalń do Spółki Restrukturyzacji Kopalń celem ich likwidacji. – Minister Tobiszowski zapowiedział, że otrzymamy pełne zestawienie, na co i kiedy pieniądze w ramach pomocy publicznej mają zostać przeznaczone. Liczymy, że się z tego wywiąże, bo ta gra trwa już zdecydowanie za długo i nasza cierpliwość się kończy. Dopóki nie zobaczymy dokumentów, słowa o tym, że nie ma planów likwidacji kolejnych kopalń traktujemy z dystansem – mówi Bogusław Hutek, przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność. 
 
Co z tym importem?
Kolejnym tematem obrad zespołu trójstronnego, które odbyły się 12 października w gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, była kwestia stale rosnącego importu węgla do naszego kraju. W roku 2017 wyniósł on 13 mln 300 tys. ton, natomiast w roku 2018 znacząco przekroczy poziom 15 mln ton. W ubiegłym roku rodzime kopalnie wyprodukowały około 65,5 mln ton węgla. – Trzeba pamiętać, że koszt węgla z polskich kopalń dla energetyki to 10,89 zł za GJ, z kolei importowany węgiel kosztuje już 13,42 zł za GJ. Wbrew temu, co często słyszymy w mediach, polski węgiel jest tańszy od sprowadzanego i to w dalszym ciągu górnictwo wspiera energetykę, a nie na odwrót – mówi Bogusław Hutek. Dodaje, że zahamowanie tendencji wzrostowej w imporcie węgla będzie możliwe dopiero po odtworzeniu mocy wytwórczych polskich spółek węglowych. – Ten proces potrwa jednak kilka lat. Jeśli chcemy zwiększać wydobycie i budować nowe kopalnie, o czym mówi Ministerstwo Energii, musimy zrobić jeszcze jedną kluczową rzecz, o którą dopominamy się od dawna. Wreszcie musi zostać opracowany wieloletni bilans energetyczny kraju, żeby spółki węglowe wiedziały, ile węgla będą w stanie sprzedać na polskim rynku. Bez tego może się okazać, że zainwestujemy w zwiększenie wydobycia, a za kilka lat na ten polski węgiel nie będzie zbytu na krajowym rynku, zwłaszcza w kontekście rządowego programu „Czyste Powietrze” czy przyjmowanych przez samorządy wojewódzkie uchwał antysmogowych, które eliminują miliony ton węgla z sektora komunalno-bytowego – wskazuje szef górniczej Solidarności. 
 
Zabezpieczyć złoża
Podczas obrad Zespołu Trójstronnego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników związki zawodowe po raz kolejny upomniały się o przyjęcie aktów wykonawczych do rządowego programu dla sektora górnictwa węgla kamiennego w Polsce do 2030 roku. – Program został przyjęty w styczniu. Do połowy roku miano nam przedstawić rozporządzenia wykonawcze. To się jednak nie stało. Chodzi o bardzo ważne kwestie, np. określenie strategicznych złóż węgla, tak aby terenów, na których się znajdują nie zabudowano, co znacznie podniosłoby koszty eksploatacji tych złóż w przyszłości – tłumaczy Bogusław Hutek. 
 
Koncesje na ostatnią chwilę
Minister Tobiszowski przekazał również związkom zawodowym informacje dotyczące nowelizacji prawa górniczego i geologicznego w zakresie uproszczonej procedury przedłużania koncesji wydobywczych. Na ten problem górnicze związki zawodowe zwracały uwagę od wielu miesięcy. Do końca sierpnia 2020 roku wygasa 21 koncesji, przy czym proces ten rozpocznie się już od początku przyszłego roku. Przedłużanie prac nad nowelizacją powodowało ryzyko, że nowe przepisy nie zostaną uchwalone na czas i część kopalń utraci prawo do wydobywania węgla. – Na szczęście niezbędne przepisy zostały przyjęte i ten problem został rozwiązany. Szkoda tylko, że zostało to zrobione na ostatnią chwilę, bo nerwówki związanej z tą kwestią można było uniknąć – mówi Hutek. 
 
Łukasz Karczmarzyk
źródło foto:materiały prasowe LW Bogdanka