Mieszkania tylko dla bogaczy

W Polsce z rodzicami mieszka już prawie dwie trzecie osób pomiędzy 18 a 34 rokiem życia. Z kolei na rządowych programach mieszkaniowych, zamiast młodych rodzin korzystają deweloperzy i ludzie zamożni, którzy pomocy państwa nie potrzebują.

Jak wynika z danych Eurostatu, już ponad 60 proc. młodych Polaków mieszka z rodzicami. Lion’s Bank wyliczył, że w grupie wiekowej 24-35 lat na garnuszku rodziców żyje w naszym kraju już 2,8 mln osób. Dla porównania w Danii, gdzie sytuacja pod tym względem jest najlepsza w Europie, jest to zaledwie 9,1 osób w skali całego kraju.

Zbyt niskie pensje
Powodem, dla którego 30-latkowie zostają u rodziców, zamiast pójść „na swoje” najczęściej nie jest brak zatrudnienia, ale marne zarobki uniemożliwiające zakup własnego „M”. Według Eurostatu aż 66,4 proc. absolwentów wyższych uczelni mieszkających z rodzicami ma stałą pracę. Jak podaje tegoroczny raport Property Index Overview of European Residential Markets - European Housing 2013 przygotowany przez firmę Deloitte Polak zarabiający średnią krajową i odkładający całe swoje wynagrodzenie mógłby kupić 70-metrowe mieszkanie po ponad 7 latach. Warto tu dodać, że
Deloitte swoje wyliczenia oparł na pensji brutto. Dla porównania w Danii, która również w tym przypadku wypada najlepiej w Europie, kupno takiego mieszkania byłoby możliwe już po 25 miesiącach.

Mieszkania są w Polsce drogie, bo jest ich zdecydowanie za mało. A te, które są, bardzo często nie spełniają nawet najbardziej podstawowych standardów. Według ubiegłorocznych danych Eurostatu pod względem sytuacji mieszkaniowej obywateli gorzej niż w Polsce jest tylko w Bułgarii i Rumunii. Według standardów Unii Europejskiej ponad 41 proc. Polaków mieszka w warunkach przeludnienia. Średnia unijna pod tym względem to zaledwie 14,1 proc. Jak wynika z nieco starszych danych z 2011 roku, co dwudziesty Polak nie ma ubikacji w mieszkaniu, a co piąty żyje w zawilgoconym lokalu.

Co na to rząd?
W naszym kraju od lat brakuje kompleksowej i przemyślanej polityki mieszkaniowej. Temat pojawia się niemal przed każdymi kolejnymi wyborami, jednak później niewiele zostaje z obietnic polityków. Po zakończeniu wielokrotnie zmienianego i jeszcze cześciej krytykowanego programu Rodzina na Swoim, w 2014 roku ruszył kolejny rządowy program mieszkaniowy pod nazwą Mieszkanie dla Młodych (MdM). W skrócie polega on na dotowaniu przez państwo wkładu własnego do kredytu mieszkaniowego. Z dotacji mogą skorzystać jedynie osoby w wieku do 35 lat. Program obejmuje wyłącznie nowe mieszkania. Kwota dopłaty to 10 proc. w przypadku osób samotnych, 15 proc dla małżeństw i osób samotnie wychowujących dzieci i 20 proc. dla rodzin, w których jest troje lub więcej dzieci.

Korzystają deweloperzy
Na MdM suchej nitki nie zostawiają eksperci Narodowego Banku Polskiego. W ich ocenie nie ma on zbyt wiele wspólnego z polityką mieszkaniową z prawdziwego zdarzenia. - Program można ocenić jako wspierający sektor deweloperski, a nie realizujący cele społeczne. Powinno się wspierać zakupy zarówno nowych mieszkań, jak też tych z rynku wtórnego, by konsument miał większe możliwości wyboru, zwłaszcza mieszkań tańszych. Dodatkowo, poprzez konkurencję mieszkań z wtórnego rynku ogranicza się przyrost cen subsydiowanych mieszkań na rynku pierwotnym. Tymczasem program MdM wspiera wyłącznie rynek pierwotny i wszystkich nabywców, niezależnie od dochodów. W niedostatecznym stopniu akcentowane są też problemy polityki prorodzinnej - napisano w raporcie NBP.

Tylko dla bogatych
Na wady MdM już w styczniu ubiegłego roku wskazała Komisja Krajowa NSZZ Solidarność opiniując projekt ustawy wprowadzającej program. Oprócz argumentów podniesionych później przez NBP, Solidarność zwróciła również uwagę na to, iż rządowy program jest skierowany głównie do ludzi o wysokich dochodach, którzy nie potrzebują wsparcia państwa w tym zakresie. - Należałoby wprowadzić dla beneficjentów programu górne kryteria dochodowe. Nie ma powodu, aby subsydiować z publicznych środków nabycie własnego mieszkania przez osoby zamożne, które mogą je nabyć bez jakiejkolwiek pomocy - czytamy w opinii Komisji Krajowej. Ponadto związek wskazał, iż z programu będą mogły skorzystać w zasadzie wyłącznie osoby kupujące mieszkania w dużych miastach, gdzie buduje się nowe lokale. - Program ten dyskryminuje bowiem ludzi, którzy chcą zamieszkiwać, zakładać rodziny, mieć dzieci w małych miejscowościach, w których nie ma w ogóle inwestycji deweloperskich - oceniła KK.

Rząd zignorował zastrzeżenia Solidarności, nie zareagował również w żaden sposób na uwagi NBP. MdM zamiast poprawiać dramatyczną sytuację mieszkaniową, jest kolejnym przykładem marnotrawiena publicznych pieniędzy. Młode rodziny muszą jeszcze poczekać, mieszkając kątem u rodziców.

Łukasz Karczmarzyk

foto:flickr.com/LaCittaVita