Manifestacja w obronie kopalni

Około 8 tys. ludzi wzięło udział w manifestacji w obronie kopalni Brzeszcze. Górników z tego zakładu i mieszkańców Brzeszcz oraz okolicznych miejscowości wsparli związkowcy z innych śląskich kopalń. Protestujący obawiają się, że ich kopalnia zostanie zlikwidowana w związku z budową drogi S1 na terenie pól wydobywczych zakładu.

Demonstranci przemaszerowali ulicami miasta spod kopalni przed miejscowy magistrat, gdzie odbył się wiec protestacyjny. Nieśli ze sobą transparenty z napisami; „Droga S1 drogą do nędzy”, „Stop likwidacji kopalni”, „Brzeszcze chcą żyć”, „Droga powinna łączyć, a nie dzielić”, „Radnych pomysły z S1 do Wisły”. Manifestujący przygotowali wózek z obornikiem, na którym wieźli kukłę burmistrz miasta.

- Budowa drogi S1 doprowadzi do degradacji całej gminy, nie tylko kopalni. Jeśli nie będzie kopalni, to nie będzie też innych miejsc pracy w okolicy, łącznie z handlem, usługami i innymi przedsiębiorstwami - mówił podczas wiecu przed urzędem gminy Stanisław Kłysz, przewodniczący Solidarności w kopalni Brzeszcze. - Chcemy też głośno powiedzieć, że nie zgadzamy się z polityką władz samorządowych i pani burmistrz, która robi wszystko, żeby droga S1 przeszła przez  Brzeszcze, twierdząc, że to rozwój gminy, tymczasem to oznacza degradację naszej gminy.

Protestujący przygotowali petycję do władz samorządowych Brzeszcz z żądaniem, aby zarówno burmistrz miasta, jak i radni podali się dymisji. Jednocześnie Stanisław Kłysz poinformował, że społeczny komitet obrony kopalni rozpoczął zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania władz samorządowych Brzeszcz.

- Niech ta demonstracja będzie naprawdę ostatnim ostrzeżeniem dla tych, którzy będą niedługo podejmować decyzje, którędy ma przebiegać droga S1. My tych miejsc pracy nie odpuścimy. Nie jesteście sami, może liczyć nasze wsparcie - zapewnił protestujących szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. - Kopalnia będzie istnieć,  będzie dawać 3 tys miejsc pracy, a gmina Brzeszcze nie stanie się gminą nędzy i bezrobocia - dodał.

Szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik podkreślił, że górników z Brzeszcz wspierają koledzy, ze wszystkich kopalń. - Jesteśmy tu razem, bo chcą wam zrobić krzywdę. Wszędzie tam, gdzie będą chcieli zrobić krzywdę polskim górnikom, tam będziemy razem - zapowiedział Grzesik. - Rządzący pokazali już  nie raz, że mają w nosie pracowników.  Musimy pokazać, że to oni są niepotrzebni i zaczniemy od władz samorządowych, tak jak tutaj - podkreślił szef górniczej Solidarności.

Pod koniec maja zarząd Kompanii Węglowej zapowiedział głęboką restrukturyzację zakładu w związku z planowaną budową drogi ekspresowej S1 na polach wydobywczych KWK Brzeszcze. To właśnie planowana restrukturyzacja jest bezpośrednim powodem protestu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ma ona polegać m.in. na przeniesieniu nawet dwóch trzecich pracowników do sąsiednich kopalń i zamknięciu oddziałów przygotowawczych. Zdaniem górników to doprowadzi do częściowej lub całkowitej likwidacji kopalni w ciągu kilkunastu miesięcy.

Kontrowersje wokół liczącego zaledwie 40 km odcinka trasy S1, który ma połączyć Mysłowice i Bielsko-Białą, trwają od 2008 roku. Droga miała być gotowa na Euro, ale przeszkodziły protesty mieszkańców kolejnych gmin, przez które miałaby ona przebiegać, a także protesty ekologów, a nawet UNESCO, gdyż w jednym z wariantów trasa miałaby sąsiadować z byłym obozem koncentracyjnym w Brzezince. Jesienią ubiegłego roku, po miesiącach impasu, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przedstawiła cztery nowe warianty budowy feralnego odcinka. Tylko jeden z nich (wariant A) omija kopalnię. Jeżeli ostateczny wybór padnie na któryś z pozostałych wariantów, KWK Brzeszcze straci możliwość wydobycia blisko 15 mln ton wysokiej jakości węgla, co drastycznie skróci żywotność kopalni, która szacowana jest na ok. 33 lata.

Kopalnia Brzeszcze zatrudnia ok. 3 tys. pracowników i jest jednym z największych pracodawców w Małopolsce. 4 czerwca obradujący w Warszawie Zespół Trójstronny ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników przyjął negatywne stanowisko w sprawie przebiegu trasy przez tereny wydobywcze kopalń Brzeszcze i Silesia.