Mądre państwa wspierają związki

Odpowiedzią rządu i organizacji pracodawców na zapowiedź protestów organizowanych przez  trzy największe centrale związkowe jest atak na związki związkowe. W dyskusji pojawiają się dwa wątki: uprawnienia organizacji związkowych i finansowanie prowadzonej przez nie działalności.

O tym, że związki zawodowe działają w całej Europie i są wspierane zarówno przez państwo, jak i przez pracodawców mówi się mało, albo wcale. Na Zachodzie rozumieją, że warto szanować pracowników i ich reprezentację, że warto prowadzić dialog społeczny. Zresztą wszystkie wskaźniki pokazują wyraźną zależność: tam, gdzie struktury związkowe są wspierane i prowadzony jest dialog społeczny, tam też jest niższe bezrobocie i wyższy wzrost gospodarczy.

Naprzeciw oczekiwaniom tej części polskich pracodawców, którym te europejskie doświadczenia i normy są obce, wyszedł już poseł PO Michał Jaros, przygotowując projekt zmian w ustawie o związkach zawodowych. Zdaniem przewodniczącego Solidarności Piotra Dudy wejście tych zmian w życie będzie równoznaczne z likwidacją ruchu związkowego.
Wolność do zrzeszania się w związki zawodowe gwarantuje art. 59 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, który równocześnie nadaje organizacjom pracowników prawo do rokowań w celu rozwiązywania sporów zbiorowych oraz do zawierania układów zbiorowych pracy.

Uprawnienia związków wynikające z ustawy o związkach zawodowych można podzielić na trzy obszary: obronę indywidualnych praw pracowniczych, regulowanie zbiorowych stosunków pracy oraz konsultację aktów prawnych. To ostatnie uprawnienie przysługuje organizacjom reprezentatywnym w skali kraju.

Oprócz troski o bezpieczeństwo pracy najważniejszym zadaniem związków zawodowych w zakładzie jest prowadzenie negocjacji dotyczących warunków płacy i pracy. Podpisane w ten sposób porozumienia obejmują wszystkich pracowników zatrudnionych w firmie.

Z toczącej się dyskusji na temat finansowania związków zawodowych można wywnioskować, że są one utrzymywane przez podatników. - Ludzie są przekonani, że związki są finansowane przez budżet, a to nie jest prawda - mówi Andrzej Adamczyk, kierownik Biura Zagranicznego Komisji Krajowej NSZZ Solidarność. Podkreśla, że ustawa o związkach zawodowych zobowiązuje pracodawcę do wspierania finansowego organizacji związkowych działających na terenie zakładu. Przy czym kwestia oddelegowań do pracy związkowej została precyzyjnie określona. Jeden etat przysługuje organizacji związkowej, jeżeli liczy ona od 150 do 500 członków. Jeżeli więc do związku należy 400 pracowników, to ten związek otrzymuje tylko jeden etat. - Oznacza to, że jedna czterechsetna funduszu płac przeznaczona jest na etat związkowy, czyli 0,25 proc. - wylicza Adamczyk. Podkreśla, że pracodawcom powinno zależeć na działalności związków, ponieważ ze zorganizowanymi pracownikami łatwiej można prowadzić dialog. - Czy pracodawca woli, żeby pracownicy nie mieli swoich organizacji i wybuchały dzikie strajki? W dużym zakładzie jeden dzień strajku kosztuje dużo więcej niż etat związkowy przez rok - dodaje Adamczyk.

Związki zawodowe działają we wszystkich krajach europejskich. W Szwecji, Norwegii, Danii i Finlandii pensje i koszty działalności związków zawodowych (lokale, media, telefony, szkolenia) są finansowane przez pracodawców. W Szwecji w przedsiębiorstwach zatrudniających więcej niż 25 pracowników związki mianują od jednego do kilku (w zależności od liczby zatrudnionych) członków zarządu firmy. Ponadto w Szwecji, Danii i Finlandii związki zawodowe zarządzają funduszem dla bezrobotnych, wypłacają zasiłki, a wszystkie koszty związane z obsługą funduszu pokrywa państwo.

W Niemczech dominuje struktura branżowa. W zakładach funkcjonują rady zakładowe, które są zdominowane przez związkowców. Koszty utrzymania rad pokrywają pracodawcy. Natomiast francuscy pracodawcy finansują zarówno działalność związków zawodowych, jak i rad pracowniczych.

Agnieszka Konieczny