Kto będzie woził pasażerów?

Największe przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej w województwie śląskim mają coraz większe problemy ze znalezieniem kierowców chętnych do pracy. Trudno się temu dziwić skoro w firmach zajmujących się transportem międzynarodowym mogą oni liczyć na kilkakrotnie wyższe zarobki.

Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez firmę Sedlak&Sedlak, 50 proc. kierowców autobusów zarabia nie więcej niż 3,133 zł brutto, a płace 25 proc. osób zatrudnionych w tym zawodzie nie przekraczają 2397 zł brutto. – Takie zarobki nie zachęcają młodych ludzi do pracy w przedsiębiorstwach komunikacji miejskiej. Jeżeli ktoś ma rodzinę, spłaca kredyt hipoteczny lub myśli o kupnie mieszkania, to rozgląda się za innym zajęciem – mówi Tadeusz Olejnik, przewodniczący Solidarności w PKM w Gliwicach.

Kierowca poszukiwany
Andrzej Badura, szef Regionalnej Sekcji Komunikacji Miejskiej NSZZ Solidarność oraz przewodniczący związku w PKM w Sosnowcu podkreśla, że początkujący kierowca zarabia ok. 2 tys. zł netto, a kwota, którą musi zainwestować, żeby dostać pracę, jest kilkakrotnie wyższa. – Prawo jazdy kategorii D oraz wszystkie potrzebne badania lekarskie i uprawnienia do przewozu osób to koszt wynoszący nawet 8 tys. zł – mówi Badura. Jak informuje Tadeusz Olejnik, tylko w Gliwicach brakuje ok. 25 kierowców autobusów, czyli w firmie zatrudniającej ok. 350 kierowców braki kadrowe wynoszą przeszło 7 proc. Podobnie jest w PKM w Katowicach. – Jeżeli pracodawca nie będzie więcej płacił, to ludzie nie przyjdą, albo przyjdą, popracują jakiś czas, nabędą doświadczenie i odejdą – mówi Józef Kuśmierczyk, przewodniczący związku w katowickim przedsiębiorstwie komunikacyjnym.

Nadrabiają nadgodzinami
Wynagrodzenia zasadnicze doświadczonych kierowców także są niskie. Zdecydowana większość kierowców z wieloletnim stażem zatrudnionych w PKM w Katowicach zarabia w granicach 16,50 – 18,50 zł brutto za godzinę. – Żeby zarobić więcej, biorą tyle nadgodzin, ile tylko się da, ale odbywa się to kosztem rodzin – dodaje Józef Kuśmierczyk.
Jak informuje Marek Marcinów, przewodniczący Solidarności w PKM w Jaworznie, w tej firmie płaca zasadnicza kierowcy z 20-letnim stażem wynosi ok. 2,7 tys. zł na rękę. – Podobnie, jak w pozostałych przedsiębiorstwach komunikacji miejskiej, podporę dla naszych kierowców stanowią nadgodziny – mówi związkowiec. Żeby zachęcić młodych ludzi do pracy jaworznicki przewoźnik wyszedł z propozycją sfinansowania im praw jazdy. – Jest to jakieś rozwiązanie, nawet zgłosiło się kilku chętnych, ale gdyby kierowcy zarabiali więcej, pracodawca nie musiałby w ten sposób rekrutować nowych pracowników – mówi związkowiec.

Odpowiedzialność materialna
Do pracy w PKM-ach zniechęcają nie tylko niskie płace, ale również stresujące warunki pracy i ogromna odpowiedzialność, także materialna. – Nowy autobus kosztuje ok. miliona złotych, a przewoźnicy ze względów na brak środków nie wykupują polis AC. Jeżeli dojdzie do stłuczki, pieniądze z obowiązkowego OC nie pokrywają strat. Jeśli nie da się udowodnić, że kierowca autobusu nie spowodował kolizji, wówczas jest obciążany kosztami naprawy – mówi Tadeusz Olejnik. Zaznacza, że w takiej sytuacji kierowcy nie może zostać potrącona kwota wyższa niż trzy jego wypłaty. Marek Marcinów podkreśla, że w PKM w Jaworznie z inicjatywy Solidarności wprowadzone zostało ubezpieczenie od szkód wyrządzonych w mieniu pracodawcy. – Kierowcy mają możliwość takiego ubezpieczenia, ale składka jest dość wysoka i w zależności od wypadkowości danej osoby wynosi od 60 do 120 zł miesięcznie – wyjaśnia przewodniczący.

Szkolenia w dniach wolnych
Kolejną sprawą jest ciążący na kierowcach obowiązek odnawiania uprawnień na przewóz osób. Z tego względu co pięć lat muszą brać udział w kilkudniowym szkoleniu, za które pracodawca może zapłacić, ale nie musi tego zrobić. Wprawdzie w firmach, w których działają organizacje związkowe udało się podpisać porozumienia, zgodnie z którymi koszty szkoleń w ratach pokrywają pracodawcy, ale wciąż sporną kwestią jest czas poświęcony przez pracowników na udział w tych szkoleniach. – Kierowcy uczestniczą w szkoleniach w czasie wolnym od pracy, mimo że obowiązek skierowania na nie leży po stronie pracodawcy, czyli taki dzień powinien być traktowany, jak dzień roboczy – dodaje Marek Marcinów.

Wybierają inną pracę
Konkurencję dla kierowców autobusów stanowią prywatne firmy przewozowe. Kierowca tira, czy autokaru na trasach międzynarodowych może zarobić nawet 7 tys. zł na rękę. Związkowcy podkreślają, że płaca zasadnicza takiego kierowcy wynosi ok. 2 tys. zł, a pozostałą część wynagrodzenia stanowią diety i różnego rodzaju dodatki, od których nie są odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne. – Wielu młodych ludzi nie myśli o przyszłej emeryturze, woli zarabiać więcej dzisiaj i wybiera prywatnego przewoźnika – podkreśla przewodniczący Solidarności w PKM w Katowicach.

Agnieszka Konieczny
źródło foto: commons.wikimedia.org/lichen99