Komunikacyjna grypa z powikłaniami

Czy protest załogi PKM w Jastrzębiu-Zdroju zmusi w końcu władze samorządowe do rozwiązania problemów z komunikacją publiczną w tym mieście? Pasażerowie i pracownicy PKM bardzo na to liczą. Tak jak jest, dłużej być nie może.
 
4 lutego władze Międzygminnego Związku Komunikacyjnego podjęły decyzję o rozpoczęciu procesu likwidacyjnego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Jastrzębiu-Zdroju. 11 lutego autobusy PKM nie wyjechały na trasy, bo kierowcy, przypuszczalnie wzorując się na ubiegłorocznych działaniach protestacyjnych reprezentantów służb mundurowych, poszli na zwolnienia lekarskie. Tego samego dnia zebrała się Rada Miasta Jastrzębie-Zdrój, aby coś zrobić z problemem, z którym jastrzębscy samorządowcy nie potrafią sobie poradzić od lat, czyli jak sprawić, żeby Jastrzębie miało normalnie działającą komunikację publiczną. Radni zobowiązali prezydent Annę Hetman do przygotowania i przedstawienia Radzie Miasta projektu uchwały o wystąpieniu Jastrzębia-Zdroju ze struktur Międzygminnego Związku Komunikacyjnego. Jednocześnie upoważnili władze miasta do podjęcia działań mających na celu pozyskanie od MZK Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej. – Czekamy z nadzieją na efekty działań władz miasta, bo nic innego nam nie pozostało. To, że tylu ludzi jest na zwolnieniach, to dowód, w jak trudnej sytuacji się znaleźli. Nie widzieli już innego wyjścia, bo tego węzła gordyjskiego od lat nikt nie potrafi przeciąć – mówi Grzegorz Sztymala, przewodniczący Solidarności w PKM Jastrzębie-Zdrój.
 
W jego ocenie jedyną drogą do uzdrowienia sytuacji jest przejęcie PKM przez miasto Jastrzębie-Zdrój i ustanowienie realnej rynkowo stawki za tzw. wozokilometr. – Nieco ponad 5 zł za kilometr to za mało, aby ta komunikacja funkcjonowała poprawnie, z zachowaniem odpowiednich standardów. W innych miastach konurbacji górnośląskiej te stawki są znacznie wyższe. Po drugie trzeba skorzystać z doświadczeń ościennych gmin i spróbować skorzystać z ich pomysłów – dodaje. Zaznacza, że w sąsiednich Żorach autobusowa komunikacja miejska jest dla pasażerów bezpłatna, czyli w całości finansowana z podatków. Z kolei w Pawłowicach bilet kosztuje pasażera symboliczną złotówkę. Jednak jako zadanie do podjęcia w pierwszej kolejności wskazuje działania polityczne. – Po prostu reprezentanci 10 gmin wchodzących w skład MZK muszą się dogadać. Taka formuła, jaka funkcjonowała dotychczas, nie sprawdziła się, a dla Jastrzębia była po prostu katastrofalna. Z kolei rozpad MZK będzie się wiązał z koniecznością zwrotu przez miasto ok. 20 mln zł pochodzących z unijnych środków na budowę systemu elektronicznych tablic świetlnych i rozkładu jazdy. Potrzebny jest dialog i ustalenie, jak dla wspólnego dobra rozwiązać ten problem – podkreśla Sztymala.
 
Kolejna sprawa to Warbus, czyli prywatny przewoźnik, z którym MZK podpisał w 2015 roku 10-letnią umowę na świadczenie usług komunikacyjnych m.in. na terenie Jastrzębia-Zdroju. Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że umowa skupiająca się w praktyce na tym, żeby wozokilometr był jak najtańszy, to ślepa uliczka. – W Warbusie pracują nasi koledzy. Po tym, jak ta warszawska spółka wygrała przetarg na usługi komunikacyjne dla MZK, były cięcia zatrudnienia w naszej firmie. Zostali zwolnieni z PKM, ale przyjął ich Warbus, bo potrzebował ludzi. Warunki pracy dużo gorsze niż u nas. Opóźnienia w wypłatach pensji były nagminne, wielu po prostu się stamtąd zwolniło. W końcu tam też powstała Solidarność i teraz związkowi udało się wynegocjować podwyżki zarobków. To dobrze, gratulujemy, ale wszyscy wiemy, że tak się dzieje głównie dlatego, że ta firma chce się teraz przedstawić jako ta lepsza. Obawiam się, że wkrótce wszystko wróci do smutnej normy. Tu po prostu są konieczne systemowe zmiany – zaznacza przewodniczący.
 
PKM Jastrzębie-Zdrój zatrudnia 116 osób. Obsługuje blisko połowę kursów komunikacji publicznej w Jastrzębiu-Zdroju. Pozostałą część obsługują firmy Warbus i Mikrus. Z komunikacji publicznej na co dzień korzysta kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Jastrzębia-Zdrój, przeszło jedną trzecią stanowią dzieci i młodzież.
 
Grzegorz Podżorny
źródło foto:Solidarność PKM Jastrzębie