Kogo i dlaczego warto popierać

Śląsko-dąbrowska „Solidarność” przed wyborami nigdy nie popierała ugrupowań politycznych, ale konkretnych ludzi. Liczy się dla nas człowiek, jego kompetencje i dokonania, a nie partyjne barwy. W tej kampanii wyborczej sytuacja jest nietypowa, bo popierana przez nas osoba jest urzędującym premierem. Jednak Mateusz Morawiecki po prostu na to poparcie zasłużył. Po pierwsze dlatego, że jeszcze jako wicepremier osobiście zaangażował się w Program dla Śląska, dokument zainicjowany i współtworzony przez śląsko-dąbrowską „Solidarność”. Bez tego osobistego zaangażowania program najprawdopodobniej nie zostałby przyjęty lub nie byłby realizowany. Dobry wynik wyborczy Mateusza Morawieckiego i wzmocnienie jego pozycji daje podstawy do tego, aby mieć nadzieję, że Program dla Śląska będzie sukcesywnie wdrażany, bo dzisiaj w niektórych obszarach wygląda to dobrze, ale w innych już nie najlepiej. 
 
Druga sprawa to postawa premiera Morawieckiego w kwestii polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Był pierwszym szefem polskiego rządu, który postawił się w Brukseli i nie zgodził się na kolejne zaostrzenie polityki klimatycznej, czyli szybkie dojście do tzw. neutralności klimatycznej. Dla naszego regionu to sprawa o absolutnie fundamentalnym znaczeniu, bo to co forsuje Bruksela, dla nas oznaczałoby społeczno-gospodarczą katastrofę. 
 
Szaleństwo pod nazwą „neutralność klimatyczna” powróci na grudniowym szczycie UE, a już dzisiaj machina propagandowa wokół tej kwestii pracuje na pełnych obrotach. Jednym z jej przejawów był niedawny tzw. „młodzieżowy strajk klimatyczny”. Całe to przedsięwzięcie polegało na tym, że szczere intencje, zapał i idealizm młodych ludzi z całego świata zostały cynicznie wykorzystane przez ludzi, którym wcale nie chodzi o środowisko, ale o wielki, wart setki miliardów euro klimatyczny biznes. 
 
Oczywiście trzeba popierać młodzież, gdy walczy o czyste powietrze bez smogu. Solidarność również działa w tym zakresie. Mamy opracowane własne pomysły, które mogłyby znacząco podnieść efektywność rządowego programu „Czyste Powietrze”. Tylko trzeba mieć świadomość, że smog i emisja CO2 to dwie zupełnie różne rzeczy nie mające ze sobą nic wspólnego. Młodzi ludzie, którzy wyszli na ulice niestety tej świadomości nie mają. Nie wiedzą też, że spora część naukowców nie podziela poglądu, że to dwutlenek węgla emitowany w wyniku działalności człowieka odpowiada za zmiany klimatu. A nawet gdyby tak było, to udział całej Unii Europejskiej w globalnej emisji stanowi mniej niż 10 proc. Jeśli zlikwidujemy emisję w Europie, to skutkiem takiego działania będzie wyłącznie zniszczenie własnej gospodarki. A niezbędne nam produkty, przy których wytwarzaniu emitowany jest CO2 będziemy zmuszeni kupować z Chin, Rosji czy Indii, gdzie emisjami nikt się nie przejmuje. Jeśli młodzi chcą protestować, to powinni to robić właśnie w tych krajach. 
 
A na koniec najlepiej jakby pojechali jeszcze do Japonii, która buduje 40 super nowoczesnych i ekologicznych elektrowni węglowych, które pod względem emisyjności już dziś dorównują blokom gazowym, a technologia cały czas jest rozwijana. Innymi słowy potrzebna jest po prostu solidna edukacja. Podkreślam, edukacja, a nie propaganda i manipulacja tworzona przez tych, którzy na rzekomej walce ze zmianami klimatu zarabiają potężne pieniądze. Więcej rzetelnej wiedzy, mniej ideologii. Niestety światowe i europejskie elity polityczne dryfują w przeciwnym kierunku, czego przykładem jest niedawna wypowiedź prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Jeśli pan prezydent namawia ludzi, aby przyjeżdżali protestować w Polsce, może my powinniśmy wysłać wsparcie dla protestujących od wielu miesięcy „żółtych kamizelek”? Warto pamiętać, że ludzie we Francji wyszli na ulice, właśnie z powodu kolejnych obciążeń nakładanych na społeczeństwo wynikających z szaleńczej polityki klimatycznej. 
 
Dominik Kolorz