Kablownia już tylko z nazwy

Założona w latach dwudziestych ubiegłego wieku Śląska Fabryka Kabli w Czechowicach-Dziedzicach przetrwała bombardowanie artyleryjskie w czasie drugiej wojny światowej, absurdy gospodarki centralnie planowanej i trudy transformacji. Była jedną z pięciu spółek, które jako pierwsze zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych. Dzisiaj w miejscu dawnej kablowni stoi centrum handlowe.

Produkcja przewodów w Czechowicach-Dziedzicach rozpoczęła się w 1928 roku. Rok wcześniej pochodząca z Morawskiej Ostrawy firma Zahm rozpoczęła budowę kablowni. W tym celu kupiła od miasta działkę o powierzchni 14 tys. m², na której stanęły budynki produkcyjne. Po zainstalowaniu sprowadzonych z Czechosłowacji maszyn i zatrudnieniu załogi składającej się początkowo zaledwie z 50 robotników, nowa kablownia rozpoczęła pracę przy produkcji przewodów telefonicznych i radiowych. Zakład rozrastał się w imponującym tempie. Na początku 1931 roku zajmował już 25 tys. m², dwukrotnie wzrosło również zatrudnienie. W 1938 roku w kablowni pracowało już 170 robotników i 20 pracowników umysłowych. W tym samym roku wartość sprzedaży osiągnęła poziom 2 mln 200 tys zł, a wartość zainwestowanych w fabryce kapitałów 1 mln 742 tys. zł. Dla porównania nauczyciel zarabiał wówczas 130 zł, policjant 150 zł miesięcznie, z kolei nowy Fiat 508 kosztował 5,5 tys. zł.

Zakład uratowali pracownicy
Czechowicka fabryka kabli przetrwała niemal całą drugą wojnę światową w nienaruszonym stanie. Pod okupacją nie tylko cały czas trwała produkcja, ale zwiększano zatrudnienie, rozbudowywano zakład i poszerzano asortyment. W 1940 roku zatrudniająca 400 osób kablownia produkowała miesięcznie 3 tys. km polowego kabelka telefonicznego i 300 km rur płaszczowych. W 1945 roku na zakład spadły pociski artyleryjskie, niszcząc część budynków i maszyn. Kablownię przed kompletną dewastacją uratowali pracownicy, którzy zabezpieczyli ocalały majątek. Dzięki temu ponowne uruchomienie produkcji było możliwe jeszcze w tym samym roku. W 1946 roku produkcja przekroczyła poziom przedwojenny.

Powojenna rozbudowa
W 1949 roku kablowni nadano nazwę Śląskie Zakłady Wytwórcze Materiałów Elektrotechnicznych K–5 w Czechowicach (w 1959 roku zakład otrzymał nazwę: Śląska Fabryka Kabli Czechowice-Dziedzice). W latach 40-tych fabryka specjalizowała się głównie w produkcji przewodów emaliowanych. W 1948 roku wybudowano dużą ciągarnię miedzi oraz halę emalierni, które następnie rozbudowano w latach 50-tych. W halach tych zainstalowano maszyny i urządzenia przeważnie importowane z NRD, Węgier i RFN oraz częściowo produkcji krajowej.

Ponad tysiąc pracowników
Wraz z upływem lat rozbudowywanofabrykę i poszerzano asortyment. W latach 60. poszerzono produkcję sznurów telefonicznych, sznurów w oplocie do żelazek i drutów oporowych, do których półfabrykaty dostarczała katowicka huta Baildon. W Czechowicach-Dziedzicach produkowano również wszelkiego rodzaju przewody dla przemysłu wydobywczego. Kablownia dostarczała do kopalni kable w izolacji z gumy niepalnej czy przewody do lamp górniczych. W 1947 roku wielkość produkcji czechowickiego zakładu wynosiła 2003 ton różnego rodzaju przewodów i kabli, w 1970 roku było to już 7700 ton. W tym samym okresie zatrudnienie wzrosło z 263 do 1075 pracowników.

W 1973 roku firma straciła osobowość prawną i została włączona do sztucznie utworzonych kombinatów. Najpierw do Kombinatu Kabli i Przewodów Polkabel w Krakowie, a potem do katowickiego Kombinatu Ema-Komel. Brak samodzielności w znaczący sposób zahamował rozwój firmy. Stopniowo kurczyła się produkcja, zatrudnienie i nakłady inwestycyjne. W 1988 roku kablownia zatrudniała już zaledwie 560 osób. Nakłady inwestycyjne w stosunku do wartości produkcji spadły z 6,7 proc. w 1973 roku do zaledwie 1,4 proc. w latach 1979-1983.

Jedna trzecia na eksport
Drugi oddech firma złapała na początku lat 90-tych tuż po transformacji ustrojowogospodarczej. W czasie, gdy polskie zakłady przemysłowe z trudem przystosowywały się do nowej rzeczywistości, a wiele z nich toczyło dramatyczną walkę o przetrwanie, czechowicka kablownia jako jedno z nielicznych polskich przedsiębiorstw produkcyjnych świetnie odnalazła się w wolnorynkowych realiach. 27 września 1990 roku firmę przekształcono w jednoosobową spółkę skarbu państwa. Nakłady inwestycyjne w tym samym roku roku wzrosły do poziomu 12,5 proc. wartości produkcji. Mimo ograniczonych środków finansowych udało się w znaczący sposób zmodernizować zakład. Firma zaczęła dynamicznie rozwijać eksport swoich wyrobów. Udział eksportu w sprzedaży wzrósł z poziomu 6,2 proc. w 1990 roku do 32,7 proc. w 1992 roku. Przewody z Czechowic-Dziedzic sprzedawano m.in. do Niemiec, Francji, Norwegii, Szwecji, Danii czy Wielkiej Brytanii. Firma otworzyła własne punkty obrotu handlowego, tzw. składy konsygnacyjne w Czechach i Austrii.

Kablownia w „pierwszej piątce”
Śląska Fabryka Kabli była jedną z pięciu firm notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych od pierwszej sesji, która miała miejsce 16 kwietnia 1991 roku. Obok czechowickiej kablowni w historycznej „pierwszej piątce” znalazły się jeszcze Huta Szkła Krosno, odzieżowa firma Próchnik, producent głośników Tonsil oraz Exbud. Co ciekawe dzisiaj tylko Próchnik nadal funkcjonuje na rynku jako samodzielny byt. Exbud został wchłonięty przez międzynarodowy koncern budowlany Skanska, Tonsil już od dawna nie istnieje, a krośnieńska Huta Szkła od 2009 roku znajduje się w upadłości likwidacyjnej.

W 1993 roku kontrolę nad Śląską Fabryką Kabli przejął międzynarodowy koncern NKT Cables. Cztery lata później koncern podjął decyzję o budowie nowego zakładu w Warszowicach na terenie Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W 1999 roku otwarto tam nowoczesne hale produkcyjne. We wrześniu 2002 roku Śląska Fabryka Kabli oficjalnie zmieniła nazwę na NKT Cables. W 2010 roku spółka wyszła z giełdy.

W Czechowicach-Dziedzicach dzisiaj nadal funkcjonuje tylko niewielka część dawnej fabryki. W miejscu, gdzie niegdyś znajdował się główny budynek produkcyjny, stoi obecnie centrum handlowe. Dla upamiętnienia mieszczącej się tam wcześniej fabryki, która przez wiele dziesięcioleci dawała pracę mieszkańcom miasta, galerii nadano nazwę Stara Kablownia.

Łukasz Karczmarzyk

foto:flickr.com/Flavio