Inspekcja potwierdza zarzuty związkowców

Państwowa Inspekcja Pracy po-twierdziła zarzuty „Solidarności” z Grupy KOK. Firma, która na zlecenie Spółki Restrukturyzacji Kopalń ochrania obiekty likwidowanej kopalni „Centrum” nie wywiązuje się z klauzul społecznych zapisanych w warunkach przetargu. Część ochroniarzy pracuje na umowach śmieciowych, często po kilkanaście godzin na dobę. Rekordzista przepracował w ciągu miesiąca 324 godziny.
 
O kontrowersjach wokół organizowanych przez SRK przetargów na ochronę obiektów likwidowanych kopalń pisaliśmy w lipcu. „Solidarność” z Grupy KOK wskazywała wówczas, że choć w warunkach przetargów SRK umieszcza zgodnie z Prawem Zamówień Publicznych tzw. klauzule społeczne, czyli m.in. obowiązek zatrudniania pracowników na podstawie umów o pracę, firmy, które te przetargi wygrywają, nie wypełniają tych zobowiązań. Z tej przyczyny Grupa KOK, która przestrzega wysokich standardów dotyczących zatrudniania pracowników, traci kolejne zlecenia na ochronę nieruchomości SRK. – Interweniowaliśmy w tej sprawie i w SRK, i u ówczesnego wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego. Spółka nasze zarzuty zbagatelizowała, a na odpowiedź pana ministra się nie doczekaliśmy. Dlatego zwróciliśmy się do PIP – mówi Ireneusz Lier, przewodniczący „Solidarności” w Grupie KOK. 
 
Kontrola PIP potwierdziła zarzuty związkowców. W dokumentacji pokontrolnej przekazanej „Solidarności” w KOK znajduje się m.in. ewidencja godzin przepracowanych przez poszczególnych pracowników na podstawie umów-zleceń. – Ci ludzie pracują tam na okrągło. Z dokumentów wynika np., że jeden z pracowników firmy ochraniającej kopalnię „Centrum” przepracował w lutym tego roku 324 godziny. Inny pracował bez przerwy przez 24 godziny. W naszej ocenie to skandal, że publiczne pieniądze trafiają do takich firm – ocenia szef „Solidarności” w KOK. 
 
Jak wskazuje Ireneusz Lier, SRK w ostatnich miesiącach zmieniło specyfikację przetargów na ochronę nieruchomości. Nie jest to jednak powód do radości dla pracowników KOK. – Spółka Restrukturyzacji Kopalń postanowiła uporać się z problemem łamania klauzul społecznych w ten sposób, że po prostu wykreśliła je ze specyfikacji swoich przetargów. Tak było w przypadku przetargu na ochronę części kopalni Pokój należącej do SRK oraz w przypadku przetargu dotyczącego kopalni Mysłowice – podkreśla przewodniczący. 
 
23 października „S” z Grupy KOK zwróciła się o interwencję w sprawie przetargów organizowanych przez SRK do wiceministra energii Adama Gawędy. Jak dotąd związkowcy nie otrzymali żadnej odpowiedzi.
 
łk