Handlowa „Solidarność” apeluje o wdrożenie procedur bezpieczeństwa w sklepach.

Handlowa „Solidarność” zaapelowała do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz o wprowadzenie jednolitych procedur bezpieczeństwa w placówkach handlowych na terenie całego kraju w związku z zagrożeniem epidemią koronawirusem. Chodzi m.in. o obowiązek wyposażenia pracowników sklepów w odpowiednie środki ochronne. 
 
– Wszyscy widzimy, co dzisiaj dzieje się w sklepach. Ludziom udziela się panika, tracą zdrowy rozsądek, robią zapasy jak na wojnę. Dlatego za niezbędne uważamy ustalenie jednolitych dla całego kraju i wiążących dla pracodawców procedur. Tylko w ten sposób będziemy mogli z jednej strony odpowiednio zadbać o bezpieczeństwo pracowników i klientów, a z drugiej zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się paniki – mówi Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. 
 
10 marca resort rozwoju wspólnie z Głównym Inspektoratem Sanitarnych opublikowały zalecenia dla branży handlowej. Zawierają one listę wytycznych, dla właścicieli sklepów pracowników i klientów. W ocenie handlowej „S” sklepy powinny mieć obowiązek wywieszenia zaleceń w dobrze widocznych miejscach. 
 
Związek apeluje również m.in. o zobligowanie pracodawców z branży handlowej do wyposażenia sklepów w pojemniki z żelem dezynfekcyjnym, które byłyby dostępne dla pracowników i klientów oraz zapewnienie pracownikom środków ochrony osobistej, w tym w szczególności rękawiczek ochronnych. - Kasjerka w sklepie ma codziennie styczność z setkami klientów. Pracownicy handlu są grupą szczególnie narażoną na zakażenie. Ludzie się po prostu boją i nie można mieć do nich o to pretensji. W naszym piśmie do minister Emilewicz zwróciliśmy się również o pomoc dla sieci handlowych w zakresie zaopatrzenia w żele dezynfekcyjne, bo są one coraz trudniej dostępne na rynku – mówi szef handlowej „S”. 
 
- Zaapelowaliśmy też o wprowadzenie przepisów przyznających pracownikom sklepów prawo do krótkich przerw na umycie rąk przynajmniej raz w ciągu godziny pracy. Obecnie, gdy ruch w sklepach jest spotęgowany, a dodatkowo w związku z zamknięciem szkół cześć pracowników jest w domu z dziećmi, ci, którzy są w pracy, nie mają nawet chwili, aby umyć ręce czy skorzystać z toalety – wskazuje Bujara.
 
Jak podkreśla, absencje pracowników spowodowane zamknięciem szkół i przedszkoli są ogromnym problemem dla sieci handlowych, w których od wielu miesięcy brakuje rąk do pracy. - Dlatego w naszej ocenie w sklepach, gdzie ten problem jest szczególnie widoczny, należałoby skrócić godziny pracy – tłumaczy przewodniczący. 
 
W ubiegłym tygodniu organizacje związkowe NSZZ „Solidarność” działające w poszczególnych sieciach handlowych zwróciły się do pracodawców o opracowanie wspólnie ze stroną społeczną procedur bezpieczeństwa związanych z zagrożeniem epidemią. - Część sieci zareagowała prawidłowo, ale inne nie udzieliły na nasz apel żadnej odpowiedzi. Z przykrością trzeba stwierdzić, że niektórych pracodawców przerosło zarządzanie sytuacją kryzysową, z którą mamy do czynienia. Dlatego w naszej ocenie niezbędna jest interwencja rządu – zaznacza Alfred Bujara.
 
łk
źródło foto: pixabay.com/CC0