Fiat bez pomysłu na polskie fabryki?

Sergio Marchionne, dyrektor generalny Fiat Chrysler Automobiles ogłosił strategię Grupy na najbliższe lata. Zabrakło w niej jednak jakiejkolwiek jasnej deklaracji dotyczącej tyskiej fabryki koncernu. Jeszcze bardziej niepewna jest przyszłość zakładu FCA w Bielsku-Białej.

Strategia Grupy FCA do 2022 roku prezentuje się imponująco. Koncern ma zamiar zainwestować 45 mld euro w elektryfikację napędu i rozwój aut autonomicznych. Pieniądze mają zostać wpompowane w marki Jeep, Alfa Romeo i Maseratti. Wedle zapowiedzi koncernu do 2020 roku co dwunasty SUV na świecie będzie mieć znaczek „Jeep” na masce. To oznacza sprzedaż na poziomie 3,3 mln sztuk rocznie. W najbliższych latach FCA ma zamiar wypuścić 9 nowych modeli tego samochodu.

Najmniej miejsca w swoim wystąpieniu Marchionne poświęcił flagowej dotychczas marce FCA, czyli Fiatowi, którego czeka raczej zwijanie niż rozwój. Produkcja Fiata Punto ma się zakończyć, a model Tipo ma zniknąć z oferty sprzedażowej w Europie. Marka ma się skupić na modelach z rodziny 500 oraz Pandzie nowej generacji. Panda nie będzie jednak już produkowana we włoskiej fabryce Pomigliano, która zajmie się wytwarzaniem samochodów Jeep. Ta zapowiedź stała się powodem medialnych spekulacji na temat powrotu produkcji tego modelu do Tychów. W tej sprawie z ust szefa FCA nie padła jednak żadna konkretna deklaracja.

Marchionne podczas swojej prezentacji w zasadzie nie odniósł się do tyskiej fabryki, co wzbudziło frustrację pracowników tego zakładu, który od lat ogranicza skalę produkcji i zatrudnienie, czekając na nowy model samochodu. W rekordowym w historii zakładu 2009 roku z taśm fabryki zjechało ponad 600 tys. aut. Wówczas tyski Fiat zatrudniał ponad 6 tys. osób. Dla porównania w ubiegłym roku w tyskiej fabryce wyprodukowano nieco ponad 270 tys. samochodów, a obecny stan zatrudnienia to niespełna 2800 osób. – To już kolejny raz mieliśmy usłyszeć, że dostaniemy nowy model i kolejny raz nic takiego się nie stało. My już nie wierzymy w żadne pogłoski i spekulacje. Dopóki nie dostaniemy oficjalnej informacji na piśmie, nie ma czego komentować – mówi Wanda Stróżyk, przewodnicząca Solidarności w FCA.

Jednocześnie przewodnicząca wskazuje, że brak nowego modelu samochodu to nie jedyny problem tyskiego zakładu. Kolejnym są bardzo niskie, niekonkurencyjne wynagrodzenia. – Pracownicy w innych zakładach na „dzień dobry” mogą liczyć na znacznie wyższe wynagrodzenia niż u nas. Z tego powodu coraz więcej osób odchodzi z fabryki w Tychach. W ostatnim czasie pracodawca zaczął łatać niedobory zatrudnienia pracownikami z Ukrainy. Może się więc okazać, że nawet jeśli dostaniemy w końcu nowy model nie będzie chętnych, żeby go produkować za takie pieniądze, jakie dzisiaj oferuje się pracownikom w FCA – wskazuje Wanda Stróżyk.

Po przedstawieniu strategii Grupy FCA jeszcze gorsze nastroje niż w Tychach zapanowały w produkującym silniki zakładzie w Bielsku-Białej. Sergio Marchionne zapowiedział, że koncern będzie do 2021 roku stopniowo rezygnował z produkcji samochodów osobowych z silnikami diesla. To bardzo zła wiadomość dla fabryki w Bielsku-Białej, gdzie powstają silniki diesla 1,3 Multijet. – Liczymy, że pracownicy znajdą zatrudnienie przy produkcji trzech modeli silników benzynowych, których wolumen produkcyjny ma rosnąć. Jednak wygaszenie diesli to na pewno niepokojąca wiadomość – podkreśla przewodnicząca.

łk