Europa powtarza błędy upadłych imperiów

Gdy czytam o kolejnych pomysłach unijnych decydentów na nowy, wspaniały świat, a w istocie nowy, wspaniały geszeft, to strach mnie ogarnia. Już nie śmiech. To niestety nie są żarty. To nie są wygłupy biurokracji. To niestety systemowa głupota. I żadne dopłaty, dotacje, otwarte granice i możliwość swobodnej emigracji zarobkowej nie są w stanie skutków tej głupoty zniwelować.
 
Czy tak się kończyła każda cywilizacja? Jeśli nie ginęła pod ciężarem kataklizmu czy zarazy, ginęła pod ciężarem własnej głupoty i głupoty przywódców? Prawdopodobnie tak. Pogoń za bogactwem, przyzwolenie na kolejne aberracje, które w zamyśle miały budować nowy wspaniały świat, a kończyły się katastrofą, to cechy wspólne upadających społeczeństw, ginących cywilizacji. I zdaje się nasza Europa coraz szybciej biegnie tą ścieżką ku zagładzie. Cały ten świat 2.0, 3.0, ekoszajba i egocentryzm podniesione do rangi cnoty najwyższej są tego najbardziej dobitnymi zwiastunami.
 
Jakże nowoczesnym państwem był Rzym na tle ówczesnego świata, zanim pogrążył się w otchłani. Jakże nowoczesnym państwem był przed tysiącami lat starożytny Egipt, dziś kojarzący się z biedą miejscowych obsługujących bogatych turystów z Europy i Stanów Zjednoczonych. A Imperium Brytyjskie, w którym słońce w zasadzie nie zachodziło? I z drugiej strony jakże ubogim, niełatwym do życia miejscem była Norwegia, zanim wzbogaciła się na ropie i gazie. Mało kto pamięta lub wie, że jeszcze w czasach tużpowojennych produkty z napisem Made in Japan kojarzyły się z potworną tandetą. Taką jak chińszczyzna w latach 90-tych ubiegłego wieku. Teraz oznaczenie kraju wyprodukowania napisem Made in Japan, oznacza towar o najwyższej technologii i jakości. Podobnie stało się w Korei, tej w południowej części półwyspu, bo na północy swoje macki położył komunizm. 
 
Coś się kończy, gdzie indziej coś się zaczyna. Unia Europejska nie jest wyjątkiem. Nowoczesna, bogata i na tyle zepsuta, żeby powtórzyć losy upadłych imperiów z przeszłości. O tym, jak koncertowo załatwiła swój przemysł, swoje rolnictwo i swoją przyszłość, będą kiedyś dzieci dowiadywać się z podręczników. Oczywiście nie będą to zwoje papirusowe, gliniane tabliczki czy książki, ale inne nośniki wiedzy. Nie podejmuję się przewidywać jakie, ale to nie w Europie zostaną wymyślone. I będą dzieci kręcić ze zdumieniem głowami, jak można było myśleć, że  to przetrwa. Bez własnych, tanich źródeł energii, ale wierzący w ekobóstwo i składający mu ofiary z samych siebie, bardziej dbający o prawa zwierząt niż dobrostan własnych dzieci, skupiający się na tzw. samorealizacji bez płodzenia potomstwa. To musiało się zawalić. I się zawaliło. 
 
Jeden z Drugą;)
źródło foto:pixabay.com/CC0