Epidemia idiotów

W starej polskiej komedii pt. „C.K. Dezerterzy” jest scena, w której dzielni cesarsko-królewscy wojacy z kompanii wartowniczej stacjonującej w węgierskim miasteczku Sátoraljaújhely uczą się na pamięć różnych zagrzewających do boju propagandowych sloganów. Gdy dowódca pyta, o co chodzi, gefreiter Kania grany przez Marka Kondrata odpowiada, że zawsze podczas inspekcji wywołuje się z szeregu największego bałwana, więc lepiej, żeby nauczył się czegoś na pamięć, niż ma mówić od siebie. Bo faktycznie, tak to już jest, że najszybciej na siebie zwraca uwagę idiota. 
 
Choć od I wojny światowej, podczas której dzieje się akcja filmu minęło już ponad sto lat, pogląd talent idiotów do przyciągania uwagi nadal ma się świetnie. Jadąc do pracy, mijamy setki samochodów, które nie wyróżniają się niczym szczególnym. Gdyby ktoś zapytał o ich markę, kolor, czy wygląd kierowcy, z pewnością nie bylibyśmy w stanie odpowiedzieć. Jednak, gdy na drodze trafi się idiota, zajedzie nam drogę, wymusi pierwszeństwo lub wyprzedzi na pasach, na pewno zapamiętamy go na długo. W bloku mieszkamy z dziesiątkami innych ludzi. Często ledwo kojarzymy ich twarze, nie mówiąc już o nazwiskach. Jednak jeśli mieszka obok nas idiota, który na wiecznie zapchanym parkingu przed blokiem notorycznie parkuje swoje dwudziestoletnie passerati, zajmując dwa miejsca, wyrzuca pety przez okno lub gasi je na klatce schodowej, wszyscy doskonale wiedzą, jak się nazywa i jakiej marki papierosy pali. 
 
Idioci mają też to do siebie, że jak ryba w wodzie czują się, gdy są anonimowi. Pandemia COVID-19 niemal codziennie dostarcza na to kolejne przykłady. Niedawno w Gliwicach jakiś anonimowy kretyn zdemolował samochód pielęgniarki za to, że miała czelność opiekować się chorymi, a potem wracać do domu. W Jastrzębiu-Zdroju inny anonimowy cymbał włożył za wycieraczkę samochodu ratownika medycznego wulgarny list, w którym domagał się, aby medyk wyp… do szpitala i nie roznosił wirusa po osiedlu. W ostatnich dniach, gdy epidemia dotknęła górników, anonimowi idioci rozwinęli skrzydła na internetowych forach, wypisując bzdury niewarte cytowania. 
 
Idioci bardzo lubią anonimowość, bo nawet oni w swoich ptasich móżdżkach wiedzą, że gdyby ich jej pozbawić, najprawdopodobniej bardzo szybko ktoś obiłby im mordę i nikt nie stanąłby w ich obronie. Nikt, bo olbrzymia większość ludzi idiotami nie jest. Zdecydowana większość jest pełna wdzięczności i podziwu dla pracowników służby zdrowia, szanuje ciężką pracę górników i wie, że żaden z nich nie zaraził się koronawirusem specjalnie. Ta znakomita większość zachowuje się normalnie i przyzwoicie. Niestety przyzwoita większość nie przyciąga uwagi tak jak chamstwo i głupota mniejszości. Jednak w gruncie rzeczy to nawet dobrze. Martwić powinniśmy wtedy, gdyby te proporcje się odwróciły. 
 
Trzecią z Czwartą;)