Dzień Psa

Niespodzianek nie było. Kandydaci, którzy zmierzą się w drugiej turze, byli znani na długo przed pierwszą turą głosowania, więc nie ma o czym się rozpisywać. Poczekamy te dwa tygodnie. O malutkich rybkach i reszcie planktonu też nie warto pióra tępić. No może poza kilkoma słowami o kandydacie Żółtku, którego fizys bardzo nas ujęła. Ujęła i zabrała w sentymentalną podróż w lata późnego peerelu i początku lat 90-tych. Pierwsze piwo w „Barze pod Tarasem” lokal kat. VI, pierwsze „Młody, daj szluga” gdzieś na przystanku pekaesu. I, rzecz jasna, bezapelacyjnie pierwsze miejsce w konkursie na najbardziej zmęczoną niekończącymi się czasami przełomu twarz.
 
To, co nas w panu Stasiu ujęło, było jednocześnie jego największą wadą. Niestety, w czasach, kiedy demokracja polega na wybieraniu spośród obrazków, poważny kandydat musi być uczesany, wypudrowany, wymuskany. Nie ma „zlituj się”. Pan Stasio urodą nie grzeszy, a w dodatku sprawia wrażenie, że jedynymi kosmetykami, jakich używa, jest przemysławka i raz w tygodniu szampon tataro-chmielowy. Krótko mówiąc, w dobie obrazkowej demokracji jest bez szans. Co było do udowodnienia.
 
Najbardziej nas bawią obecnie spekulacje, kto z przegranych komu z wygranych przekaże głosy. Chłopaki! To nie są wasze głosy, ale na was oddane. Oddane, a nie dane. To nie jest wasza własność. Każdy wyborca ze swoim głosem zrobi, co zechce. I jeszcze to podpowiadanie, kogo poprzeć, a kogo nie poprzeć, w co niestety ku naszemu rozczarowniu dał się też wciągnąć Stachu. Cóż, maski opadały. Z największym hukiem, i co tu dużo ukrywać, trzaskiem opadła maska rzekomo apolitycznemu, niezależnemu i antysystemowemu Szymonowi Hołowni. Ale to nie nowina. Bardziej interesuje nas, jak Rafał będzie przekonywał do siebie jednocześnie wyborców Krzysztofa i wyborców Roberta. To może być nawet zabawne.
 
Mieliśmy o polityce ględzić krótko, a wyszło jak zwykle, czyli moglibyśmy rządzić naszym krajem. Ale do rzeczy i do punety. Otóż 1 lipca obchodzony był Dzień Psa. I nie chodzi tu o święto stróżów prawa i porządku, ani tym bardziej o święto pewnego prominentnego polityka parti rządzącej, ale o uhonorowanie udomowionej formy wilka szarego, czyli canis lupus familiaris. Psy mają swoje zalety i wady. W wady często zdarza nam się wdepnąć. Natomiast zaletą psa jest to, że w przeciwieństwie do sporej grupy tzw. wyborców zwykle bezbłędnie wyczuwa złe zamiary człowieka, a w dodatku potrafi nie tylko odszczekać się, ale też odgryźć się swoim prześladowcom. Z okazji Dnia Psa do namysłu tę kwestię polecamy.
 
Podróżny&Gospodzki