Dominik Kolorz: Powiedzieć, że Donald Tusk jest hipokrytą, to nic nie powiedzieć

Zazwyczaj to złodziej najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja”. Idealnym przykładem na potwierdzenie celności tej myśli jest przykład Donalda Tuska. Były premier polskiego rządu w czasie promocji swojej książki w Gdańsku  stwierdził, że „spowalnianie odchodzenia od węgla to śmierć od smogu kolejnych tysięcy polskich dzieci”. 
 
Niesamowita bezczelność i zakłamanie, jakie biją ze słów Tuska nie mogą pozostać bez reakcji. Z zażenowaniem i oburzeniem słucha się takich wypowiedzi człowieka, który próbuje grać społecznym emocjami, używając do tego dzieci. Tymczasem jedyną rzeczą, którą Donald Tusk zrobił dla polskich dzieci będąc premierem, było podniesienie podatku VAT na ubranka dziecięce. 
 
A jeśli już o dzieciach mowa, to ciekaw jestem, co Donald Tusk powie dzieciom pracowników Huty Sendzimira, kiedy ich rodzice z powodu unijnej polityki klimatycznej,na którą zgodził się będąc premierem, stracą pracę i źródło utrzymania. Każe wyjechać za granicę? Wziąć kredyt? Co powie dzieciom setek tysięcy osób zatrudnionych w przemyśle stalowym, cementowym, wydobywczym, motoryzacyjnym, w przemyśle metalowym, papierniczym, chemicznym, w transporcie, kiedy unijna polityka klimatyczna doprowadzi do fali zwolnień w tych sektorach gospodarki? Mam przekonanie graniczące z pewnością, że zrobi to, co zwykle, czyli umyje ręce. Tak, jak robił to wielokrotnie, kiedy źle się działo w polskim przemyśle, kiedy ludzie masowo tracili pracę i nie mieli za co żyć. Tak robił jeszcze w latach 90-tych i tak robił podczas rządów Platformy Obywatelskiej.
 
Powiedzieć, że Donald Tusk jest hipokrytą, to nic nie powiedzieć. Gdy za jego rządów do Polski na potęgę sprowadzono rosyjski węgiel, nic nie mówił o nabijaniu kabzy rosyjskim oligarchom. Co więcej, sam chętnie ją nabijał pieniędzmi polskich obywateli, bo to jego rząd podpisał z Gazpromem wieloletni kontrakt na najdroższy w Europie gaz.
 
Dzisiejszy obrońca klimatu dotychczas klimatem się nie martwił, kiedy setki, a może i tysiące razy latał samolotem najpierw z Gdańska do Warszawy i z powrotem, a następnie z Brukseli do Gdańska i z powrotem. Przypominam Donaldowi Tuskowi, bo w nawale pracy i obowiązków mógł zapomnieć, że samoloty emitują mnóstwo CO2. Przypominam też, na wypadek gdyby ten związek przyczynowo-skutkowy mu umknął, że przyjęcie neutralności klimatycznej w proponowanym przez Komisję Europejską kształcie oznaczałby, że już nikt nie wydrukowałby mu w Polsce książki, bo przemysł papierniczy przestałby istnieć. 
 
Zdumienie budzi fakt, iż tak ważny polityk, tak wysoko postawiony, nie odróżnia smogu od emisji CO2, której dotyczy unijna polityka klimatyczna. Elektrownie węglowe smogu nie powodują. To jest elementarz i każdy, nawet największy demagog, winien to wiedzieć. A jak nie wie, to powinien doczytać, zanim zabierze głos. 
 
Dominik Kolorz
not.ny