Czyja jest polska wódka?

Zyski ze sprzedaży wódki w 1980 roku stanowiły ponad 14 proc. budżetu PRL. Dzisiaj nasz kraj jest największym producentem tego trunku w Unii Europejskiej. Jednak niemal wszystkie najbardziej znane marki polskiej wódki od dawna należą do zagranicznych koncernów.

To, że produkcja mocnego alkoholu może być bardzo dochodowym biznesem, doskonale rozumieli już politycy w II RP. Na mocy ustawy z 31 lipca 1924 roku utworzono Państwowy Monopol Spirytusowy. Państwo zapewniło sobie wyłączność na produkcję i sprzedaż spirytusu, wyrób wódek czystych i koncesjonowanie produkcji wódek gatunkowych.

Podpora reżimu
Państwowy Monopol Spirytusowy został reaktywowany tuż po wojnie. Przedwojenni prywatni właściciele gorzelni zostali wywłaszczeni, a ich zakłady znacjonalizowane. W roku 1949 w miejsce monopolu powołano Centralny Zarząd Przemysłu Spirytusowego. W roku 1959 powstało Zjednoczenie Przemysłu Spirytusowego i Drożdżowego „Polmos”, przekształcone w roku 1972 w Państwowe Przedsiębiorstwo Przemysłu Spirytusowego „Polmos”. Wpływy z handlu alkoholem były jednym z finansowych filarów PRL-owskiego reżimu. Jak wynika z szacunków Krzysztofa Kosińskiego, autora książki „Historia pijaństwa w czasach PRL”, w 1947 roku zyski Polmosu stanowiły 13 proc. państwowego budżetu, w 1970 roku 11,5 proc. a dekadę później przekroczyły poziom 14 proc. wpływów budżetowych.

W 1991 roku Polmos podzielono na 25 samodzielnych przedsiębiorstw. Sześć lat później nadzór właścicielski nad większością zakładów wydzielonych z Polmosu przejął Minister Skarbu Państwa. 4 zakłady przekazano wojewodom. W 1989 roku rozpoczął się proces prywatyzacji przemysłu spirytusowego, któremu podobnie jak w przypadku innych branż polskiej gospodarki towarzyszyły nieprawidłowości, nadużycia i korupcja.

I przyszła prywatyzacja
Jak czytamy w raporcie Najwyższej Izby Kontroli z 2006 roku dotyczącym prywatyzacji branży spirytusowej: „Efekty prywatyzacji przedsiębiorstw przemysłu spirytusowego znacząco odbiegały od założeń przyjmowanych na początku tego procesu. Żaden z zakładanych celów prywatyzacji, tj.: ochrona miejsc pracy, realizacja dochodów budżetowych, uzupełnienie kapitału obrotowego Polmosów, poszerzenie rynków zbytu i pozyskanie know-how dot. promocji marek i wyrobów oraz poprawienie rentowności branży, nie został w pełni zrealizowany”.

NIK wykryła nieprawidłowości w 80 proc. procesów prywatyzacyjnych. Kontrolerzy wskazali m.in. na zaniżoną wycenę prywatyzowanych zakładów, nierówne traktowanie inwestorów, zawieranie umów z niewiarygodnymi inwestorami oraz mechanizmy korupcyjne towarzyszące procesom prywatyzacyjnym. Łącznie w wyniku wskazanych nieprawidłowości Skarb Państwa stracił co najmniej 200 mln zł.

Numer 1 w UE
Dzisiaj statystyki dotyczące branży spirytusowej w naszym kraju na pierwszy rzut oka wyglądają niezwykle imponująco. Pod względem wielkości produkcji jesteśmy liderem w Unii Europejskiej i czwartym największym producentem na świecie. Z 320 mln litrów napojów spirytusowych wyprodukowanych w naszym kraju ponad 50 mln litrów trafia za granicę do 75 krajów na całym świecie. Według szacunków Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy wartość eksportu mocnego alkoholu to ponad 150 mln euro rocznie. Branża zatrudnia w naszym kraju bezpośrednio 4 tys. pracowników i generuje kolejne tysiące etatów, m.in. w rolnictwie, transporcie handlu i gastronomii. Co roku zakłady spirytusowe zużywają 420 tys. ton zboża i 80 tys. ton ziemniaków. Ponad 90 proc. tych surowców pochodzi z Polski.

Polish vodka?
Jeżeli jednak spojrzymy na strukturę własnościową tej gałęzi przemysłu, wnioski są już znacznie mniej optymistyczne. Według danych pochodzących z połowy ubiegłego roku niemal 87 proc. polskiego rynku napojów spirytusowych w naszym kraju należy do czterech zagranicznych firm.

Największym graczem z ponad 36 proc. udziałem w rynku jest CEDC należąca od 2013 roku do Russian Standard, jednego z wiodących producentów wysokoprocentowych alkoholi na świecie. Do CEDC należą m.in. marki „Żubrówka”, „Soplica”, „Absolwent”, „Żytniówka” czy „Bols”. Drugie miejsce na podium należy do Stock Spirits Group, międzynarodowej korporacji z siedzibą w Wielkiej Brytanii. SSG posiadająca ok. 30 proc. udziału w polskim rynku produkuje m.in. wódkę „Żołądkową”, „Lubelską” i „Żubr”. Marki „Krupnik”, „Sobieski”, „Starogardzka” i „Balsam Pomorski” należą do francuskiej firmy Marie Brizard Wine&Spirits, która posiada ok 15. proc. polskiego rynku wysokoprocentowych trunków. Włoski koncern Pernod Ricard kontroluje ponad 5 proc. rynku. Marki tego koncernu to m.in. „Wyborowa”, „Luksusowa” i „Pan Tadeusz”.

Choć w II RP przemysł spirytusowy był tak dochodowy, że objęto go państwowym monopolem, a w PRL zyski z produkcji i sprzedaży mocnego alkoholu stanowiły potężną część państwowego budżetu, branża nie przetrwała nieudolności kolejnych ekip rządzących po 1989 roku oraz chaotycznej i naszpikowanej nieprawidłowościami prywatyzacji. Zakłady wydzielone z dawnego Polmosu, które nie trafiły do zagranicznych właścicieli, dzisiaj już nie istnieją lub funkcjonują w zupełnej niszy. Choć „polish vodka” to brand znany na całym świecie, dzisiaj polskie firmy z drobnymi wyjątkami wódki już nie produkują.

Łukasz Karczmarzyk
źródło foto: flickr.com/eddie~s